Google Chrome Web Store jako konkurencja Facebooka

26.09.2011
Google Chrome Web Store jako konkurencja Facebooka

Google Chrome Web Store jako konkurencja Facebooka

Chrome Web Store nabiera coraz większego kolorytu. W sklepie dostępne jest już ponad sześć i pół tysiąca aplikacji, a Chrome’a 15 przynosi ze sobą znaczące zmiany. Web aplikacje będą mogły być instalowane bezpośrednio ze strony bez konieczności przechodzenia do sklepu a lista krajów w których można oficjalnie kupować aplikacje i dokonywać płatności wewnątrz powiększyła się niedawno o nowe, w tym Polskę. Tylko, że Web Store przy okazji zyskał nowego, poważnego konkurenta – Faceboka z Open Graph.

Chrome Web Store w kilka miesięcy po uruchomieniu stał się dosyć popularny – ze sklepu skorzystało już ponad 31 milionów 300 tysięcy użytkowników (każdy z nich zainstalował co najmniej jedną pozycję). To nie dziwi – deweloperzy coraz chętniej przygotowują swoje aplikacje w wersji pod Chrome, bo ta przeglądarka jest wciąż na ogromnej fali wzrostu. Niektóre aplikacje to po prostu skróty do konkretnych stron wykorzystujących HTML5, za to znajdują się też perełki dedykowane przeglądarce. TweetDeck, Angry Birds, The New York Times czy Mashable to flagowe tytuły. Konsumpcja treści za pomocą web appów przypomina formą bardziej tablety niż klasyczne strony www. Czy to wygodne? Kwestia sporna, jednak trzeba przyznać, że w czasach gdy aplikacje na smartfony i tablety robią furorę web aplikacje stają się łącznikiem pomiędzy mobilnością a desktopem.

Dlatego też Google mocno stawia na ten kanał dystrybucji. W nowym API pojawiła się możliwość instalowania aplikacji bezpośrednio ze strony, na której znajduje się odnośnik do Web Store. Na razie wspiera jedynie darmowe tytuły, jednak pewnie już niedługo się to zmieni. Dla twórców oznacza to większy ruch i popularność, bo eliminuje konieczność klikania linków i przechodzenia do sklepu. Dla użytkowników to oczywista oszczędność czasu i łatwość instalacji. To też oczywista zachęta dla deweloperów, by tworzyli dedykowane aplikacje.

W zestawieniu z łatwymi płatnościami w kilkudziesięciu krajach Web Store zyskał ogromny potencjał. A Google wciąż konsekwentnie dąży do stworzenia “mobilnego odczucia” w Chrome. W nowej wersji przeglądarki karta startowa przeszła poważne odświeżenie – przełączanie się pomiędzy zakładkami aż nasuwa skojarzenia z aplikacjami z tabletów… Znane z wcześniejszych wersji ikony aplikacji pogrupowane są w karty, tak samo jak zakładki i najczęściej odwiedzane strony.

Całość jest estetyczna i przejrzysta, choć nie musi być funkcjonalna dla osób przyzwyczajonych do “desktopowych” odczuć. Jednak to kierunek, w którym konsekwentnie zmierza Google.

Web Store ma być kolejnym miejscem, w którym Google centralizuje ruch i swoje własne usługi. Sklep nie jest przeznaczony tylko i wyłącznie dla Chromebooków – bo te choć coraz bardziej chwalone są jeszcze pieśnią przyszłości. Chrome Web Store to dobra próba odciągnięcia aktywności od innych serwisów i skupienie je w obrębie Chrome’a. Chcesz jak najwygodniej korzystać z poczty offline, Google+, YouTube, Bloggera czy synchronizacji pomiędzy komputerami? Załóż konto Google i używaj Chrome’a. Nie masz tabletu a chcesz korzystać z bogatych i nowoczesnych aplikacji? Instaluj web aplikacje, z których możesz korzystać wszędzie, gdzie jest Chrome. I najważniejsze – nie odchodź. Zwłaszcza do Facebooka, którego aplikacje zaczynają stawać się mocno konkurencyjne.

Facebook ma ten sam cel – skupić u siebie jak najwięcej aktywności, stąd mocny postęp w rozwoju aplikacji i Open Graphu. Działanie jest bardzo podobne do strategii Google’a – wszystko dostępne wewnątrz własnego produktu. Newsy, muzyka, aplikacje użytkowe i gry istnieją w Web Store jak i na Facebooku. Aplikacje z Web Store jak na razie mają jednak jedną poważną wadę, czyli brak elementu społecznościowego. I prawdopodobnie tym niedługo zajmie się Google, jeśli chce być konkurencyjny. Google Plus przecież stwarza bardzo podobne do Facebooka możliwości.

Ekosystem stał się kluczowym słowem dzisiejszego korzystania z mediów. Ekosystem Facebooka, ekosystem Apple, ekosystem Google’a… wszystko doskonale łączy się w całość i dąży do uzależnienia użytkownika i przekonania, że w ramach jednego dostawcy dostanie pełen wachlarz zadowalających usług.

Dołącz do dyskusji

Advertisement