Posiadacze Plazm/LCD zabijają sztukę – największy błąd posiadaczy płaskich ekranów

19.09.2011
Posiadacze Plazm/LCD zabijają sztukę – największy błąd posiadaczy płaskich ekranów

Posiadacze Plazm/LCD zabijają sztukę – największy błąd posiadaczy płaskich ekranów

W dobie płaskich, a przede wszystkim panoramicznych ekranów, które od ponad dekady są obecne w naszych domach, problem formatów obrazu narastał od dawna. Co prawda dziś już coraz więcej kanałów, zwłaszcza tych ogólnopolskich nadaje swoje treści w 16/9 to i tak złe ustawienia i nawyki użytkowników niszczą obraz, tworząc zbędne zniekształcenia.

Zacznijmy od tego, że nawet wcześniejsze ekrany posiadały lekko panoramiczne proporcje 4:3(1,33:1), jednak były one znacznie mniej korzystne dla odbioru filmów niż 16:9 (1,78:1). Pozostają jeszcze mniej typowe proporcje,  jak 16:10 (1,6:1), stosowany w wielu monitorach i ekranach laptopów, czy iPhone’owy 2/3 (1,5:1) oraz oczywiście różne formaty kinowe (najczęściej 1,85:1 oraz 2,39:1). Dodatkowo dochodzi jeszcze kinowy ekran domowy telewizorów Philipsa 21:9 (2.33:1). I właśnie to wszystko rodzi serię niezrozumiałych błędów i problemów.

W zasadzie powinniśmy oglądać film tak jak stworzył go reżyser – wtedy nie stracimy na jakości, a także na treści. Niekiedy jednak filmy są odpowiednio docinane do formatów telewizyjnych: dziś 16:9, a dawniej do 4:3.

Jaki jest więc najczęstszy błąd popełniany przez posiadaczy telewizorów? Oglądają oni treści nadawane w przestarzałym rozciągniętym 4:3, co nawet przy najlepszych funkcjach nowoczesnych ekranów powoduje tragiczne w odbiorze zniekształcenia. Nie chcę nikomu wchodzić z butami do salonu, gdyż to nie moja sprawa kto co i jak ogląda, ale niestety wygląda to tragicznie. Wiadomo – wielkie jest rozgoryczenie domowników, kiedy kupiło się 40 czy 50-calowy telewizor, a połowę ekranu wypełniają czarne pasy, ale niestety część treści jest tak nadawana i jeszcze długo będzie.

Chociażby kanały Comedy Central wciąż nadają w 4:3, mimo że większość ramówki to nowe seriale z ameryki na ogół nagrywane w HD. Jednak osoby odpowiedzialne za kanał tym się nie przejmują, obcinają obraz do starego wąskiego obrazka.

Innym problemem są filmy kinowe – te odtwarzane najczęściej z blu-raya czy płyt dvd. Tam dystrybutorzy na szczęście nie próbują psuć zamysłów reżysera i uroków kamer kinowych i zostawiają filmy w oryginalnym formacie. Tu jednak Iksiński czy Kowalski znów chcą mieć wypełniony ekran, więc powiększają obraz tracąc boki obrazu, zyskując zapełniony dół i górę telewizora.

W tym miejscu warto wspomnieć ostatniego Batmana (Mroczny rycerz) w reżyserii Christophera Nolana, gdzie oglądając film w domowym zaciszu, tak jak w kinie mogliśmy zobaczyć zmienny format obrazu. Sceny kręcone kamerami na potrzeby iMaxu były w 16:9, natomiast pozostały film w formacie kinowym.

Podobnie Stanley Kubrick nigdy nie zezwalał na dodawanie tłumaczeń do swoich filmów, dlatego w większości przypadków jego filmy ukazują się tylko z napisami.

Można zarzucać fanaberię reżyserom jednak zwłaszcza format 4:3 przyjęty w telewizji narzucał wymóg skupiania akcji w centralnym punkcie obrazu tak, by telewizje na całym świecie mogły go bezpiecznie obciąć.

Duża panorama daje olbrzymie pole do popisu, jednak format 16:9 jest swoistym kompromisem i myślę, że przez wiele lat pozostanie najpopularniejszym formatem ekranów. Posiadacze iPadów i innych ekranów będą musieli żyć z pasami.

Wróćmy jeszcze do telewizorów Cinema 21:9 Philipsa. Przy filmach kinowych wygląda to świetnie, jednak często same filmy na dyskach są zapisywane z natywnymi czarnymi pasami (czyli obraz 16:9 z pasami u góry i dołu daje kinową panoramę). Dlatego większość dostępnych źródeł jest na tym telewizorze rozciągnięta, ewentualnie do każdego formatu dostajemy czarne pasy. To na pewno nie telewizor dla zwykłych telewidzów, a jedynie kinomaniaków.

Należy cieszyć się, że od roku kanały tematyczne z grupy TVN nadają już w 16:9 podobnie jak i część treści dostarczanych przez TVP i grupę Polsat. Jednak w telewizji wciąż zostaje dużo miejsca dla 4:3. Największy problem z tym ma grupa Discovery, gdzie wszystkie kanały w standardowej rozdzielczości nadają wciąż w takim formacie, często w letter-boxie (czyli obraz ma format 4:3 jednak występują czarne pasy u dołu i góry ekranu). Taki obraz co prawda po powiększeniu na telewizorze wypełni nam cały ekran, jednak stracimy dużo na jakości i tak słabego obrazu (mowa zwłaszcza o kanałach Discovery, które posiadają bardzo niską jakość obrazu u polskich operatorów satelitarnych).

Więc jeśli musimy już oglądać kanały w 4:3 oglądajmy je tak jak dystrybutorzy nadają, czyli posiadając telewizor 16/9 jesteśmy zmuszeni do czarnych pasów. W przypadku filmów kinowych nie niszczmy zamysłu reżysera i nie obcinajmy boków. Jednocześnie pamiętajmy, że to domowa rozrywka, lecz nie zapominajmy, iż w zamyśle film jest sztuką, X muzą, a przecież obrazów nie dopasowujemy do ramki tylko ramę do obrazu.

Dołącz do dyskusji

Advertisement