Android 4.0 Ice Cream Sandwich – bez rewolucji, za to świeżo

19.10.2011
Android 4.0 Ice Cream Sandwich – bez rewolucji, za to świeżo

Android 4.0 Ice Cream Sandwich – bez rewolucji, za to świeżo

Nowy Android Ice Cream Sandwich został zaprezentowany już oficjalnie, a do sklepów trafi razem Galaxy Nesusem już na początku listopada. System jest tak odmieniony, że to praktycznie stawianie wszystkiego na jedną kartę – ludzie go pokochają albo znienawidzą. Ale Androidowi 4.0 przyświeca większa idea.

Jest to Roboto, czyli filozofia interfejsu oraz wyglądu odbiegająca od tego, co znamy dotychczas (zwłaszcza od Apple). Roboto ma zerwać z imitacjami rzeczy i materiałów typu szkło czy drewno, które tylko opóźniają innowacje i wprowadzić nowoczesne, przejrzyste UI. To ryzykowne posunięcie, bo przecież znane z życia tekstury i układy elementów pomagają w oswajaniu się z nowinkami. Jednak Google zrywa z tym trendem i postanawia wprowadzić konsumentów do bardziej futurystycznego świata.

Lockscreen w Ice Cream Sandwich przypomina ten z Honeycomba, jednak dodano tu kilka usprawnień – z jego poziomu można dostać się do aparatu, także pasek powiadomień jest dostępny bez konieczności odblokowania ekranu bo według Google’a czynność ta jest powtarzana zbyt często. Na dodatek obok kodów o wzorów zaimplementowano systemowo rozpoznawanie twarzy w celu odblokowywania telefonu. Ciekawe, jak to będzie sprawdzać się w życiu i czy z brakiem wyraźnych ikon funkcje te się rozpowszechnią.

Android zdecydowanie przeszedł poważne odświeżenie. Nie ma przycisków fizycznych, za to są dotykowe systemowe, które podświetlają się przy dotknięciu i znikają w zależności od możliwości ich użycia. Android w końcu ma być spójny, czyli oferować jednakową nawigację w każdym miejscu i mają w tym pomóc dolne belki nawigacyjne w aplikacjach, które wyciągają na wierzch najczęściej używane funkcje. Może to budzić obawy, bo na przykładzie GMaila widać, że menu w każdym miejscu będą wyglądały inaczej.

Wielozadaniowość stała się jeszcze ważniejszą częścią Androida. Otrzymała dedykowany przycisk, który wywołuje znaną z Honeycomba listę aplikacji. Ciekawy jest sposób ich zamykania; można zrobić to zarówno tradycyjnym ‘iksem’, można też przesunąć aplikację na bok. Sposób z zamykaniem za pomocą przesuwania działa zresztą także w innych miejscach na przykład na pasku powiadomień. W tym miejscu Google znowu ryzykuje zbytnie skomplikowanie i przytłoczenie nawałem możliwości.

Odświeżona przeglądarka internetowa to wprawdzie nie pełnoprawny Chrome, ale w końcu zyskała pełną synchronizację zakładek z kontem Google’a. Zmieniono też sposób wyświetlania kart na bardziej spójny z menadżerem aplikacji oraz dodano opcję wymuszania ładowania desktopowej wersji strony i możliwość zapisania całej strony do wersji offline. Taki trochę Read It Later, tylko służący innym celom.

W końcu dodano systemową edycję zdjęć – tak zwane “hipsterskie filtry” i podstawowa obróbka fotografii nie będą wymagały więc trzecich aplikacji. Aplikację aparatu wyposażono też w tryb robienia zdjęć panoramicznych, i to nie znany ze starych Sony Ericssonów, który łączył kilka zdjęć w całość. W Ice Cream Sandwich panoramy robi się przesuwając obiektyw w czasie rzeczywistym, a system sam przerabia obraz w panoramiczne zdjęcie. W trybie wideo pojawiła się też szybka możliwość robienia timelapsów w HD.

Galeria zdjęć zyskała nowy wygląd, tak zwany “magazynowy”. Tutaj zaczynają się podobieństwa do Metro UI znanego z Windows Phone 7. Sposób prezentacji materiałów na ekranie za pomocą przejrzystych prostokątów i znana z systemu Microsoftu nawigacja przez przesunięcia ekranu w bok znalazła miejsce w nowym Androidzie. Poczynając od aplikacji People skupiającej wszystkie kontakty z różnych sieci społecznościowych i nie tylko (cały WP7) a kończąc na dobrze znanym GMailu – wszystko jest mocno zainspirowane Metro UI. Wystarczy spojrzeć na sposób prezentowania kontaktu.

Duża, wyraźna miniatura, lista numerów, adresów, wszystkich używanych sieci społecznościowych i ostatnich uaktualnień również ze zdjęciami w People to nawet nie inspiracja, a kopiowanie Windows Phone 7 łącznie ze sposobem wyświetlania części kolejnego ekranu. Cóż, jeśli kopiować, to od najlepszych.

W Ice Cream Sandwich pojawiło się też kilka ciekawych drobnieszych udogodnień typu kontrola i monitorowanie zużycia pakietów internetowych, odświeżona klawiatura, wprowadzanie głosowe w czasie rzeczywistym (oddech Siri na plecach?), szybka odpowiedź SMS na połączenie czy łatwiejsze dzielenie się treściami. Do tego rozszerzono funcjonalność NFC i otworzono API, które pozwala na dzielenie się plikami czy informacjami bezpośrednio poprzez zetknięcie telefonów obudowami (Android Beam).

W tych nowościach nie ma niczego przełomowego, niczego czego byśmy nie spodziewali się wcześniej, lecz całość systemu jest spójna. Brakuje za to jednego, bardzo ważnego elementu – tabletów. Ice Cream Sandwich miał połączyć wersje smartfonowe z tabletowymi, a ja na razie nikt nie wspomniał o tym ani słowa.

 

Dołącz do dyskusji

Advertisement