Nowe technologie są modne, a geek znaczy całkiem co innego

02.09.2011
Nowe technologie są modne, a geek znaczy całkiem co innego

Nowe technologie są modne, a geek znaczy całkiem co innego

Określenie “geek” stało się modne. Ewolucja tego słowa poszła tak daleko, że z pejoratywnego znaczenia otrzymało dosyć pozytywny wydźwięk kogoś, kto po prostu interesuje się nowinkami technologicznymi. Dla tych staromodnych geeków wywodzących się z czasów Usenetu i list dyskusyjnych, zapalonych fanów nowości i techniki nie jest to pozytywna informacja, ale czy chcemy, czy nie technologie, zwłaszcza mobilne zagościły w świadomości społeczeństw na dobre.

Technologie nie są niezrozumiałe. Odwrotnie – są modne. I na stałe wrosły w krajobraz codziennego życia. Maczał w tym palce nie kto inny, jak Steve Jobs ze swoim iPhone’em. Apple można kochać lub nienawidzić, ale trzeba przyznać, że to za sprawą iPhone’a technologia użytkowa w końcu zaczęła być technologią użytkową, a nie magiczną dziedziną, do której osoby nie znające podstaw działania nie mają po co nawet podchodzić. Po 2007 roku i premierze iPhone’a wszyscy producenci (no, może oprócz Nokii) zaczęli tworzyć sprzęty, które po prostu się obsługuje nie zastanawiając nad niczym innym. Ewolucja interfejsów przyspieszyła i otrzymaliśmy takim sposobem całkiem przyjemne, ładne i proste twory w postaci iOS, Androida, WP7 czy QNX. Wyścig na intuicyjnośc i prostotę trwa z pozytywnym skutkiem dla użytkowników.

Cała ta rewolucja przyniosła ze sobą też inne skutki – ludzie zaczęli fascynować się technologiami, które w końcu jakoś tam zrozumieli. Dla pokolenia, które nie pamięta czasów bez komputera i internetu (a to pokolenie wchodzi już w dorosłość) wiele problematycznych spraw dla pięćdziesięcio, czy sześćdziesięciolatków jest oczywiste i naturalne jak jedzenie czy picie.

I to właśnie te najmłodsze pokolenia niosą modę na bycie geekiem. Zaczęło się od ubioru – typowe stroje kojarzone stereotypowo z geekiem, czyli sweterki w romby, wszystkie ciuchy odprasowane w kant, okulary z grubymi oprawkami i tym podobne zaczęły królować w sklepach i na wybiegach. Więcej, okazało się nawet, że mogą być seksowne przy odpowiednich zestawieniach.

Potem przyszła wciąż nasilająca się moda na gadżety – telefony, odtwarzacze, zegarki i tysiące akcesoriów elektronicznych, najczęściej mało przydatnych, ale za to “dizajnerskich” i w przeróżnych kolorach. Tak – to też pokłosie iPhone’a, który jako pierwszy udowodnił, że oprócz “zaawansowanie” może być też “ładnie” i “przyjemnie”.

Nagle okazało się, że coraz więcej osób kojarzy określenie “geek”. Nawet nie tylko kojarzy, a zaczyna używać. “IT Crowd” i “The Big Bang Theory” stały się ikonami geekowości i pokazały, że geek nie taki straszny, jak go malują, a wręcz odwrotnie – może być nawet uroczy. Takim sposobem doszliśmy do momentu, gdy geek jest postacią bardzo pozytywną, choć lekko zakręconą na punkcie technologii. Teraz bez problemu można kupić sobie “geekowskie akcesoria” jak koszulki ze spersonalizowanymi QR kodami, binarne zegarki i inne tego typu rzeczy.

I choć niesie to za sobą jedynie powierzchowne zainteresowanie technologiami, nowościami i branżą, to pokazuje, że technologie i wszystko co z nimi związane wyszły z podziemia. Po prostu głupio nie wiedzieć kim jest Jobs i że można korzystać z bezprzewodowego internetu w telefonie. Przecież to takie na czasie i w modzie.

Nowe technologie przestały być straszne. Przynajmniej te, która trafiają do zwykłych ludzi.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement