Bilety do kina są za drogie – mamy dowody

17.11.2011
Bilety do kina są za drogie – mamy dowody

Bilety do kina są za drogie – mamy dowody

Kino na pewno nie powala dziś swoją a jakością mimo to wciąż do niego chodzimy. Przede wszystkim wielkość ma znaczenie -olbrzymi ekran projekcyjny to znaczący plus w porównaniu do tradycyjnych telewizorów, a nawet posiadacze projektorów od czasu do czasu z chęcią popatrzą na jeszcze większy ekran. Największą przewagą kina nad domowym zaciszem jest jednak dostęp do filmowych premier. O ile film ma swoją premierę równocześnie lub z niewielkim poślizgiem w stosunku do Stanów Zjednoczonych to jego atrakcyjność wzrasta.

Niestety dziś kino jest za drogie i jak udowodnił to zeszły weekend zdecydowanie za drogie zwłaszcza w czasach kryzysu. Wystarczyły 3 dni wolnego i bilety po 11 złotych by Polskie kina zapełniły się widzami.

Listopadowy długi weekend ma to do siebie, że na ogół jest zimy, a ulubiona rozrywka milionów polaków, czyli spacerowanie po centrach handlowych, jest zdecydowanie ograniczona. Nic dziwnego, że to doskonały powód by zamiast wybrać się na demonstrację odwiedzić któryś z multipleksów. Dwie największe sieci kin w Polsce – Multikino należące do ITI oraz CinemaCity – w miniony weekend zaoferowały swoim klientom sporą promocje. W tym pierwszym przez wszystkie trzy dni bilety na seanse 2D kosztowały 11 złotych.  W CinemaCity w ramach promocji urodzinowej tylko w piątek bilety były dostępne w tej samej cenie.

Te znaczące obniżki wystarczyły by systemy rezerwacyjne zostały zapchane i większość sal kinowych zapełniła się do ostatniego miejsca. To doprowadziło do najlepszego wyniku pod względem widzów w Polsce. W kasach kin oraz przez strony internetowe sprzedano łącznie 1 123 785 biletów. To niesamowita liczba. Po raz pierwszy został przekroczony milion widzów, a poprzedni rekord został poprawiony o ponad ćwierć miliona sprzedanych biletów. Jak podaje filmowy serwis Stopklatka poprzedni rekord należał do lipcowego weekendu z 2007 roku, kiedy to do kin poszło 871,7 tysiąca widzów i 90% z nich wybrało się na premierowe pokazy trzeciej części kultowego Shreka.

Tym razem nie było żadnej tak wielkiej premiery. Cztery filmy przekroczyły wynik 100 tysięcy widzów. Co ciekawe ponad pół miliona widzów wybrało filmy Polskie. Do kin wprowadzona została Polska komedia romantyczna „Listy do M.” wyprodukowana i mocno promowana przez TVN. Ta promocja zwłaszcza przy wsparciu sieci kin należących do tego samego konsorcjum sprawiła, że film znalazł się na pierwszym miejscu Polskiego Box Office z wynikiem 341,5 tysiąca widzów (z pokazami przedpremierowymi 374 373). To drugi w tym roku najlepszy wynik weekendu otwarcia – w lipcu na ostatni epizod sagi o Harrym Potterze wybrało się 351,6 tysiąca widzów (bilety bez promocji i większość seansów w 3D dlatego też wpływy znacznie większe). „Listy do M.” wyprzedziły w zacnym rankingu „Najlepszych otwarć polskich filmów po 1989 roku” film Jerzego Hoffmana „Ogniem i Mieczem”, plasując się na trzecim miejscu tuż za poprzednią produkcją TVN „Kochaj i Tańcz” oraz niepokonanym od 1999 roku „Panem Tadeuszem” w reżyserii Andrzeja Wajdy.

Te liczby dobitnie pokazują, że sam film owszem był mocno promowany i przyciągnął widzów, ale czy to udałoby się osiągnąć bez przecenionych biletów? W ostatni weekend trudno było dostać jakiekolwiek bilety na najpopularniejsze godziny i filmy, nie mówiąc już o dobrych miejscach (ostatni rząd w wersji analogowej, środek sali na filmy posiadające kopie cyfrową). Zapewne nie ujrzymy dokładnej analizy wyników finansowych multipleksów z tego weekendu w porównaniu do poprzednich. Jednak to jak dużą popularnością cieszy się akcja „środy z Orange” prowadzona od kilku lat w sieci kin CinemaCity czy właśnie ta weekendowa akcja pokazuje jak dużym problemem jest cena biletów.

Dziś 11 złotych nie kosztują niestety nawet bilety studenckie, nie wspominając o cenach biletów normalnych zarówno na terenie całego kraju jak i w jeszcze droższej stolicy. Widać, że to nie jakość kin czyni cuda, a cena. I o ile wielkie promowane hity zawsze znajdą rzeszę widzów chętnych obejrzeć kolejne dzieło, to pozostałe już nie. W najbliższy weekend do kin wchodzi uwielbiana przez nastolatki kontynuacja Sagi Zmierzch i zapewne poradzi sobie bez biletów po 11 złotych. O ile chętniej Polacy chodziliby do kina gdyby ta dwugodzinna rozrywka była chociaż trochę tańsza ?

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement