Budowanie startupu na przykładzie własnym – czyli o RuszamySie.pl słów kilka

19.09.2011
Budowanie startupu na przykładzie własnym – czyli o RuszamySie.pl słów kilka

Budowanie startupu na przykładzie własnym – czyli o RuszamySie.pl słów kilka

Gdy zaczynasz myśleć o jakimś pomyśle oraz sposobach jego realizacji nie do końca zdajesz sobie sprawę z czyhających niebezpieczeństw. A zagrożeń jest wiele. Jednak one wszystkie schodzą na drugi plan. Bo Ty masz ideę. Ważne, że w nią wierzysz. Tak było ze mną i z Ruszamy Się. Ale może po kolei.

Dlaczego w ogóle powstał ten tekst? Przez lenistwo Pająka;) Dawno, dawno temu, w odległych czasach, gdy jeszcze nie byłem redaktorem Spider’s Web rozmawialiśmy o tym, że Ruszamy Się to ciekawy temat by go opisać. Przemek stwierdził, że chętnie się tym zajmie, ale później w wyniku kilku zbiegów okoliczności zostałem blogerem i szef sieci pajaków stwierdził, że teraz tekst o swoim startupie mogę napisać sam. Cóż. Pomyślałem – ok, czemu nie, ale na dłuższą metę ciężko było mi się do tego zebrać. Bo jak napisać tekst o własnym projekcie, gdy z drugiej strony staram się oceniać inne startupy i dawać rady tym, którzy szukają swojej drogi? Podjąłem wyzwanie. Przed Wami, moja droga przez mękę.

Idea projektu narodziła się pod koniec 2009 roku. Na Flakerze byłem jednym z najaktywniejszych użytkowników. Pewnego dnia stwierdziłem, że muszę dać upust tęsknocie za wysiłkiem fizycznym. W ten sposób rozpocząłem regularne wizyty na siłowni. Cel prosty i oczywisty: chęć podbudowania swojej formy i zgubienia zbędnych kilogramów. W krótkim czasie zacząłem dzielić się swoimi postępami w treningu z innymi użytkownikami Flakera tagując swoje wpisy #silka. Szybko to samo zaczęło robić dziesiątki innych użytkowników. W ten sposób, w wyniku zaangażowania kolejnych osób powstała idea #ruszamysie.

Już od początku 2010 roku zacząłem poszukiwania sponsora. W międzyczasie coraz większą popularnością w Polsce zaczynał cieszyć się Facebook. Przy współpracy z firma Appverty powstała pierwsza aplikacja Ruszamy Się dla użytkowników tego największego serwisu społecznościowego. Obecnie profil posiada trochę ponad 2000 osób „lubiących” i to właśnie na nim przez długi czas opierała się moja aktywność. W mediach zaczynały się pojawiać pierwsze wzmianki o projekcie. Takim apogeum były informacje o nas w TVP Łódź. Reportaż o Ruszamy Się ukazał się w niedzielnych Wiadomościach Dnia!

Niestety sponsora nie udało się znaleźć, ale projekt nabierał rozpędu. Powstały trzy idee rozwoju. Pierwsza polegała na przygotowaniu serwisu we własnym zakresie. Druga z kolei oparta była na poszukiwaniu źródła finansowania. Trzecia zaś miała na celu wpłynięcie w branżę eventów sportowych. Z tą ostatnią wiąże się pomysł „Weekendu z Ruszamy Się”. W jego trakcie wszyscy uczestnicy mogliby zasmakować aktywności fizycznej pod wieloma postaciami. Zainteresowanie wykazało wiele firm. Jednakże kończyło się na wstępnym rozpoznaniu. Dziesiątki spotkań, telefonów, nieprzespanych nocy, a mimo to nie udało się doprowadzić do końca żadnego z trzech planów.

To normalne. Czasem bardzo ciężko jest „wejść”. Jednak grunt to wiara we własny pomysł i umiejętności. Po kolejnej turze rozmów z potencjalnymi inwestorami zapadła decyzja o wyciszeniu projektu. Rozpoczął się żmudny etap dopracowywania i doskonalenia koncepcji. Wszystko zostało rozplanowane i w tym momencie pojawiła się ta być może jedyna, życiowa szansa – zgłoszenie do Global Startup Challange. Konkurencja była duża. Mimo opisania pomysłu jaki chcę tworzyć w zaledwie 50-60% (by nie odsłonić od razu wszystkich kart) udało się dostać do finału. Nie wygraliśmy, nie było sukcesu, ale tak z perspektywy czasu można powiedzieć, że lipcowy bój w Szczecinie dostarczył wiele doświadczeń. Choćby wiedzę, że jest wiele osób „na zewnątrz”, na które można liczyć we wdrażaniu całej inicjatywy.

