Spotify podpisał uzależniający pakt z diabłem

27.09.2011
Spotify podpisał uzależniający pakt z diabłem

Spotify podpisał uzależniający pakt z diabłem

Twórcy Spotify postawili wszystko na jedną kartę. Po udanym debiucie w Stanach Zjednoczonych i ogłoszeniu przekroczenia bariery 2 milionów płacących użytkowników Spotify zamyka się wyłącznie na Facebooka. Nie da się stworzyć nowego konta na Spotify – trzeba mieć konto na Facebooku. Jeśli nie ma się konta na Facebooku, to trzeba je stworzyć. Jeśli nie chce się konta na Facebooku, to ze Spotify również nie da się skorzystać. Mocne, prawda? Odciąganie użytkowników od trzymania danych w Google’u staje się coraz bardziej widocznie – przecież o to tu chodzi. Kto przyciągnie do siebie użytkowników, ten wygra.

Facebook ściśle współpracuje ze Spotify przy tworzeniu pokazowych aplikacji Open Graph – Spotify praktycznie stało się “pokazówką” możliwości nowych funkcji Facebooka. Przesyłanie w czasie rzeczywstym słuchanych utworów, tworzenie rankingów i umieszczanie ich w Timelinie to nic przełomowego – nic, czego nie znalibyśmy w tej czy innej formie wcześniej – ale przełomowa jest skala przedsięwzięcia.

Od razu wiadomo, że to Facebook rządzi, a Spotify już korzysta z ogromnych benefitów takiej współpracy. W marcu z serwisu korzystało 10 milionów Europejczyków, w tym milion sześćset tysięcy posiadających płatne subskrybcje. W lipcu Spotify oficjalnie wkroczył do Stanów Zjednoczonych i choć liczba płacących użytkowników nie zwiększyła się jakoś specjalnie (ocenia się, że w Stanach Zjednoczonych za usługę płaci około 180 tysięcy osób), to szum wokół wydarzenia i nowe możliwości są bezcenne.

Obecność w Stanach Zjednoczonych była Spotify potrzebna, by zawiązać współpracę z Facebookiem. Wiadomo już, że nie by zdobywać klientów na własną rękę – rynek amerykański znacznie różni się od europejskiego przede wszystkim większym nasyceniem. iTunes, Rdio, Amazon, Netflix itp. w Stanach są codziennością. Spotify nie ma wielkich szans na walkę z iTunes, które najprawdopodobniej już niedługo będzie oferować możliwość streamingu z chmury.

Teraz już wiadomo, że chodziło o Facebooka. Spotify jest pierwszą aplikacją korzystającą w takim stopniu z Open Graph tego serwisu społecznościowego. Spotify ma teraz ogromną szansę na zostanie numerem jeden w odtwarzaniu z chmury. I zanosi się, że tak będzie.

Co z tego, że wymaga do działania konta Facebooka? Spotify odpowiedział, że celem jest stworzenie “wirtualnego paszportu”, który uczyni korzystanie z serwisu jeszcze łatwiejszym, tym bardziej, że i tak większość użytkowników korzystała już z funkcji łączenia kont z Facebookiem. Poza tym wspólne logowanie nie oznacza konieczności łączenia kont…

Tylko, że w nowym systemie rejestracji w Spotify domyślnie zaznaczono opcję połączenia z Facebookiem. Niby nic, a napędzi ogromny ruch serwisowi Spotify.

Bo Facebook dał ogromny prezent Spotify. Możliwość startu przed masowym wprowadzeniem Open Graphu daje znaczną przewagę – usługa na Facebooku jest darmowa, a polecenia znajomych w Tickerze są najlepszą reklamą. Gdy konkurencyjne serwisy wprowadzą podobne możliwości, Spotify będzie już daleko w przodzie z większą bazą korzystających na co dzień użytkowników.

Ograniczenie rejestracji do Facebooka jest więc tylko drobnostką.

A Facebook? Facebook zyskał kolejną usługę, dzięki której skupia u siebie miliony użytkowników. Spotify wciąż może sobie istnieć, jednak musi integrować się w całości z serwisem Zuckerberga. To warunek wymiany za ogromny ruch.

I co najważniejsze – Spotify nie może otworzyć się na innych. Albo współpracujesz ściśle z Facebookiem, albo radzisz sobie na własną rękę.

Niektórzy mówią, że Spotify podpisał uzależniający pakt z diabłem.

Dołącz do dyskusji

Advertisement