Przeglądarka mobilna Opery zadba o twoje rachunki telefoniczne

13.10.2011
Przeglądarka mobilna Opery zadba o twoje rachunki telefoniczne

Przeglądarka mobilna Opery zadba o twoje rachunki telefoniczne

Opera Software jako organizacja i firma jest wyjątkowa we współczesnym świecie biznesu technologicznego – mimo coraz silniejszych tendencji do wertykalnego zamykania mobilnych platform przez największych graczy, norweska firma kontynuuje swoją strategię obecności na możliwie najszerszym spektrum urządzeń mobilnych i chce się dalej liczyć na poziomie nie mniejszym niż dotychczas. Nowe wersje mobilnych przeglądarek Opery wychodzą temu przeświadczeniu bardzo naprzeciw.

Na swojej dorocznej konferencji UpNorth, Opera Software zaprezentowała szereg kluczowych nowości przy swoich najważniejszych produktach, czyli mobilnych przeglądarkach. W co najmniej dwóch aspektach są to nowości naprawdę innowacyjne choć jednocześnie dość kontrowersyjne. Jeden z nich podobny jest do tego, co Amazon pokazał przy okazji debiutu przeglądarki Silk. Zadaniem drugiego jest pomoc użytkownikowi w kontroli tego, ile danych sieci komórkowych konsumowanych jest podczas surfingu internetu za pomocą urządzenia mobilnego.

Opera Mobile 11.5 i Opera Mini 6.5 – to nowe wersje mobilnych przeglądarek Opery, które zostały zaprezentowane podczas UpNorth. W obu przypadkach nowością jest technologia związana z cloud computing, która pozwala na redukowanie wielkości stron internetowych nawet do – uwaga uwaga – 90%. To dzięki temu, że na podstawie analizy tego, co, w jakiej częstotliwości, kiedy i jak długo użytkownicy mobilnej Opery odwiedzają poszczególne strony internetowe Opera jest w stanie przechować na swoich serwerach większą część ich stałych danych i w momencie wywołania po prostu zdecydowanie szybciej je wyświetlić.

Z jednej strony to bardzo ciekawa i ułatwiająca korzystanie z mobilnego internetu nowość – Opera chwali się, że dzięki takiemu silnikowi ładowanie stron internetowych jest znacznie szybsze i dużo mniej problemowe niż na jakichkolwiek alternatywnych przeglądarkach. Przedstawiciele firmy pokazywali demonstracje działania nowych przeglądarek na żywo, za każdym razem podkreślając fakt, że wywołanie praktycznie dowolnej strony nie powoduje tzw. szachownicy na ekranie – strony rzeczywiście renderują się w całości błyskawicznie. Z drugiej jednak strony, technologia ta wywołuje nieco kontrowersji związanych z prywatnością użytkownika – w końcu aby system zadziałał tak jak oczekuje tego Opera, serwery przeglądarki muszą zbierać i przetwarzać na własne potrzeby dokładnie wszystkie dane związane z zachowaniem się użytkownika w sieci. To rodzi naturalne obawy o bezpieczeństwo tych danych. Niejasne jest również to w jaki sposób Opera wykorzystuje dane, które zbiera o swoich użytkownikach.

 

Druga nowość – ściśle powiązana z pierwszą – pozwala na znaczne ograniczenie ilości pobieranych danych internetowych dzięki ścisłej kontroli i minimalizowania tego, ile odwiedzana strona “waży”. Tą innowacyjną nowością powinni się zainteresować głównie ci, którzy dużo podróżują za granicę i zmuszeni są do korzystania z roamingu danych, ale także ci, którzy mają niskie limity transmisji danych sieci komórkowych w swoich planach taryfowych u operatora. Dzięki specjalnej wtyczce do nowych mobilnych przeglądarek Opery, która jest dostępna z poziomu menu narzędzia, użytkownik nie tylko jest w stanie dowiedzieć się ile danych skonsumowała otwarta strona internetowa, ale także jednym przyciskiem Opera Turbo włączyć minimalizowanie konsumpcji danych internetowych (to dlatego, że na swoich serwerach Opera ma pre-załadowany ‘szkielet’ tej strony). W ten sposób można oszczędzić nawet do ponad 50% konsumpcji danych. W skali miesiąca, przy aktywnym surfingu, można oszczędzić nawet kilka gigabajtów transferu! Przy okazji, dzięki integracji z chmurą, taki surfing jest nawet szybszy od normalnego.

 

Z innych nowości w mobilnych przeglądarkach Opery należy zwrócić uwagę na obsługę wideo inline w tabletach działających pod kontrolą systemu Google Android, jak również zaktualizowany silnik rendeeingu Opera Presto, który poprawia sposób prezentacji treści, głównie pod względem wyświetlania formatów w Javascript i HTML5. Warto również zauważyć, że Opera Mini jest już kompatybilna z ponad 3 tys. urządzeń.

Mobilna strategia Opery Software jest rzeczywiście unikalna na skalę światową. Chyba żaden inny gracz na rynku przeglądarek mobilnych nie przywiązuje takiej wagi zarówno do szybkości renderingu, jak i kosztów, jakie niesie ze sobą surfing z wykorzystaniem danych sieci komórkowych. Widać, że norweska firma nie boi się wytyczać nowych szlaków na polu mobilnym mimo coraz rosnącej konkurencji na rynku mobilnym. Można jednak odnieść wrażenie, że strategia Opery, mimo iż oparta na szczytnych ideach, trochę nie przystoi do aktualnych czasów, w których mobilna przeglądarka jest kluczowym aspektem dla ekosystemów mobilnych. Co więcej, po Apple’u, który szczelnie zamknął swój mobilny system iOS na własną przeglądarkę Safari, po Microsofcie, który ma podobne zamiary w stosunku do Internet Explorera w Windows Phone, który – przypomnijmy – będzie wkrótce głównym systemem operacyjnym dla lidera sprzedaży komórek na świecie, firmy Nokia, także i Google wydaje się wykonywać ruchy, które doprowadzą do większej kontroli nad przeglądarkami w systemie Android, który jest przecież głównym polem działania dla Opery. To może skutkować stopniową marginalizacją produktów i usług norweskiego gracza na koronnym dla nich polu. Trudno bowiem oczekiwać, że kiedy już pojawi się wersja Chrome na Androida – a wszystko wskazuje na to, że będzie to już całkiem niedługo – Google nie będzie w naturalny sposób zachęcał użytkowników swojego mobilnego systemu do korzystania właśnie z Chrome’a, a nie innych przeglądarek.

Dlatego pytania o własny mobilny system operacyjny od Opery, który mógłby powalczyć głównie o konsumenta na mniej rozwiniętych rynkach telekomunikacyjnych – a tych jak wiadomo jest wciąż najwięcej na świecie – coraz częściej zadawane są przedstawicielom norweskiej firmy przy różnych okazjach. Na razie CEO Opery Software Lars Boilesen zaprzecza, żeby jego firma zamierzała się rozwinąć w tym kierunku. Nie wierzę jednak, że o tym nigdy nie myślała.

Dołącz do dyskusji

Advertisement