Najważniejsze aplikacje to te preinstalowane

14.09.2011
Najważniejsze aplikacje to te preinstalowane

Najważniejsze aplikacje to te preinstalowane

W App Store i Android Markecie dostępne są setki tysięcy aplikacji i nawet nie ma sensu już ściganie się “kto ma więcej”. Według Nielsena wśród pięciu najczęściej używanych aplikacji na Androidzie cztery pochodzą od Goolgle’a i na dodatek są preinstalowane. A przecież jeszcze niedawno mówiło się, że smartfon dodatkowymi aplikacjami stoi i to one są siłą. To był nacigany mit. W smartfonach ilość dostępnych aplikacji przestaje mieć znaczenie. Liczy się jakość.

Nie licząc Marketu jako aplikacji w pierwszej piątce znajduje się Facebook, Gmail, Google Maps, Google Search i YouTube. Badanie przeprowadzono na 5 tysiącach osób, które zgodziły się na nie i same zainstalowały oprogramowanie z otrzymanego linka. To plus fakt, że ponad 90% badanych bardzo aktywnie korzysta z Android Marketu wyklucza możliwość, iż badani byli nieświadomi możliwości smartfona. I to jest najciekawsze.

Aktywni użytkownicy wiedzący, co to Android Market i potrafiący zainstalować aplikacje do zbierania danych i tak korzystali z aplikacji preinstalowanych w systemie.

Jest w tym dużo racji, bo o ile sklepy z aplikacjami są atrakcyjne, to jednak podstawową wartością smartfonu czy każdego innego urządzenia mobilnego jest to, co potrafi już na starcie i czy zapewnia “out of the box” jak najwięcej możliwości. Nie na darmo producenci w nakładkach na Androida umieszczają swoje programy pocztowe, do obsługi sieci społecznościowych czy autorskie sklepy z aplikacjami. Dla przeciętnego użytkownika największą wartość ma to, co jest zainstalowane a nie to, co potencjalnie można zainstalować.

Nie ma co czarować, że setki milionów osób będą od razu korzystać ze sklepów mobilnych i instalować dziesiątki aplikacji. Zestawienie Nielsena zawiera 20 bardzo popularnych aplikacji użytkowych. Oprócz Angry Birds na liście nie ma żadnej gry, a kilka spośród pozycji jest również preinstalowane przez niektórych producentów (Quickoffice czy Twitter i Facebook).

Poza tym zarówno App Store jak i Android Market osiągnęły tak duże rozmiary, że kolejne 50 tysięcy aplikacji nie robi wielkiej różnicy. Między 200 tysiącami, 400 tysiącami a nawet i choćby milionem nie ma dużej różnicy. I tak nikt fizycznie nie byłby w stanie zainstalować i sprawdzić nawet połowy.

Dużą wartość stanowi komfort użytkowania smartfonu i to, co można zrobić na nim “domyślnie”.Oprócz tego łatwość i przejrzystość. Dlatego na przykład Symbian tyle stracił – dla szarego Kowalskiego służył jako ficzerfon, bo aplikacje dołączane do zestawu były skomplikowane i mało atrakcyjne (choćby ta do obsługi sieci społecznościowych z Symbiana Anna). Apple a potem Google uczynili korzystanie z zaawansowanych funkcji nieskomplikowanym procesem sprowadzającym się do minimalnych czynności.

Często zapominamy, że smartfon dla mas jest wciąż w większości telefonem, dopiero potem urządzeniem do rozrywki i zaawansowanej pracy.

A patrząc z tej perspektywy aplikacje ze sklepów nie są już tak ważne. Są dodatkiem do tego, co było zainstalowane na początku.

Dołącz do dyskusji

Advertisement