Microsoft jednak potrafi być innowacyjny?

14.09.2011
Microsoft jednak potrafi być innowacyjny?

Microsoft jednak potrafi być innowacyjny?

Przez ostatnią dekadę wszyscy (włącznie z niżej podpisanym) narzekali, jaki to Microsoft jest skostniały, nudny i przewidywalny. Bo faktycznie taki był – kolejne produkty były tylko lekko odświeżonymi wersjami swoich poprzedników. Od kilku miesięcy coś się jednak zmienia – koncern złapał drugi oddech i jest pomysłowy, oryginalny, odważny… Szczerze mówiąc, nie sądziłem, że pod wodzą Steve’a Ballmera coś takiego jest w ogóle możliwe.

Gdy oglądam kolejne prezentacje i materiały z konferencji BUILD Windows co chwilę  łapię się na myśli, że ktoś tam chyba podmienił pół załogi działu Research & Development. Windows 8 – bo to on jest tą niosącą powiew świeżości nowością – jest taki strasznie… niemicrosoftowy. To odważny produkt, który może zredefiniować sposób, w jaki większość z nas korzysta z komputera osobistego.

Takich rzeczy Microsoft nie robił do dobrych 15 lat – do tej pory koncern skupiał się raczej na tworzeniu kolejnych wersji tego co już było, ze szczególnym naciskiem na to, by wszystko wyglądało tak jak zawsze. Chodziło głównie o to, żeby sprzedać kolejny pakiet licencji i przy okazji nie przestraszyć użytkowników przyzwyczajonych do tego, że przycisk Start jest tutaj, a regulacja głośności i kosz tu i tu. Gdy pojawiały się jakieś innowacje – w rodzaju Wstążki w MS Office, ich wprowadzenie było poprzedzone kampanią, w której Microsoft wszelkimi sposobami starał się oswoić użytkowników ze zmianami.

A teraz? Teraz Microsoft uznał, że wie lepiej od użytkowników, co będzie dla nich dobre. Akurat to nie jest specjalnie oryginalnym podejściem – tak działał już Henry Ford i tak działa do dziś Steve Jobs. Ale miło, że Microsoft się wreszcie przełamał. Tym bardziej, że wszystko co zobaczyłem do tej pory wskazuje, że tym razem koncern naprawdę to wie.

Interfejs Metro UI wydaje się być najważniejszą od dobrych kilku lat nowością w świecie IT. Dotychczasowe Windowsy, iOS, Android, choć są oczywiście bardzo różnymi systemami, to tak naprawdę wciąż oparte są na tym samym “paradygmacie ikonowym” – to lepsze lub gorsze realizacje tej samej idei rozwijania interfejsu. Microsoft ma odwagę – i pomysł – by ten paradygmat podważyć. Może się to uda, a może nie – ale jeśli ktoś nie spróbuje, to do końca świata będziemy klikać w ikonki. Mi się już znudziło i chętnie zaznam czegoś nowego. Właśnie pobieram wersję testową (developer preview, jest dostępna dla wszystkich) i ufam, że zderzenie pięknych zapowiedzi z rzeczywistością nie będzie zbyt bolesne.

Ale wspomniane na początku nowe otwarcie Microsoftu nie dotyczy wyłącznie oprogramowania jako takiego – zupełną nowością jest również to, jak koncern komunikuje się ze światem. Blog produkcyjny, w którym sam Steven Sinofsky (szef działu Windows) cyklicznie wrzuca opisy ciekawych funkcji? Kontrolowane “wycieki” klipów prezentujących nowości? Szum w blogosferze? Tego w Redmond jeszcze nie było – do takich działań przyzwyczaili nas raczej konkurenci Microsoftu. Wygląda więc na to, że Steve Ballmer jednak potrafi uczyć się na błędach…

Dołącz do dyskusji

Advertisement