Co z tą e-prasą? Murdoch nie daje rady, może kto inny da

07.11.2011
Co z tą e-prasą? Murdoch nie daje rady, może kto inny da

Co z tą e-prasą? Murdoch nie daje rady, może kto inny da

Pamiętacie taki głośny projekt Ruperta Murdocha, nazwywał się bodajże The Daily? Gdy startował, to większość branży zachwycała się nim i twierdziła, że oto, w końcu, nareszcie nadszedł moment, który odmieni los płatnych treści cyfrowych? Pewnie sobie przypominacie, to ja tylko przypomnę, że “The Daily” cały czas istnieje. Tylko, że nic nie zmienił, a raczej udowodnił, że rozmach to nie wszystko. A wiecie, kto ma większe od Murdocha szanse na sukces? O dziwo Paul Carr. Ten zadymiarz, kobieciarz i cynik. Jego The New Gambit w zarysach zapowiada się o wiele lepiej niż zapowiadał się kiedykolwiek The Daily.

Każdy projekt aspirujący do odmienienia rynku cyfrowych treści zasługuje na szacunek. Jednak ciężko wierzyć w taki, który choć wykorzystuje nowe drogi dystrybucji, to tak naprawdę nie zrywa z tradycyjami prasy drukowanej o tworzy jakąś dziwną hybrydę ni to gazety, ni to czasopisma, ni serwisu internetowego, na dodatek mocno ograniczoną do jednej platformy. Murdoch potrafi stworzyć projekty z rozmachem, ale nie do końca łapie o co chodzi w internetowej grze o skłonienie czytelników do płacenia za treści i stworzenia nowego szkieletu medialnego.

Za to Paul Carr chyba to rozumie. W końcu zna branżę od środka, pisze, publikuje w sieci i na swój sposób rozumie co znaczy internet, news, treść, platformy mobilne i technologie. Dodatkowo może uczyć się na błędach poprzedników. Dlatego stworzył Not Safe For Work Corporation i w jego ramach w styczniu zaprezentuje The New Gambit – tygodnik dostępny jedynie na tablety i eczytniki. Wydawałoby się, że to przecież podobne do The Daily, tylko że nie wydawane codziennie. Nikt nie mówi, że musi się udać i że będzie to w końcu ten przełom, rewolucja prasy. Jednak The New Gambit to większy krok w dobrą stronę niż The Daily.

Czemu? Bo Carr doskonale wie, że nie może konkurować z drukowaną prasą, ale też z portalami newsowymi i dziesiątkami tysięcy serwisów, blogów itp. The New Gambit ma być magazynem, w którym liczy się unikalność oraz jakość treści – pewnie życie to zweryfikuje jak to zwykle bywa, ale założenie jest świetne. Carr chce zaproponować płatny model, który stawia na czytelnika a nie reklamodawców na pierwszym miejscu.

Do magazynu mają pisać znani i cenieni autorzy, a treści nie będą dostępne w internecie. Nie będzie “breaking news”, bo Carr świetnie rozumie, że takie wiadomości są domeną darmowych serwisów internetowych i nic tego nie zmieni. Całość zapowiada się bardzo ciekawie – na luzie, z pomysłem ale i świadomością słabych i mocnych stron oraz stawianiem nie na produkcję “masową”, a zgromadzenie autorów, którzy lubią to co robią i piszą dobrze, i z polotem.

To taka utopia – kto z nas, odbiorców, nie chciałby magazynu, w którym pracują profesjonaliści, którzy dodatkowo kochają swoją pracę? Ten czynnik ludzki w zestawieniu z ciekawym pomysłem dotarcia, dystrybucji i trzymania poziomu może zdziałać więcej niż rozmach i miliony wydane na start. Warto przeczytać jak Carr widzi The New Gambit – łatwiej zrozumieć jego ideę i lekkość, z jaką podchodzi do tematu.

The New Gambit nie jest skazany na sukces – jego firma dopiero zaczyna, magazyn będzie nowością, a sam Paul Carr nie jest gwiazdą czy osobowością, która przyciągnie setki tysięcy czytelników. Mimo wszystko to dobry krok w stronę komercializacji treści, tak samo jak każdy popularyzujący cyfryzację. Paradoksalnie w długoterminowej perspektywie to Carr może poradzić sobie lepiej niż Murdoch – start z ogromnym hukiem nie oznacza późniejszego powodzenia.

Patrząc na to co dzieje się z na rynku łatwo odnieść wrażenie, że niektórzy sami skazują się na porażkę przez wiarę w to, że radykalne kroki spowodują nagle, że ludzie zechcą płacić za coś, co mają za darmo lub w wygodniejszych formach. To tak nie działa – wystarczy spojrzeć na “Przekrój”, zastanowić się co stanie się z internetowym serwisem “Rzeczpospolitej”, która pewnie niedługo podąży drogą “Przekroju”, zauważyć, że The Daily to jak na razie porażka, by stwierdzić, że w przypadku internetowych treści potrzeba nie wielkiego huku a małych kroków przyzwyczajających ludzi do nowych form. No i trzeba też szacunku do czytelnika, o czym bardzo często się zapomina – wiele z płatnych serwisów nie oferuje nic specjalnie ponadto, co można znaleźć na darmowych stronach. Psują one ogólne wrażenie. Poza tym giganci dzielą internet na ten darmowy “dla mas” i wyspecjalizowany analityczny dla profesjonalistów. W ten sposób nie da się przekonać tłumów to płacenia.

Dlatego mam nadzieję, że The New Gambit będzie taki, jak zapowiada Carr – unikalny i dobry jakościowo. Bo to w końcu coś świeżego, co nie rozpocznie żadnej rewolucji, ale ma szanse skruszyć trochę beton.

Dołącz do dyskusji

Advertisement