Trudne zadanie przed Apple i Timem Cookiem

04.10.2011
Trudne zadanie przed Apple i Timem Cookiem

Trudne zadanie przed Apple i Timem Cookiem

Przed dzisiejszą konferencją Apple nie ma łatwej sytuacji. Niby iPhone jest liderem sprzedaży na rynku smartfonów, niby udziały Apple’a są najwyższe w historii, a analizy ruchu w sieciach mobilnych wskazują na rosnące znaczenie iPhone’a, niby nie ma również problemu z rozhisteryzowanymi mediami po odejściu ze stanowiska CEO Steve’a Jobsa, ale mimo to, nowego szefa Apple’a, Tima Cooka, czeka dziś trudne zadanie. Jak z jednej strony porwać tłumy na miarę swojego charyzmatycznego poprzednika, co mogłoby odnowić hype wokół iPhone’a i jak z drugiej strony odpowiedzieć na coraz bardziej konkurencyjny rynek smartfonów, na którym Apple nie ma już takiej przewagi (o ile ma ją w ogóle) jak rok, czy dwa lata temu?

Apple sprzedał dotychczas prawie 130 milionów iPhone’ów od czasu jego debiutu w 2007 r. W tym czasie iPhone stał się głównym biznesem Apple’a, stanowiąc 40% wszystkich jego przychodów i nawet więcej zysków. W ostatnim kwartale przychody ze sprzedaży wyniosły ponad 20 mld dol., podczas gdy obrót na wszystkich innych produktach w portfolio firmy wyniosły jedynie nieco ponad 8 mld dol. Jednak dziś, pod koniec 2011 r., Apple stoi przed dużym wyzwaniem: jak przekonać konsumentów, że iPhone wciąż jest magiczny.

Cieńszy i smuklejszy? Lżejszy i z lepszą kamerą? Z nową wersją systemu operacyjnego? To może nie wystarczyć bo rywale na rynku super-smartfonów szybko się uczą i podobnie jak Apple stawiają dziś na innowacyjny dizajn i nowinki sprzętowo-software’owe, nawet jeśli w niektórych przypadkach oznacza to bliskie lub nawet bardzo bliskie podobieństwo do sprzętu i strategii marketingowej Apple’a. Wszyscy wiodący producenci smartfonów mają dziś w ofercie topowe modele z dotykowym ekranem, zarządzane technologią multi-touch z dostępem do dziesiątek tysięcy aplikacji na wzór tego, co zapoczątkował iPhone w 2007 r. Jeszcze dwa lata temu, wcale tak nie było.

iOS nie jest dziś platformą, która byłaby o lata rozwoju do przodu przez najgroźniejszymi rywalami. Android zalewa rynek świetnymi smartfonami, które wcale nie wyglądają gorzej od iPhone’a, a sam system jest na podobnym, o ile nie szybszym torze rozwoju. Może w nieco mniej spektakularny sposób, ale Android wydaje się już dziś mieć wszystkie te nowości, o których spekuluje się w kontekście nowego iPhone’a i iOS. W Android Markecie z kolei, sklepie z oprogramowaniem na system Android znajduje się już setki tysięcy aplikacji, co wytrąciło Apple’owi jeden z najważniejszych argumentów marketingowej przewagi i choć najgłośniejsze tytuły wciąż debiutują najpierw na iOS, a dopiero potem na aternatywnych platformach, to jednak nie ma już sytuacji, w której użytkownicy Androida rzeczywiście mieliby powody do narzekania na brak odpowiednio dobrego dodatkowego oprogramowania.

