3G – to już 10 lat razem

30.09.2011
3G – to już 10 lat razem

3G – to już 10 lat razem

3G jest już dla większości z nas całkowitym standardem. Szukając nowego telefonu lub smartfona, w znakomitej ilości przypadków nawet nie przychodzi nam do głowy spojrzeć na zakurzoną półkę opisaną jako „2G”. Kupując laptopa lub netbooka upewniamy się, czy na pewno na pokładzie znajduje się odpowiedni modem i antena oraz gniazdo na kartę SIM, aby zapewnić sobie szybki i stały dostęp do internetu. Nawet wybierając „trzeciego do kompletu”, czyli tablet, część z nas woli dopłacić kilkaset złotych, aby tylko móc skorzystać z „magicznego 3G”. Na rynku zaczynają pojawiać się już powoli następcy nieco wysłużonego 3G, starając się sprostać rosnącemu w zatrważającym tempie zapotrzebowaniu na „coraz więcej i coraz szybciej”. Warto jednak przynajmniej na chwilę cofnąć się nieco w czasie i przypomnieć sobie od czego (i kiedy) to wszystko się zaczęło – zwłaszcza, że dokładnie jutro będziemy obchodzić dziesięciolecie komercyjnego wprowadzenia tej technologii.

Praktycznie od samego początku nie było łatwo – niezbędne licencje i potrzeba wymiany starej infrastruktury stanowiły ogromny wydatek dla operatorów, którzy zaczynali jednak coraz wyraźniej odczuwać konieczność zaoferowania swoim klientom atrakcyjniejszych i bardziej nowoczesnych usług. Wiadomo jednak, że nic co nowoczesne, ale i przede wszystkim czasochłonne i kosztowne bez gwarancji pewnych zysków nie zawsze spotyka się z przyjaznym nastawieniem. Postanowiono mimo wszystko zaryzykować.

I udało się.

Ostatecznie komercyjne 3G jako pierwsza na świecie udostępniła swoim klientom japońska sieć NTT DoCoMo, czyniąc to prawie dokładnie 10 lat temu – pierwszego października 2001 roku. Całą operacje poprzedził jeszcze półroczny okres zamkniętych testów i tak oto wkroczyliśmy w zupełnie nową erę telefonii komórkowej. Niedługo później rozpoczęła się dość powolna globalna ekspansja nowej technologii. Jako pierwszy w Europie (grudzień 2001) postawił na nią duński Telenor (choć… nie oferował odpowiednich telefonów), w Korei Południowej zadebiutował opierający się na CDMA SK Telecom, a w Stanach Zjednoczonych zdecydowała się go wprowadzić (choć bez większych sukcesów) sieć Monet Mobile Networks, a niedługo później Verizon.

Pierwsze telefony zdolne do pracy w sieciach nowej generacji również zadebiutowały w Japonii, stanowiąc uzupełnienie oferty bezprzewodowej NTT DoCoMo. Produkowane przez NEC i Panasonic urządzenia, zamknięte w formie tradycyjnej „klapki” pozwalały jego (zamożnym) właścicielom na przeglądanie internetu, odbieranie wiadomości email czy nawet przeprowadzanie rozmów wideo z innymi posiadaczami telefonów 3G. Z tego też powodu, całość oferowanej użytkownikowi końcowemu usługi nazwano FOMA (Freedom Of Mobile Multi-media Access). Oczywiście możliwościom aparatów z 2001 daleko było do tego, co teraz oferują nam nawet najprostsze smartfony, ale wtedy był to olbrzymi przeskok technologiczny, otwierający bramy do tego, do czego udało nam się dotrzeć dziś.

Świat dość szybko dostrzegł potencjał leżący zarówno w nowych sieciach jak i w nowych telefonach i niedługo później do producentów telefonów z 3G dołączyła Nokia, prezentując swoje pierwsze urządzenie mobilne umożliwiające pobieranie muzyki, wideorozmowy, oglądanie filmów i przeglądanie intrnetu (oraz oczywiście prowadzenie rozmów głosowych) – model 6650. Był rok 2002 – ponad 9 lat temu.

