SaveUp: Pierwsze wrażenia z TechCrunch Disrupt San Francisco 2011 – PostPC na każdym korku

13.09.2011
SaveUp: Pierwsze wrażenia z TechCrunch Disrupt San Francisco 2011 – PostPC na każdym korku

SaveUp: Pierwsze wrażenia z TechCrunch Disrupt San Francisco 2011 – PostPC na każdym korku

Zapraszamy do przeczytania wpisu gościnnego autorstwa Rafała Dubrawskiego i Wojciecha Radomskiego, twórców start-upu SaveUp, który ma okazję zaprezentować się na TechCrunch Disroupt 2011.

W San Francisco rozpoczęła się właśnie impreza TechCrunch Disroupt 2011. Jest to prestiżowe wydarzenie organizowane przez najbardziej wpływowy portal w branży technologicznej na świecie, którego wycena sięga wielu milionów dolarów. W tym roku jest ono wyjątkowe, bo po raz pierwszy biorą w nim udział Polacy. Wśród nich znaleźli się reprezentanci SaveUp, aplikacji umożliwiającej natychmiastowe zakupy. Jakie są ich pierwsze wrażenia?

W pierwszej kolejności zwraca na siebie uwagę ogromne nagromadzenie elektroniki na metr kwadratowy. Tutaj każdy, dosłownie każdy ma smartfona i nie są to stare Nokie, które trochę sztucznie zawyżają polskie statystyki dotyczące urządzeń tego typu. Zaskakująco wiele osób posługuje się także tabletami. Na obydwu tych polach króluje bezsprzecznie Apple, choć przewijają się także oczywiście sprzęty LG, HTC, Samsunga czy popularne w USA produkty RIM.

Wśród projektów prezentowanych na TechCrunch Disroupt również znacznie dominują rozwiązania mobilne. Zaskakująco wiele pomysłów proponowanych przez obecne tu firmy skupia się na zakupach grupowych, systemach płatności, sprzedaży i ubezpieczeniach. Wynika to jednak bezpośrednio ze złożonej specyfiki rynku amerykańskiego cechującego się podwyższoną konsumpcją. Mniej można odnotować aplikacji służących bezpośrednio rozrywce.

Wszystko to sprawia, że ogromna przestrzeń targowa, którą zajmuje event, wydaje się być żywcem wyrwana z jakiejś utopijnej wizji świata post-PC. Niestety rzeczywistość i w tym wypadku nie jest tak różowa, bo organizatorzy wyraźnie dopuścili się kilku zaniedbań. Mam tu na myśli przede wszystkim problemy z dostępem do Internetu – działa on nie lepiej niż w przeciętnej polskiej knajpie, gdzie mamy do czynienia z najtańszym i najbardziej tandetnym na rynku połączeniem Wi-Fi. W efekcie uczestnicy Startup Battlefield nieraz borykają się z poważnymi problemami technicznymi, gdy usiłują zaprezentować swoje wykorzystujące sieć aplikacje w trakcie publicznych wystąpień, co wydaje się wręcz karygodne. Utrudnia to także zwykłe rozmowy przy stoiskach, gdzie na prośbę o przedstawienie działania programu, na twarzy rozmówcy pojawia się wyraz zakłopotania. Wiele do życzenia pozostawia także punktualność prowadzenia konferencji – przykładowo na prelekcję Dustina Moskovitza trzeba było czekać dodatkowo ponad dwadzieścia minut, choć to częściowo zostało zrekompensowane jego żartami dotyczącymi Google+.

Podsumowując: wstępne wrażenia są szalenie pozytywne i czuć tu masę kreatywnej energii, która ma szanse podbić świat postPC, ale pewne drobne niedogodności sprawiają, że przeciętny uczestnik nie może poczuć się jak np. podczas starannie wyreżyserowanych Keynote Speeches Jobsa, gdzie mamy do czynienia z prawdziwym show.

Niedługo szerszy opis aplikacji i rozwiązań prezentowanych podczas TechCrunch Disrupt San Francisco 2011. Natomiast już teraz można oglądać pierwsze zdjęcia:

SaveUp to start-upowa aplikacja zakupowa, która umożliwia natychmiastowe zakupy, wyszukiwanie produktów, porównywanie cen i dzielenie się konkretnymi pozycjami.

Dołącz do dyskusji

Advertisement