PlayStation Vita – do wszystkiego czyli do niczego?

16.09.2011
PlayStation Vita – do wszystkiego czyli do niczego?

PlayStation Vita – do wszystkiego czyli do niczego?

Znamy już praktycznie wszystkie detale dotyczące Sony PlayStation Vita. Pięciocalowe urządzenie będzie miało dosłownie wszystko łącznie z dotykowymi powierzchniami, 3G, żyroskopami i czterordzieniowym procesorem od ARM. Sony zapowiedział nawet, że we współpracy z japońskimi i amerykańskimi operatorami zaoferuje pre-paidową możliwość dostępu do sieci po 3G. Wszystko to jest imponujące, ale wydaje się, że to nie jest dobry czas dla przenośnych konsol. Jedyna nadzieja w tym, że to właśnie Vita odmieni ten trend. Nadzieja raczej słabo uzasadniona.

Nintendo 3DS okazał się dosyć mocnym niewypałem. Brak gier na starcie zaowocował małym zainteresowaniem, a to znów poskutkowało ignorowaniem platformy przez wielu deweloperów. Zamiast planowanych 4 milionów sprzedanych 3DSów na świecie w pierwszym fiskalnym kwartale Nintendo sprzedał jedynie 710 tysięcy. Sprzedaż okazała się tak niska, że obniżono cenę z 249,99 dolara do 169,99 dolara. Dopiero wtedy 3DS zaczął sprzedawać się lepiej.

Startowa cena najtańszej opcji PlayStation Vita to również 250 dolarów. Premierę konsoli w Japonii zaplanowano na 17 grudnia, w pozostałych częściach świata ma pojawić się w bliżej nieokreślonym terminie na początku 2012 roku.

250 dolarów to teoretycznie nie tak dużo za urządzenie posiadające WSZYSTKO. Nie ma tutaj problemu 3DSa, który jako pierwsza konsola konsumencka zaoferował ekran 3D bez konieczości używania okularów. Mimo wszystko konieczność trzymania go pod odpowiednim kątem, brak gier i niepewność co do nowości poskutkowały słabą sprzedażą. Tylko, że 250 dolarów to cena za okrojoną wersje. Jednak problemu warto poszukać głębiej.

Po pierwsze ekspancja smartfonów i urządzeń mobilnych. Mimo, że nie oferują one tak wygodnej obsługi gier i nie mają fizycznych przycisków to gry na nie coraz częściej są w stanie zastąpić wiele gier konsolowych. Produkcje Gameloftu i innych firm są rozbudowane, a to że topowe smartfony coraz częściej wyposażone są w mocne układy graficzne i procesory tylko ułatwia sprawę. Dodatkowo takie gry ze względu na ogromny zasięg i ogromną liczbę potencjalnych klientów nie kosztują kilkadziesiąt a kilka dolarów. Dla znacznej większości graczy to wystarczy. Naturalną koleją rzeczy grupa docelowa dla mobilnych konsol zmiejszyła się o tak zwanych “niedzielnych” graczy do wyłącznie zapalonych pasjonatów.

Poza tym nie bez znaczenia jest problem baterii. Nintendo DS czy PSP potrafiły wytrzymać normalne, całodzienne użytkowanie. Nie wymagały ładowania co kilka godzin. A nowe konsole? Mimo podwojonego poboru energii baterie mają prawie identyczne, jak poprzednie modele. Zapowiedzi głoszą, że Vita wytrzynma 5-6 godzin gry. Oczywiście przy wyłączonym WiFi i 3G. Wydaje się, że to jakiś okrutny żart – konsola mobilna, która z samej nazwy powinna pozwalać na mobilne granie w podróży, na wycieczce czy gdziekolwiek nie wytrzyma kilku godzin gry?

Poza tym patrząc na specyfikację Vity można się wystraszyć. To konsola dla naprawdę zapalonych graczy – ekran dotykowy, panel dotykowy z tyłu, zestaw wielu czujników, WiFi, 3G, GPS, kompas, dwie kamerki, slot na kartę pamięci, slot na karty z grami (standard Sony), slot na kartę SIM, port wielofunkcyjny, port dla akcesoriów, dwie gałki analogowe… Dużo tego.

Sony tą podkreślaną na każdym kroku specyfikacją sam pozycjonuje Vitę dla zapalonych graczy wykluczając amatorów. Amator zostanie przy smartfonie czy tablecie w którym przyciski fizyczne ograniczone są do minimum.

Sony już zapowiedział kilka mocnych tytułów, które pojawią się na Vitę już na początku i to dobry ruch. W momencie premiery konsumenci muszą mieć w co grać, bo inaczej kupno konsoli traci sens. Tylko, że sukces sprzedażowy Vity nie jest wcale taki pewny. Rynek zmienił się od czasów PSP a gracze nabrali nowych nawyków. Wszystko na temat Vity mówi “jestem do wszystkiego”, a przecież gdy coś jest do wszystkiego

Dołącz do dyskusji

Advertisement