Konsumenci nie chcą iPada, chcą tablet z Windowsem

07.10.2011
Konsumenci nie chcą iPada, chcą tablet z Windowsem

Konsumenci nie chcą iPada, chcą tablet z Windowsem

Zabawne – 42 procent mieszkańców Stanów Zjednoczonych kupiłoby tablet z Windowsem, z iOS 27 procent, z Androidem 20 procent. Dlaczego więc iPady sprzedają się tak dobrze i 3 na 4 sprzedane w Stanach tablety działają na iOS? Odpowiedź jest prosta – bo tak naprawdę nie ma jeszcze wyboru, a dotychczasowe urządzenia z Windowsem były zaprzeczeniem komfortu użytkowania. Badania jednak potwierdzają, że ludzie chcą tego, co znają i że tablety na razie to wykreowana przez marketingowców a nie realna potrzeba. Jak na razie tablety nie są w stanie masowo zastępować komputerów.

Okazuje się, że badanie Boston Consulting Group nie jest odosobnione i również inne ośrodki badawcze otrzymują bardzo zbliżone wyniki odnośnie pożądanego systemu operacyjnego na tabletach. Chociaż przez pryzmat świetnej sprzedaży iPadów takie rezultaty mogą dziwić, to jednak są logiczne. Przecież wszyscy analitycy mówią, że tablety powoli zastępują komputery – i jeśli tak ma być, to nie będą to ani iPady, ani tablety z Androidem czy jakimkolwiek mobilnym systemem w obecnej postaci. Z prostego powodu: nie są w stanie zastąpić funkcjonalności komputera, a zmiana przyzwyczajeń około miliarda ludzi nie jest taka łatwa. Microsoft oficjalnie sprzedał ponad 400 milionów urządzeń z Windowsem 7, a do tego doliczyć trzeba wszystkie urządzenia z poprzednimi wersjami plus pirackie kopie. Świat Windowsem stoi, czy tego chcemy czy nie.

Preferencje konsumentów są więc całkowicie zrozumiałe. Popularność tabletów wybuchła za sprawą iPada, bo w końcu udało się stworzyć dostosowany do dotykowego ekranu system i zareklamować go w genialny wręcz sposób. Jednak w miarę upływu czasu i pojawiania się większej liczby konkurencyjnych tabletów okazuje się, że udział iPadów w ogólnej sprzedaży jest coraz mniejszy. Chociaż ogólna sprzedaż wciąż rośnie dynamicznie, to na przykład w Stanach nie jest już tak wysoka, jak oczekiwano jeszcze rok temu. Poza tym na wzrost mają wpływ czynniki nie do końca świadczące o zastępowaniu komputerów, a raczej ich uzupełnianiu – na przykład cena.

Tak naprawdę to jeden z podstawowych czynników, które napędzają obecny tabletowy bum. Wraz z pojawieniem się androidowych urządzeń cenowo tańszych niż na przykład notebooki i netbooki naturalną koleją rzeczy był wzrost sprzedaży. Wystarczy spojrzeć na TouchPada od HP – dopóki cena utrzymywała się na poziomie iPada urządzenie nie sprzedawało się praktycznie wcale. Oczywiście wpływ na to miała także kiepska reklama i rozpoznawalność, ale obniżka ceny do 99 dolarów wywołała świetną sprzedać bez dodatkowej reklamy. Wystarczyła rozpoznawalna marka.

W świadomości konsumentów istnieje poważna bariera rozgraniczająca wartość tabletu i komputera. Komputer – ma klawiaturę, pełnoprawny system, wtyczki, wejścia, napędy itp. więc biorąc to na “chłopski rozum” jest mniej warty niż sam ekran, na którym na dodatek nie nie da się uruchomić dwóch aplikacji na jednym ekranie na raz i wszystko jest inaczej niż dotychczas na Windowsach.

Według Jumptap 91% ruchu w sieci generowanego przez tablety odbywa się przez WiFi, nie przez 3G. 75% tegoż ruchu pochodzi z iOS, 20% z Androida i… 4% z WebOS. Okazuje się, że tablety nie są wcale takie mobilne (WiFi ma swoje ograniczenia), a powodem takiego stanu rzeczy jest też pewnie właśnie cena. Moduły 3G w tabletach oznaczają wciąż znaczną różnicę w cenie.

Przed tabletami jeszcze długa droga by zastąpić nawet przeciętnym użytkownikom komputery. U powinien wkroczyć Microsoft, póki jeszcze Windows jest dwukrotnie bardziej pożądany niż iOS.

Dołącz do dyskusji

Advertisement