To czym tak naprawdę jest to Ruszamy Się?

Wyobraź sobie tylko jeden dzień. Jak często myślisz o rowerze, spacerze, bieganiu czy pływaniu? Zazwyczaj kończy się na myśleniu. Ruszamy Się to aplikacja, która łączyć będzie funkcjonalności Foursquara, Facebooka oraz Groupona, wszystko skupione jest wokół ideii wspomagania motywacji do ćwiczeń i zmiany życia na aktywne. Za pomocą aplikacji można dodawać aktywności, zbierać punkty i odznaki, piąć się w rankingu wśród innych użytkowników, oznaczać w odwiedzanych przez siebie miejscach oraz korzystać ze specjalnych zniżek i rabatów.

W niedalekiej przyszłości aplikację zintegrujemy z serwisami takimi jak RunKeeper czy Endomondo. Dlaczego? Bo te serwisy nie stanowią dla nas konkurencji. Ich użytkownicy budują trasy i monitoruje swoje postępy treningowe. My mamy motywować do tego by po prostu ruszyć z miejsca i wziąć swoje życie w garść. Zrzucić kilogramy, zadbać o sylwetkę.

Ruszamy Się skierowane jest do profesjonalnych sportowców i zaawansowanych amatorów, ale głównym targetem są amatorzy i wszyscy internauci, którzy szukają motywacji do zmian, do ruszenia się sprzed komputera i pracy nad samym sobą. Ruszamy Się poprzez system rankingowy, przyznawanie odznak za dodawane aktywności, możliwość zdobywania rabatów, karnetów ma być ekosystemem motywacyjnym. Serwisem, aplikacją uzupełnioną o bogatą społeczność wspieraną organizacją eventów i co najważniejsze prowadzeniem działalności charytatywnej.

Nasza strona na facebooku jest dostępna pod adresem “ruszamyzpomoca”. Geneza tej nazwy jest dwutorowa. Po pierwsze, pomagamy w zdobywaniu motywacji. Po drugie, chcemy pomagać w uprawianiu sportu tym, którzy z różnych względów nie mogą sobie na to pozwolić. Dzieci z domów dziecka, osób niepełnosprawnych, dzieci z rodzin patologicznych. Chcemy, za pośrednictwem Ruszamy Się zbierać pieniądze od sponsorów prywatnych i firm, a następnie przeznaczać je na organizację obozów sportowych, czy zakup sprzętu.

Jak to wygląda na dziś?

Przede wszystkim od połowy września trwają beta-testy, w których udział biorą użytkownicy Ruszamy Się. W tym tygodniu dodaliśmy możliwość możliwość logowania się dla wszystkich zainteresowanych z wysokości strony głównej. Do końca października będziemy dodawać wszystkie najważniejsze funkcje, którego doprowadzą nas nieuchronnie do oficjalnego otwarcia serwisu w listopadzie.

Już teraz rozpoczynamy współpracę z kilkoma poważnymi partnerami. A w międzyczasie trwają poszukiwania inwestora. Cóż, praca, praca i jeszcze raz praca. Jednak czy praca nad czymś, co bardzo lubimy nie jest przyjemnością?

Odpowiedź wydaje się oczywista. Jednakże, nie owijając w bawełnę, lekko nie jest. Należy pamiętać, że projekt póki co na siebie nie zarabia, a żyć z czegoś trzeba. To pierwszy, niby prozaiczny, ale bardzo poważny problem. Drugi to czas. Chciałoby się go poświęcać jak najwięcej, ale… patrz punkt pierwszy. Jestem pewny, że Ruszamy Się niczym dziecko niebawem stanie na nogi i samo zacznie iść przez życie. Jednak teraz jedne rady to uzbroić się w cierpliwość. Najpierw chcemy zadbać o szczęście naszych użytkowników i zapewnienie im narzędzia wysokich lotów, dopiero w kolejnym etapie chcemy monetyzować projekt na odpowiednim poziomie.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement