NFC zastąpi nam nie tylko portfel

05.10.2011
NFC zastąpi nam nie tylko portfel

NFC zastąpi nam nie tylko portfel

NFC zdecydowanie nie jest technologią ani młodą, ani zupełnie nieznaną. Wynalezione 2002 roku rozwiązanie nie jest jednak w stanie odnaleźć swojej drogi do użytkowników. Owszem, odpowiedni moduł możemy znaleźć już w kilku nowoczesnych smartfonach, produkowanych chociażby przez Research In Motion czy Samsunga, ale w dalszym stopniu jest to bardziej ciekawostka niż faktycznie ułatwiający nasze życie dodatek. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele, ale według najnowszych prognoz, w ciągu najbliższych 2-3 lat NFC powinno stać się standardem, mniej więcej takim, jakim dziś jest np. GPS.

Near Field Communication, kojarzy nam się właściwie z jednym – mobilnymi płatnościami. Owszem, jest to jedno z zastosowań, do którego rozwiązanie to nadaje się najlepiej, ale zdecydowanie nie jest ono jedynym. Do tego napotyka na swojej drodze całą rzeszę pośredników, którzy muszą przystosować się lub całkowicie zaakceptować nową technologię. Od banków, przez operatorów, twórców oprogramowania aż po sklepy, które będą musiały wyposażyć się w odpowiednie terminale. To zajmie sporo czasu, tak dużo, że niektórzy operatorzy blokują funkcję NFC w telefonach w nią wyposażonych, aby klienci „uniknęli rozczarowania” i swoją przygodę z nową technologią rozpoczęli dopiero w momencie, kiedy będzie ona choć trochę bardziej rozwinięta.

Zostawmy jednak na chwilę płatności „zbliżeniowe”, które dopiero mają stać się rzeczywiste w odległej przyszłości i zobaczmy co jeszcze może zaoferować nam NFC, które według ekspertów do 2015 ma znaleźć się w niemal połowie dostarczanych telefonów . Do tego czasu telefony z NFC mogą zastąpić nam nie tyle karty płatnicze a np. stosowane do tej pory technologie wymiany danych. Wystarczy porównać ilość operacji potrzebnych do konfiguracji połączenia Bluetooth dwóch telefonów i tego samego połączenia za pomocą NFC. Całość jest o wiele szybsza, prostsza, a sam sposób wymiany plików o wiele bardziej intuicyjny – wystarczy zbliżyć obydwa urządzenia do siebie, aby odpowiednia zawartość została „magicznie” przetransportowana z jednego na drugi. Likwidujemy w ten sposób konieczność wyszukiwania czy dopytywania się „jak nazywa się Twój telefon”, kiedy znajdziemy się w miejscu, gdzie obecnych jest więcej niż 1 telefon z włączonym Bluetooth. Telefonem, na który wysyłamy dane, jest ten telefon, którego właśnie dotykamy. Prościej już się chyba nie da.

NFC może być także technologią pomocniczą, jeśli planujemy jednak trzymać się standardowego transferu przez Bluetooth. W tym przypadku proste „zetknięcie” telefonów może pomóc nam pominąć proces konfiguracji połączenia – jest ono zestawiane całkowicie automatycznie. Na dodatek aplikacje wykorzystujące takie rozwiązanie są już dostępne chociażby w Android Markecie. Istnieje więc szansa, że NFC będzie się w takim przypadku rozwijało w tym kierunku bardzo dyskretnie, powoli przyzwyczajając ludzi do zmiany przyzwyczajeń, aż do momentu kiedy będziemy gotowi całkowicie zawierzyć swoje pliki nowej technologii.

Globalne problemy we wdrożeniu NFC, widoczne chociażby w przypadku płatności zbliżeniowych, mogą być o wiele łatwiejsze do rozwiązania, jeśli podejdzie się do nich bardziej „lokalnie”. Zanim Google udostępni wszystkim swój „Wallet”, a PayPal ostatecznie dostrzeże potencjał w tym segmencie rynku, będziemy mogli prawdopodobnie zostawić w domu naszą przepustkę do pracy, klucze do wybranych pomieszczeń, służbową kartę parkingową czy nawet… zapomnieć swój login do komputera – wszystko to zastąpi odpowiednie oprogramowanie na telefonie i obecny w nim moduł NFC. Na rynku (wbrew pozorom) są już dość mocno uregulowane standardy dotyczące tych rozwiązań oraz producenci zajmujący się tworzeniem odpowiednich czytników – dostosowanie np. naszej firmy (czy nawet domu) nie będzie już niedługo sprawiać wielkiego problemu.

Wśród szans NFC należy również upatrywać niszy, której nie udało się niestety na większą skalę zająć kodom 2D. Prawdopodobnie ich brak sukcesu spowodowany był jednym – nie były najwygodniejsze w użytkowaniu. Aby odczytać ukrytą w nich informację, koniecznie było wykonanie ostrego zdjęcia naszym telefonem komórkowym, na co nie zawsze mieliśmy czas ani ochotę. W przypadku NFC będzie wystarczyło przyłożyć swój telefon np. do plakietki znajdującej się pod obrazem w muzeum, aby zostać natychmiast przekierowanym do strony z odpowiednim opisem. Oczywiście w gazetach i podobnych miejscach w dalszym ciągu będziemy obcować z kodami 2D, ale w miejscach gdzie będzie to możliwe, ich miejsce zajmą odpowiednie plakietki NFC. Kto z nas nie chciałby np. „meldować się” w Foursquare bez konieczności wyszukiwania swojej lokalizacji, a za pomocą jednego „dotknięcia”?

Do płatności zbliżeniowych na szeroką skalę mamy jeszcze daleko – kilka, a może i nawet więcej lat, nawet pomimo tego, że producentom smartfonów czy operatorom zaczyna zależeć na tym coraz bardziej. Część klientów może być także trudno przekonać do tak radykalnej zmiany swoich przyzwyczajeń, zwłaszcza że dotyczyć one będą ich pieniędzy, a nie wszyscy w tej kwestii ufają najnowszym osiągnięciom technologii. Być może warto byłoby spróbować nieco powalczyć ze stereotypem NFC odpowiadającego wyłącznie za wydawanie pieniędzy i rozpocząć promowanie NFC jako czegoś co jest po prostu „cool”?

Dołącz do dyskusji

Advertisement