Przyjmowanie się najnowszej technologii na całym świecie było dość mocno zróżnicowane – z oczywistych względów liderowały tu kraje, w których rozwiązanie to zostało wprowadzone najszybciej. W pozostałych ilość osób początkowo korzystających z nowych sieci w stosunku do właścicieli telefonów pre-3G była liczona w pojedynczych procentach. Zaczęto się nawet zastanawiać, czy pierwotne założenia twórców całego systemu były słuszne i czy przypadkiem nie przesadzono z optymizmem. Ostatecznie okazały się jednak jak najbardziej prorocze i pod koniec 2010 roku na całym świecie liczbę użytkowników 3G oszacowano na… ponad 900 mln. Imponujące, zwłaszcza że utworzone w 2001 roku dokumenty zakłady jedynie 630 mln.

Eksperci nie zawsze mieli jednak rację, choć trzeba im przyznać – nie mieli łatwego zadania. Konieczność przygotowania dokładnych prognoz na najbliższe 10 lat w tak dynamicznie rozwijającym się segmencie rynku niemal graniczy z cudem. Największą porażką okazały się przede wszystkim przedstawiane jako główny atut rozmowy wideo, z których do końca 2010 korzystało zaledwie 1% posiadaczy odpowiednich telefonów – według prognoz miało być ich aż 9%. O wiele wyższe miałby być również zyski operatorów z reklam na urządzeniach przenośnych – zamiast 6 miliardów dolarów wyniosły one jednak zaledwie 2 mld. Z łatwością jednak możemy odnaleźć fragmenty raportów sprzed dekady, które mogą nas skłonić nawet do nazwania jej twórców prawdziwymi wizjonerami. Zgadza się bowiem chociażby najważniejszy aspekt – zarobku operatorów ze świadczenia usług nowego typu. Miał on wynieść łącznie 320 mld dolarów i wyniósł praktycznie dokładnie tyle (a nawet o 30 mld więcej). Tym samym, po dziesięciu latach od wdrożenia, branża telekomunikacyjna zarabia na usługach 3G o wiele więcej niż zarabiała przed jej wprowadzeniem na wszystkich usługach. Okazuje się, że czasem jednak warto wierzyć analitykom.

W Polsce oczywiście musieliśmy na komercyjne wprowadzenie 3G nieco poczekać. „Nieco” okazało się czasem dość długim, bo pełna oferta 3G trafiła do nas dopiero w okolicach 2006 roku. Od tej pory było już jednak tylko lepiej – operatorzy zdecydowali się również i u nas postawić na tę technologię i w większości przypadków ciężko już znaleźć miejsca całkowicie pozbawione dostępu do szybkiego internetu.

Po dziesięciu latach od wprowadzenia ciężko jednak zaprzeczyć, że choć wiele zawdzięczamy 3G, coraz wyraźniej widać jego nadchodzący koniec. Rosnąca popularyzacja smartfonów, laptopów i tabletów z dostępem do internetu oraz coraz niższe stawki za transmisję danych powodują gwałtowny wzrost osób aktywnie korzystających z tego rozwiązania, wystawiając sieci operatorów na naprawdę ciężką próbę. Coraz wyraźniej potwierdzają się obawy, z których jeszcze kilka miesięcy temu mogliśmy się śmiać – sieci w obecnej formie nie są gotowe na obciążenie, jakie planujemy zgotować im podłączając do nich kolejne i kolejne urządzenia, mające służyć nam do konsumpcji zasobów światowej sieci. Najlepszym dowodem na to są kolejne, dochodzące do nas niemal z całego świata informacje, wieszczące kolejne likwidacje nielimitowanych planów taryfowych oraz wprowadzania kolejnych ograniczeń pod tym względem. Żaden z użytkowników ani też (prawie) żaden z producentów nie przejmuje się bowiem tym elementem, na którym opiera się jego “połączenie ze światem” – siecią operatora.

Kochamy Cię, 3G i dziękujemy, że byłaś z nami przez tyle lat. Ale i z niecierpliwością wyczekujemy twojego następcy.

Tagi: , , , ,

Dołącz do dyskusji