Ciężkie życie kibica reprezentacji Polski…

18.10.2011
Ciężkie życie kibica reprezentacji Polski…

Ciężkie życie kibica reprezentacji Polski…

Być kibicem w kraju pełnym absurdów jest niezwykle ciężko. Przez niedoinformowane społeczeństwo traktowani jak margines społeczny, przez policję prowokowani, przez rząd poniżani i spychani poza życie publiczne. Ale gdy chodzi o najważniejsze, czyli po prostu o robienie pieniędzy to ani kluby, ani reprezentacja Polski, ani nawet PZPN nie jest w stanie się od nich odwrócić. W związku z powyższym ci ostatni stworzyli coś na wzór klubu kibica.

Klub Kibica Reprezentacji Polski, bo tak brzmi jego pełna nazwa ma być w oczach jego twórców innowacją w skali międzynarodowej. Ale znów jak za wszystko co związane z polską piłką zabraną się od niewłaściwej strony. Przyjmując tok rozumowania PZPN, aby być kibicem reprezentacji Polski trzeba wstąpić do Klubu Kibica. Projekt, który notabene jest słuszny, budzi wiele wątpliwości. Jego realizacja i kampania całkowicie burzą założenia, na których powinien być oparty każdy klub kibica. Najlepszym tego dowodem są pustki między innymi na ostatnim meczu z Niemcami w Gdańsku.

Wystarczy przypomnieć wideo, które było prezentacją KKRP i wzbudziło wiele negatywnych emocji. Słysząc wypowiedzi Jacka Kalinowskiego, rzecznika prasowego nowej kury mającej znosić złotej jajka dla federacji, który jest przekonany o innowacyjności projektu ręcę opadają.

Poszukiwania elementów, które są tak nowe, że wręcz świat dopiero dzięki Polsce się o nich dowie spłoną na panewce. Owszem PZPN uruchomił ładną stronę poświęconą KKRP, pytanie tylko po co? Po co rozdrabniać się i tworzyć kolejne wirtualne twory? Mamy oficjalną stronę reprezentacji, mamy oficjalną stronę PZPN. Nie można było, wzorem federacji angielskiej i amerykańskiej stworzyć czegoś w strukturach już istniejących serwisów? Dzięki tak prostemu zabiegowi każdy potencjalny kibic uniknąłby dyzonansu informacyjnego. Pewnie, że można było, tylko po co?

Co otrzymujemy po zakupie kawałka plastyku z czipem? Możliwość udania się na mecz reprezentacji Polski. Żadnej paczki gadżetów powitalnych, żadnych gratisów. W zamian za to dostajemy program lojalnościowy. Będąc jego członkiem możemy liczyć na zniżki w sklepie internetowym. Sklepie, którego asortyment jest dramatyczny. Jeżeli ktoś chciałby kupić oficjalną koszulkę naszej kadry, obejdzie się smakiem. W Anglii natomiast, możemy wybierać w całej kolekcji ubrań Umbro. W USA na dzień dobry dostaniemy szalik. Możemy przebierać, wybierać i kupować pamiątki jakich tylko dusza zabraknie. Z kartą kibica dostaniemy 15% rabatu i co więcej możemy korzystać z mnóstwa innych benefitów.

Karta KKRP kosztuje “jedyne” 32 zł. Aby być szanowanym posiadaczem Karty Junior trzeba wyłożyć 26 zł. Oczywiście nie jest to opłata na zawsze. Czy niesie ze sobą realne wartości? Na razie nie, ale przecież dzięki niej możemy pójść na mecz reprezentacji Polski. Zawsze coś.

Reprezentacja Polski, podobnie jak każda prężnie rozwijająca się instytucja sportowa ma swoich oficjalnych sponsorów i partnerów. Dlaczego w związku z tym nie przygotowano żadnej wspólnej linii gadżetów? Wyjaśnienie pana Kręciny w stylu – logo PZPN jest jedyną opcją dla federacji na zarabianie pieniędzy – jest absolutnie niedorzeczne.

A jak wygląda obsługa klienta w tym niezwykle innowacyjnym projekcie?

Otóż, jak informują sami kibice, na kartę czeka się nawet ponad miesiąc. O wiele za długo. Portal Klubu Kibica ma problemy z rozpoznawaniem danych. Zalogowanie się w systemie biletowym bywa sporym sukcesem. Infolinia oczywiście jest wiecznie zajęta. Kontakt mailowy również leży.

Przed meczem z Niemcami pojawiła się także olbrzymia dezinformacja. Kibiców poinformowano, iż bilety będzie można odebrać w kasach przed samym spotkaniem. Cóż za było zdziwienie wielu, gdy bilety dotarły pocztą lub e-mailem (ale czytniki na stadionie nie rozpoznawały wydrukowanych w domu biletów). A jakie zdziwione oczy musieli mieć ci wszyscy, którzy zobaczyli na stronie Lechii Gdańsk harmonogram prac kas przy stadionie PGE Arena Gdańsk. Miały być one zamknięte. Po zakupie biletu naiwnie czekało się na jakieś potwierdzenie mailowe. Po dziś dzień ono nie przyszło.

Oczywiście, że federacja czerpać musi z tego korzyści. Jednak nikt nie mówi bezpośrednio: zamkniemy możliwość wejścia pozostałym, na kadrę wejdą tylko ci z naszymi wejściówkami. A u nas? U nas przejdzie. Już przechodzi. Istnieje wiele możliwości i sprawdzonych sposobów na współpracę na linii kibica, zarówno ci fanatyczni jak i ci piknikowi z federacjami, klubami, stowarzyszeniami. Niestety u nas, zamiast kopiować to co już zostało sprawdzone setki razy, stosuje się rozwiązania z epoki kamienia łupanego.

Tekst powstał przy współpracy z blogiem Kopanina.pl

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement