Kto (i co) ciągnie w dół rynek PC w Europie?

15.11.2011
Kto (i co) ciągnie w dół rynek PC w Europie?

Kto (i co) ciągnie w dół rynek PC w Europie?

Rynek komputerów stacjonarnych, laptopów, netbooków i innych ich „klasycznych” odmian w Europie zachodniej, w przeciwieństwie do rynku światowego, ma się mizernie, żeby nie powiedzieć wręcz: słabo. Pomimo tego, że cała branża zanotowała na wszystkich kontynentach w ostatnim kwartale wzrost o niecałe 5%, Europejczycy byli o wiele mniej skłonni do zakupu produktów, które można odnaleźć praktycznie w każdym gospodarstwie, generując tym samym spadek w wysokości łącznej ponad 11% w stosunku do analogicznego okresu w poprzednim roku. W dogonieniu wyników sprzed 12 miesięcy nie pomógł nawet przeważnie przychylny producentom i dystrybutorom okres powrotu do szkół, kiedy sprzedaż powinna niezależnie od wszystkiego przynajmniej odrobinę wzrosnąć. Okazuje się jednak, że nie jest aż tak tragicznie jak mogłoby się wydawać i w dalszym ciągu niektórzy z graczy pokazują, że można na tym rynku jeszcze sporo ugrać.

Największym zwycięzcą okazał się w tym przypadku ASUS – komputerów oznaczonych tym logo sprzedało się w ciągu ostatnich trzech miesięcy o ponad 20% więcej niż rok temu, co pozwoliło temu producentowi wspiąć się aż na trzecie miejsce wśród największych dostawców, spychając tym samym Della na pierwszą pozycję poza podium. Łączny udział ASUS’a w rynku wyniósł 10,6%, co przełożyło się na ponad 1,5 miliona nowych klientów.

Drugim z producentów PC, któremu udało się odnieść znaczący sukces był Apple, coraz lepiej radzący sobie na rynkach poza USA. Twórcy Macbooków sprzedali tym razem wyraźnie ponad milion sztuk swoich urządzeń, poprawiając tym samym zeszłoroczny rezultat o 19%.

Pozostali zanotowali mniejsze (HP – 7,5%) lub nieco większe (Dell – 10%) spadki, jednak tym, który w największym stopniu przyczynił się do ogólnego ujemnego wyniku w tym kwartale był bez wątpienia Acer. Dostawy oferowanych przez niego urządzeń spadły w ekspresowym tempie o niemal połowę (-45%), w wyniku czego, zamiast ponad 4 milionów, na rynek trafiło zaledwie nieco więcej niż 2 miliony komputerów jego produkcji. Co istotne, w porównaniu do poprzedniego kwartału, praktycznie wszyscy producenci z wyjątkiem właśnie borykającego się z licznymi problemami Acera zaobserwowali… wzrost sprzedaży. Powakacyjny „szał zakupów” nie pozwolił więc wprawdzie wyrównać zeszłorocznych osiągnięć, ale w dalszym ciągu jego efekty są odczuwalne dla dystrybutorów.

W przypadku poszczególnych krajów ujętych w zestawieniu kwartalnym wyraźnie widać rozwój również innych dostawców PC, którzy niestety w ogólnym rozrachunku musieli znaleźć się w zbiorczej kategorii „Inni”. W Wielkiej Brytanii w najwyraźniej „wystrzelił” Samsung, o ponad 40% zwiększając swoje dostawy, na terenie Niemiec coraz istotniejsze staje się Fujitsu (26,4% wzrostu), a we Francji w górę, choć bardzo powoli pnie się Toshiba (4,2%). Tam też zaobserwowany został najniższy spadek sprzedaży komputerów osobistych – zaledwie -2,1%.

Łącznie Europejczycy przyjęli w tym kwartale pod swoje dachy prawie 15 milionów komputerów, w porównaniu do poprzedniego roku zmniejszając swoje zamówienia o nieco ponad milion sztuk. Pomimo nieprzemyślanych deklaracji i wielokrotnie zmienianych „ostatecznych decyzji”, w dalszym ciągu liście największych producentów przewodzi (ze sporą przewagą nad resztą stawki) HP.

Jeśli jednak przyjrzeć się rynkowi bez podziału na dostawców sprzętu, a jedynie kategorie urządzeń, największym winowajcą negatywnego rezultatu kwartalnego były odchodzące powoli do lamusa netbooki. To właśnie ten segment PC jest coraz agresywniej i z coraz większym sukcesem atakowany przez „tablety multimedialne”, pracujące pod kontrolą Androida czy iOS. W tym kwartale sprzedało się ich aż o 40% mniej niż poprzednio, przez co cała europejska branża komputerów mobilnych zanotowała spadek pokaźniejszy nawet niż komputery stacjonarne (8,7%) – 12,1% i to nawet pomimo odrobinę większego zapotrzebowania na „klasyczne” laptopy. Producenci (w tym najbardziej „poszkodowany” – Acer) nie pokładają już jednak większej nadziei w tego typu „małych komputerach”, zdecydowanie bardziej angażując się w dopiero co pojawiające się na rynku ultrabooki, mające połączyć w jednym urządzeniu wydajność, dobrą jakość wykonania oraz jak najmniejsze rozmiary i masę. Ich debiut nie jest jednak na tyle efektowny, na ile spodziewały się firmy, które zaprezentowały swoje pierwsze produkty, na chwilę obecną (wbrew założeniom) przede wszystkim… straszące swoją ceną.

Wydaje się, że rynek PC wstrzymuje obecnie oddech, na ostatnie miesiące przed premierą systemu operacyjnego, który może znów sprawić, że klienci o wiele chętniej udadzą się do sklepów po „niemodne” obecnie komputery czy nowe tablety, niepracujące już pod kontrolą „komórkowych” systemów z (w większości) „komórkowymi” możliwościami. Aby się o tym przekonać, będziemy musieli jednak poczekać co najmniej do połowy przyszłego roku, kiedy pierwsze komputery, laptopy i tablety z tym OS wprowadzą najwięksi producenci. Być może „era post-PC” została ogłoszona równie przedwcześnie, co ostateczny koniec Nokii?

Dołącz do dyskusji

Advertisement