Cisza wokół Facebooka mu sprzyja

08.09.2011
Cisza wokół Facebooka mu sprzyja

Cisza wokół Facebooka mu sprzyja

Od uruchomienia przez Google’a Google plus o Facebooku zrobiło się momentalnie bardzo cicho. To nowa sytuacja, bo wcześniej nie było dnia by do mediów nie przedostawał się głośny szczegół związany z działalnością serwisu Marka Zuckerberga. Może to i lepiej dla samego Facebooka, którego menedżerowie mogą trochę w spokoju popracować nad rozwojem firmy, który ma prowadzić do oczekiwanego IPO. Zdaje się, że jest na to szansa, bo Facebook podwoił ponoć przychody w pierwszej połowie 2011 r.

Reuters cytuje źródła wewnątrz Facebooka, które dowodzą, że po pierwszych sześciu miesiącach 2011 r. obroty firmy wyniosły 1,6 mld dol., co jest dwukrotnie wyższą liczbą niż rok wcześniej. Co więcej, Facebook ma być wyjątkowo rentowny, bo zysk netto ma przekraczać 500 mln dol., co jeśli okazałoby się prawdziwe stawiałoby firmę Zuckerberga wśród firm o najwyższej relacji przychody do zysku. Wszystko dlatego, że Facebook znalazł swoją niszę na rynku internetowej reklamy, którą świetnie eksploruje. To reklama displayowa, której Facebook jest już liderem na amerykańskim rynku wyprzedzając niegdysiejszego lidera Yahoo (za co najpewniej pracę straciła Carol Bartz).

eMarketer szacował amerykański rynek reklamy displayowej na 14,82 mld dol. w tym roku, po tym jak w zeszłym był warty 12,33 mld dol. Udział Facebooka ma wzrosnąć w ciągu roku o prawie 2 punkty procentowe – z 17,7 do 19,4%. Jeśli to się sprawdzi, to z samych reklam displayowych na rynku amerykańskim Zuckerberg zbierze 2,18 mld dol. Dużo, zważywszy na to, że USA nie jest jedynym rynkiem, na którym reklamy Facebooka są popularne (Polska należy do jednych z bardziej dynamicznych rynków dla Facebooka w Europie pod kątem reklamy). Co ciekawe, na rynku reklamy displayowej Facebook jest większy od Google’a, który wciąż żyje głównie z reklamy tekstowej. Według tych samych badań eMarketera – Google miał w 2011 r. 9,3% udziałów w reklamie displayowej, co oznacza, że Facebook miał prawie o 100% więcej. To dobra wiadomość dla Facebooka, bo nie od dziś wiadomo, że przyszłością reklamy w internecie jest jednak reklama wizualna.

Jednak sama reklama nie jest jedynym źródłem przychodu dla Facebooka. Od wielu miesięcy z sukcesem funkcjonuje wewnętrzna waluta serwisu – Credits, a Facebook pobiera 30% prowizję od sprzedaży wirtualnych dóbr w grach społecznościowych, w których prym wiedzie Zynga.

Jak już wcześniej dowodziliśmy, przy aktualnych wzrostach w liczbie użytkowników (aktualna to 750 mln), Facebook powinien dojść do magicznej liczby 1 miliarda użytkowników w kwietniu 2012 r. Rosną też niesamowicie szybko odsłony serwisu – nie tak dawno DoubleClick informował o tym, że w czerwcu liczba odsłon Facebooka przekroczyła 3 biliony.

Facebook stracił ostatnio miano ulubionego tematu w mediach, ale za to może w końcu zabrać się za biznes. Pytanie “Co pan sprzedaje panie Zuckerberg?” już dziś znajduje kilka odpowiedzi. Reklamy sprzedaję displayowe – zakrzyknąć może Mark Zuckerberg i świat musi mu uwierzyć.

Dołącz do dyskusji

Advertisement