Facebook nie lekceważy rywali ale zabiera im to, co mieli najlepsze

15.09.2011
Facebook nie lekceważy rywali ale zabiera im to, co mieli najlepsze

Facebook nie lekceważy rywali ale zabiera im to, co mieli najlepsze

Mijają kolejne tygodnie od premiery Google+ – przybywają kolejne miliony użytkowników, kilka z nich nawet aktywnie korzysta z portalu, są gry, wkrótce pojawią się także profile biznesowe, a nieco później przyjdą reklamy – w końcu to portal największej agencji reklamowej na świecie. Tymczasem Mark Zuckerberg po cichu kopiuje to, co najlepszego ma do zaoferowania serwis społecznościowy wyszukiwarkowego giganta.

Zaraz po premierze Google Plus na Facebooku pojawiły się wideo-rozmowy wspierane przez microsoftowy Skype. Teraz dochodzą inteligentne listy użytkowników oraz subskrypcje. Skądś je znamy, prawda? Z Google+ oraz Twittera. Jak zwykle nowości Facebooka wchodzą bez większych zapowiedzi, małymi kroczkami. Oczywiście może się zdarzyć tak, że gdy ostatecznie nowe funkcje pojawią się u wszystkich użytkowników, zapewne wielu z nich będzie zakładać grupy i fanpage z protestami – pewnie podobnymi do tych, jakie pamiętamy po wprowadzeniu Śledzika na nk. Większość użytkowników Facebooka będzie jednak korzystać z serwisu tak jak dotychczas – nie oburzy się zbytnio na pojawienie się nowych opcji a ich adopcja będzie następowała powoli aż w końcu za kilka miesięcy wejdą w krajobra tego, jak ludzie korzystają z Faceboka.

Facebook wie co robi – mimo dość sporego buzzu na początku istnienia, Google+ dziś pojawia się jedynie od czasu do czasu w serwisach o tematyce stricte internetowo/technologicznej. Kto korzysta z Google+ sam może sobie odpowiedzieć na pytanie ilu jego bliskich znajomych posiada aktywne konto na tym portalu? U mnie osobiście paru znajomych zalogowało się do Google+ ale nikt nie wstawił tam nawet jednego wpisu. Owszem liczba obserwowanych może robić wrażenie – wielu przyrasta szybciej niż gdziekolwiek indziej, przy ciekawszych wpisach zawiązują się ciekawe dyskusje, ale w większości prowadzą je internetowi maniacy, których spotyka się w każdym nowym, eksponowanym miejscu. Każdy zwykły i przeciętny użytkownik Facebooka nie widzi powodu by zmienić portal społecznościowy – tym bardziej gdy dojdą znaczące ulepszenia w segregowaniu kontaktów.

Ale subskrypcje to nie tylko celny cios w Google – to także poważny problem dla Twittera. Dziś celebryci musieli zakładać fanpage lub pilnować ustawień prywatności, dodatkowo jest limit znajomych. Wiele osób zwłaszcza w USA korzysta z Twittera tylko po to by podglądać gwiazdy i gwiazdeczki. Teraz będą to mogli robić z poziomu Facebooka, a Twitter zostanie kopalnią linków i podobnie jak Google+ miejscem dyskusji tech-geeków i innych social media zapaleńców. Owszem i takich jest sporo ale wszyscy wiemy, że Google celuje w coś więcej.

Google zbudował świetny ekosystem, który ma na celu skatalogować wszystkie informacje świata. Ale to Facebook nadal przyciąga ludzi i będzie to robił jeszcze długo, może tempo nie jest już takie imponujące ale nadal zbiera plony.

Aktualne zmiany w ustawieniach czy nowych funkcjach obserwowania znajomych to tylko kosmetyczne poprawki, mające przygotować zawodnika do kolejnej walki. W ciągu najbliższych miesięcy powinniśmy się spodziewać jednak nowych usług, szczególnie, że ważna konferencja Facebooka już całkiem niedługo.

Dołącz do dyskusji

Advertisement