Jeden z najpopularniejszych samochodów flotowych teraz także na prąd

04.11.2011
Jeden z najpopularniejszych samochodów flotowych teraz także na prąd

Jeden z najpopularniejszych samochodów flotowych teraz także na prąd

Mimo oburzeń ze strony wielu fanów ryków silniku i zapachu spalin, samochody na prąd to bez wątpienia przyszłość motoryzacji. Swoje portfolio o taki model wzbogacają wszystkie liczące się na rynku konsumenckim marki. Mamy więc Mitsubishi i-Miev oraz jego francuskie klony – Citroena Czero i Peugota iON, które są już w sprzedaży także na terenie naszego kraju. Jest również Nissan Leaf, który sprzedał się już w ponad 15 tysiącach sztuk na całym świecie. Teraz do tego grona dołącza legenda motoryzacji Ford.

Henryk Ford jako pierwszy produkował samochody dla przeciętnego konsumenta. Niestety model elektryczny Forda do takich z pewnością nie będzie należał. W Stanach Zjednoczonych właśnie rusza przedsprzedaż elektrycznej wersji jednego z najbardziej popularnych modeli samochodów. Ford Focus, bo o nim mowa, jest modelem, który w Polsce bardzo często występuje w korporacyjnych flotach. Podstawowy model napędzany silnikiem benzynowym można nabyć za 56 tysięcy złotych. Model elektryczny to wydatek rzędu aż 39 tysięcy dolarów.

Rządy krajów zachodnioeuropejskich czy Stanów Zjednoczonych starają się jednak wspierać pierwszych klientów samochodów elektrycznych. Dlatego konsumenci zza oceanu ostatecznie będą mieli do zapłacenia 32,495 dol. za elektrycznego Forda Focusa. To jednak prawie 4 tysiące więcej niż za Nissana Leaf. Focus ma jednak inne przewagi nad Nissanem. Wprawdzie zarezerwowane teraz samcohody trafią do nabywców w przyszłym roku i niestety początkowo model obecny będzie jedynie na terenie Californii i Nowego Jorku, ale jego największą zaletą jest czas potrzebny do ponownego naładowania akumulatorów. Przy podłączeniu do 240 Voltovej stacji, zajmie to tylko 3 godziny. Japoński konkurent potrzebuje dwa razy więcej czasu do pełnego naładowania.

Elektrycznego Forda Focusa wartego ponad 123 tysiące złotych trudno jednak porównywać do najtańszego modelu na polskim rynku. Ten ekologiczny pojazd będzie posiadał 8-calowy dotykowy ekran z systemem MyFord, nawigację i radio satelitarnę, moduł bluetooth, zestaw głośno mówiący oraz przycisk start/stop zamiast klasycznego kluczyka – czyli wszystkie gadżety będące dziś na wyposażeniu najwyższych modeli. Jego moc to 100kW, natomiast zasięg 160 kilometrów, a prędkość maksymalna 135 km/h.

Niestety i tak za najbardziej doposażony model klasycznego Forda Focusa w Polsce zapłacimy 100 tysięcy złotych, czyli kwotę porównywalną do elektrycznej wersji po przydzieleniu rządowych dotacji.

Elektryczne samochody nie chcą tanieć i zapewne taka sytuacja będzie na rynku jeszcze przez wiele lat. Pozostaje również problem dystansu. Dziś to samochody nadal tylko i wyłącznie miejskie. Ważne, że wszyscy producenci chcą tworzyć takie samochody lub są do tego zmuszani przez coraz bardziej proekologiczne dyrektywy Unii Europejskiej.

Jeszcze 15 lat temu wizja samochodu podłączanego do gniazdka w garażu wydawała się praktycznie abstrakcją. Dziś nie są to już prototypy, a modele dostępne w detalicznej sprzedaży. Wciąż jednak ich cena odbiega od tradycyjnych miejskich modeli. Wydaje się jednak, że i to zmieni się w przeciągu dekady.

P.S. Studenci z Ugandy również nie próżnują – właśnie zaprezentowali swój elektryczny samochód. Kirra EV osiąga zawrotną prędkość 65km/h, a dystans jaki może pokonać na jednym ładowaniu wynosi 80 kilometrów.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement