Sony potrzebuje smartfonów. I będzie je miało.

07.10.2011
Sony potrzebuje smartfonów. I będzie je miało.

Sony potrzebuje smartfonów. I będzie je miało.

Sony chce wykupić się z joint-venture z Telefon AB L.M. Ericsson by samodzielnie rozwijać markę Sony Ericsson – raczej już jako samo Sony – na rynku mobilnym – donosi “Wall Street Journal”. I brzmi to bardzo wiarygodnie – nieobecność Sony jako samodzielnej marki na rynku mobilnym to spora strata każdego dnia nie tylko o charakterze wizerunkowym dla japońskiego giganta, lecz przede wszystkim finansowa. Rynek smartfonów to bowiem najszybciej rosnąca nisza na rynku technologii z perspektywami na znacznie znacznie więcej.

Aktualnie Sony praktykuje z Ericssonem klasyczny podział 50 do 50% udziałów. Joint-venture zawiązane zostało w 2001 r. i aktualnie udział Ericssona warty jest maksymalnie ok. 1,7 mld dol. Czyli bardzo niewiele jak na barierę wejścia na gigantyczny rynek i to na dodatek w momencie, w którym Sony Ericsson, po szeregu chudych lat, wreszcie zaczyna odnajdywać swoje miejsce w aktualnym stanie rynku. Jest szóstym największym producentem telefonów komórkowych na świecie, który jako jeden z nielicznych postawił w ostatnim czasie tylko i wyłącznie na smarfony. Blisko związany jest również z systemem Android, który wziął jako jedyny swój system dowodząc, że ‘niepotrzebna na rynku jest kolejna platforma mobilna’ (w domyśle: ta od Microsoftu).

To się dobrze dla Sony’ego składa, bo Japończycy też widzą w Androidzie swoją przyszłość na rynku mobilnym. Sony ma ambicję do stworzenia globalnego portfolio produktów komplementarnych, to znaczy takich, które odpowiadałyby na wszystkie potrzeby technologii użytkowej konsumenta: komputer, konsola do gier, telewizor, ostatnio tablet i… właśnie: smartfon (żeby wymienić tylko te najważniejsze). Sony dysponuje także potencjałem związanym z ekosystemem usług cyfrowej rozrywki: muzyka, wideo i przede wszystkim gry. Wszystko spina się w logiczną całość jeśli uwzględnimy tu system Google Android.

Sony widzi też co dzieje się na rynku mobilnym. Kupując Motorolę, Google nieźle namieszał w głowach zarówno Samsunga, który coraz śmielej szuka mocnej drugiej nogi, na której mógłby się oprzeć, jak i HTC, który – chcąc nie chcąc – coraz ciaśniej zawiązuje współpracę z Microsoftem. To stwarza naturalną okazję dla Sony Ericssona (lub już tylko dla Sony) na podbudowanie swojej sytuacji na wewnętrznym rynku Androida, mówiąc Google’owi – hej, my będziemy z tobą ściśle współpracować.

Mocne wejście na rynek smartfonów mogłoby również dać Sony’emu podmuch świeżości w ujęciu marketingowym, bo w ostatnim czasie marka japońskiego lidera technologii nieco przyblakła na korzyść nie tylko Apple’a czy Google’a, ale również azjatyckich konkurentów: Samsunga, a nawet HTC. Smartfony to dziś gadżety o największym potencjale marketingowym, więc ewentualny sukces na tym polu mógłby w łatwy sposób przełożyć się na większe zainteresowanie innymi produktami Sony. Nie od dziś wiadomo, że żeby odświeżyć wizerunek marki musisz powalczyć o rząd dusz konsumentów w wieku 20 – 35/40, a to właśnie ta grupa jest dziś głównie użytkownikami smartfonów.

Wydaje się również, że partner Sony’ego w joint-venture – Ericsson – nie pała przesadną miłością do rynku konsumenckiego. Owszem, poprawiono w ostatnim czasie notowania firmy, jak i podreperowano stan jej finansów, ale Ericsson zawsze więcej uwagi poświęcał sektorowi B2B, gdzie z sukcesem oferuje rozwiązania telekomunikacyjne. Oferta Sony może więc być dla Ericssona bardzo kusząca.

Tak więc, jeśli tak wiele argumentów przemawia za wykupieniem udziałów Ericssona w Sony Ericssonie, to można założyć, że informacje “Wall Street Journal” znajdą wkrótce swój finał w podpisach pod stosownymi dokumentami.

Będzie ciekawie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement