Kanały tematyczne w YouTube – to ma w końcu sens

18.10.2011
Kanały tematyczne w YouTube – to ma w końcu sens

Kanały tematyczne w YouTube – to ma w końcu sens

Google szykuje się na szturm na branżę rozrywkową. Po niemal już pewnym uruchomieniu sklepu z muzyką w najbliższym czasie potwierdziły się też informacje o profesjonalnych kanałach tematycznych na YouTube. To może być mocna rzecz – połączenie popularności YouTube’a z programami przygotowywanymi przez Warner Bros. czy Tony’ego Hawka dobrze wróży. A gdy dodać do tego obecność YouTube praktycznie wszędzie sukces jest niemal murowany. Google idzie w dobrą stronę i od jakiegoś czasu udowadnia, że wideo na YT to nie tylko słodkie kotki.

Kanałów będzie 25, a na ich uruchomienie Google przeznaczy ponad 150 milionów dolarów. Tematyka ma być szeroka, od rozrywki, przez informacje do newsów i relacji na żywo. Konkretne grupy docelowe mają przyciągnąć reklamodawców, którzy ze względu na określoną specyfikację nie znajdują dla siebie miejsca w tradycyjnych mass mediach. Jeśli taki model finansowania się powiedzie, to Google nie wyklucza przyszłego uruchamiania większej liczby sprofilowanych tematycznie kanałów.

Jest drobny problem – Google chciałby mieć kontrolę nad wyświetlanymi w programach reklamami, natomiast największe studia nie chcą się na to zgodzić w obawie przed konfliktem z reklamami wyświetlanymi w TV i innych miejscach sieci. Jednak szanse na porozumienie są duże i pierwsze programy YouTube zostaną uruchomione już w styczniu.

Na razie nie wiadomo nic na temat dostępności terytoterialnej – znając życie możemy spodziewać się tego, że nowe kanały nie będą dostępne w Polsce, przynajmniej tymczasowo.

A jest na co czekać – Google ostatnio usilnie stara się zmienić wizerunek YouTube z “serwisu z milionami przeróżnych filmików różnej jakości” na “serwis z długimi, dobrej jakości autorskimi materiałami i pomysłami promocję”. Nie od dziś Google organizuje transmisje na żywo z różnych wydarzeń – ostatnio miałam okazję obejrzeć transmitowany na żywo festiwal Austin City Limits. Nie dość, że otrzymałam możliwość obejrzenia wydarzenia, którego nikt inny nie podjąłby się transmitować, to jeszcze wszystko było nawet więcej niż zadowalacjące pod względem realizacji i jakości. Jeśli w tę stronę pójdą kanały YouTube to genialnie.

Trzeba pamiętać też o tym, ze YouTube jest wszędzie. Żadnego producenta mobilnych systemów operacyjnych czy nowoczesnych telewizorów nie stać na zrezygnowanie z udostępniania możliwości korzystania z YouTube. Jako trzecia najpopularniejsza strona na świecie, YouTube jest sobie własnym silnikiem napędowym.

Poza tym Google chce zaoferować darmowy dostęp w zamian za oglądanie reklam – to też duży plus, bo wszystkie dotychczasowe poważne serwisy streamingowe opierają się na modelu abonamentowych – choćby taki Netflix czy Hulu. Wprawdzie to trochę inne pozycjonowanie, ale siła bezpłatnego dostępu do treści jest nie do pogardzenia.

Programy Raya Williama Johnsona czy innych niesamowicie popularnych “gwiazd” YouTube z milionami subskrybentów pokazują, że ludzie chcą oglądać stałe serie i nie przychodzą na YouTube tylko pod wpływem impulsu. Mocniejsze wykorzystanie tego trendu może obrócić się tylko na dobre.

Zresztą co Google ma do stracenia? Kolejne 150 milionów dolarów zainwestowane w YouTube to nic wielkiego, w końcu serwis jeszcze nigdy nie przyniósł żadnego zysku i w końcu trzeba zaryzykować.

Dołącz do dyskusji

Advertisement