Wycofanie subskrypcji Financial Times z AppStore to mądra, ale i ryzykowna decyzja

31.08.2011
Wycofanie subskrypcji Financial Times z AppStore to mądra, ale i ryzykowna decyzja

Wycofanie subskrypcji Financial Times z AppStore to mądra, ale i ryzykowna decyzja

Financial Times wycofał z App Store’a swoją aplikację. Między dziennikiem a Apple’em nie doszło do porozumienia w sprawie subskrypcji i i zarządzania danymi użytkowników, w związku z czym Financial Times postanowił zniknąć ze sklepu i postawić na wersję w HTML5 dostępną przez przeglądarki. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale w końcu chociaż jeden prasowy duży gracz postanowił pójść inną drogą i nie przystawać na warunki Apple. Wszyscy mówią, że przyszłość prasy tkwi właśnie w aplikacjach zwłaszcza na iPada, a to przecież nieprawda – to multiplatformowe, nieobciążone marżą aplikacje są ważniejsze. I choć dla Financial Times wycofanie się z App Store jest trochę przedwczesne, to jednak to mądra decyzja.

Dla przypomnienia – oprócz tego, że Apple pobiera 30% przychodów od każdej subskrypcji, to dodatkowo zapewnia sobie dostęp do danych subskrybentów. Oba te zapisy w umowie spowodowały niechęć Financial Times do takiego kanału dystrybucji.

A Financial Times posiada ponad 230 tysięcy sukbskrybentów wersji cyfrowej, z czego 22% nowych użytkowników przychodzi właśnie z mobilnych urządzeń. Nie jest to porażająca liczba w odniesieniu do 200 milionów sprzedanych urządzeń z iOS (z których jednak duża część nie jest już w użytku), ale z perspektywyw dosyć przecież świeżego rynku cyfrowej prasy nie jest źle.

Dla Apple strata zysków z aplikacji Financial Times nie jest ważna, bardziej liczy się uszczerbek w wizerunku. To pierwsze tak duże wycofanie aplikacji po wprowadzeniu nowych warunków subskrypcji – wprawdzie wydawcy już wcześniej o warunkach subskrypcji w AppStore mówili, że są ekonomicznie niemożliwe i generujące dodatkowe koszty, jednak żaden z tych największych nie zdecydował się na rezygnację z prężnie rosnącego rynku aplikacji na iPhone’y i iPady.

Bo przecież obecność na iPadach i iPhone’ach to nie tylko kwestia zarobkowa, ale mocno wizerunkowa. To iPad jest najpopularnieszym i pierwszym masowym tabletem i to dzięki iOS aplikacje stały się najważniejszą wartością dodaną do urządzeń. Niebyt na iPadach dla wydawców prasowych równał się niebytowi w całym cyfrowym świecie płatnej dystrybucji.

Financial Times chce przerwać to bezsensowne i wytwarzające zbędne koszty koło.

Przecież cyfrowa dystrybucja treści jest wciąż w powijakach, a odbiorcy mają jeszcze przyzwyczajenia typu “wszystko, co w sieci jest darmowe”. Czytelnictwo i drukowane nakłady spadają, tak samo zresztą jak przywiązanie do jednego tytułu. Apple dołożył swoją cegiełkę, bo mając potężny potencjał w postaci 200 milionów użytkowników z zarejestrowanymi kartami kredytowymi proponuje wydawcom mocno restrykcyjne warunki (choćby zakaz linkowania wewnątrz aplikacji do własnego sklepu czy właśnie konieczność udpostępniania danych subskrybentów).

Decyzja Financial Times nie dziwi. Postawienie wszystkiego na jedną kartę HTML5 wiąże się z ryzykiem zmniejszenia przyrostu nowych subskrybentów, ale w dłuższej perspektywie może przynieść dużo korzyści. Oprócz oczywistego braku konieczności płacenia trzydziestoprocentowej marży Financial Times zyskuje niezależność i wieloplatformowość – przecież HTML5 jest już na tyle rozwinięty, że z powodzeniem może zastąpić natywne aplikacje. Niewątpliwa jest też korzyść wizerunkowa, bo komunikaty skierowane do odbiorców mówią wyraźnie, że FT dba o ich prywatność.

Czy nie za wcześnie na taki ruch? To się okaże, ale Financial Times trzeba pogratulować odwagi. I liczyć, że to nie nie ostatni taki wydawca.

Dołącz do dyskusji

Advertisement