Apple wysyła dość jednoznaczne sygnały, że dzisiejsze premiery mogą nie być tak przełomowe jak wcześniejsze. Zrezygnowano z wystawnej i wielkiej hali w San Francisco na rzecz dużo mniejszej we własnym kampusie w Cupertino. Nie zaplanowano również transmisji wideo na żywo z dzisiejszego wydarzenia – to wszystko może świadczyć o tym, że Apple tonuje oczekiwania. Jeśli wierzyć ostatnim plotkom krążącym po sieci, nowy iPhone może nie być tak oczekiwanym iPhone’em 5 z drastycznie zmienionym dizajnem na miarę przejścia z modelu 3GS na 4, lecz mniejszą kosmetyczną zmianą, jaką dokonano w 2009 r. przechodząc z modelu 3G na 3GS.

Jeśli tak będzie, to będzie jasne, że Apple będzie chciał zagrać oprogramowaniem. Według wszystkich przecieków medialnych, nowym hitem ma być aplikacja do inteligentnego sterowania urządzenia głosem – Assistant, która powstała na bazie przejętej firmy Siri. Ma to być nowa lokomotywa marketingowa wokół iPhone’a i jak to zawsze w stylu Apple’a na nowo odkrywać znane już przecież od całkiem dawna funkcje głosowe smartfona.

Apple zapewne pokaże kilka innowacyjnych rozwiązań, ale fakt jest taki, że nad sterowaniem urządzenia mobilnego głosem pracują wszyscy bez wyjątku dostawcy platform mobilnych. Google już jakiś czas temu wdrożył sterowanie głosem w Androidzie i choć nie działa ono na razie bezbłędnie, szczególnie w wersjach innych niż w języku angielskim, to z każdą małą aktualizacją systemu jest lepiej. Skądinąd wiemy, że i Microsoft usilnie pracuje nad technologią rozpoznawania głosu i chce jak najszybciej wdrożyć ją w Windows Phonie.

Inne nowości w iOS 5, zaprezentowane po raz pierwszy w czerwcu również nie wydają się być wielce przełomowe, choć trzeba jasno podkreślić, że nikt tak jak Apple nie potrafi z jednej strony uprościć działanie znanych już w rozwiązaniach innych firm rzeczy (patrz pomysł na iCloud), a z drugiej postawić na odpowiedniego marketingowego konia. Tyle że tym razem najważniejsi konkurenci wcale nie czekają z założonymi rękami na ruch Apple’a, tylko pokazują własne innowacje, które przemawiają do coraz szerszej grupy odbiorców.

Trudne zadanie ma również dziś nowy szef Apple’a. Wydaje się nawet, że nie iPhone 4S (lub iPhone 5, lub oba naraz), nie iOS 5 z wielce oczekiwanym przez wielu iCloud, nawet nie ewentualny debiut czegoś zupełnie nowego – najbardziej palącym pytaniem jest to, jak Tim Cook zaprezentuje się jako prowadzący konferencję produktową CEO Apple. To pierwsze wielce głośne medialnie wydarzenie Apple’a od 1997 r., które poprowadzi ktoś inny niż Steve Jobs (z małym wyjątkiem na jedną konferencję prowadzoną przez szefa marketingu Phila Schillera, która jednak była najmniej znacząca w ostatnich latach), a wiadomo, że Tim Cook to zupełnie inna postać niż wielce charyzmatyczny poprzednik. Wbrew pozorom, to właśnie na to, a nie na nowości sprzętowo-usługowe mogą być dziś zwrócone oczy świata. Mimo iż dzisiejsza konferencja w małym stopniu jest wynikiem samodzielnej pracy Cooka jako CEO Apple’a, to z pewnością jej ocena ustawi jego medialną pozycję na długie lata, co z kolei może mieć bezpośrednie przełożenie na rynkowe nastroje wokół Apple’a. Czy Cook okaże się charyzmatycznym mówcą? Czy będzie to konferencja w stylu Steve’a Jobsa, czy Cook zaproponuje coś nowego? Czy Cook zawładnie sceną dla siebie, czy jednak odda ją topowym menedżerom Apple’a?

Na te i na wile innych pytań przyjdzie dziś odpowiedzieć Apple’owi i Timowi Cookowi. Trudne mają zadanie.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement