Samsung się przebranżawia. Bo musi.

08.07.2011
Samsung się przebranżawia. Bo musi.

Samsung się przebranżawia. Bo musi.

Samsung może być największym producentem ekranów LCD i pamięci flash na świecie, ale potencjał na rozwój jego biznesu leży zupełnie gdzie indziej – w smartfonach i koreański producent dobrze o tym wie. Stąd zmasowana ofensywa rynkowa i marketingowa wokół smartfonów i ogólnie biznesu mobilnego, także i w Polsce.

Koreański producent ostrzegł inwestorów przed znacznie gorszymi niż oczekiwano wynikami po drugim kwartale 2011 r., co związane jest ze zmniejszającym się z kwartału na kwartał zapotrzebowaniu na telewizory i komputery osobiste. To właśnie do tych dwóch segmentów Samsung kieruje swoją ofertę ekranów LCD i właśnie tam jest problem. Przykład sukcesu smartfona Galaxy SII pokazuje, że Samsung zmienia nieco kierunek swoich działań. To nie wszystkim się spodoba, szczególnie że koreański producent ma opinię… wielkiego kopisty.

Władze Samsunga poinformowały, że w drugim kwartale 2011 r. sprzedaż wyniosła 35,7 mld dol., co jest niewielkim spadkiem w porównaniu do 2010 r. Dużo bardziej dotkliwy był 26% spadek zysków, co spowodowane było drugą z rzędu kwartalną stratą właśnie w segmencie telewizorów i półprzewodników. Z powodu zmniejszającego się zapotrzebowania na telewizory 3D, oddział odpowiedzialny za produkcję i sprzedaż płaskich ekranów zanotował stratę w wysokości 69,1 mln dol. Rok temu Samsung zarobił 827 mln dol. na ekranach LCD. Samsung musi szukać nowych lokomotyw dla swoich wyników finansowych.

I chyba już znalazł, gdyż jedynym segmentem, w którym Samsung notuje aktualnie wzrosty to telefony komórkowe, a w szczególności smartfony. Koreańczycy zamierzają w tym roku sprzedać aż 60 mln smartfonów. To się może udać, bo w drugim kwartale 2011 r. Samsung sprzedał aż 19,2 mln smartfonów. W pierwszym kwartale poszło z kolei 10,8 mln, więc wystarczy wyrównać wynik z pierwszego półrocza w drugim i ambitny cel zostanie zrealizowany. W stosunku do poprzedniego roku wzrost jest ponad czterokrotny! Dzięki temu udziały Samsunga na globalnym rynku smartfonów skoczyły w ciągu roku z 4,3% to 10,8% na koniec 1Q 2011 r.

W ostatnim czasie Samsung cieszy się wielkim sprzedażowym sukcesem swojego flagowego modelu – Galaxy SII. W ciągu 55 dni udało się wprowadzić do kanału dystrybucyjnego 3 miliony sztuk smartfonu, czym Galaxy SII stał się najszybciej sprzedającym się smartfonem w historii koreańskiej firmy. I jeśli wsłuchać się w to, co mówią przedstawiciele Samsunga i skonfrontować ze słabnącymi wynikami finansowymi z innych segmentów, jest pewne, że Samsung będzie teraz stawiał na smartfony w głównej mierze.

Szansa jest ogromna – nie dość, że Samsung jest na naturalnej fali wznoszącej, to aktualny kształt rynku bardzo mu sprzyja: Nokia jest w odwrocie a Android – główny system operacyjny dla Samsunga jest aktualnie najlepiej sprzedającym się mobilnym OS na świecie.

Tyle że Samsung będzie musiał stawić czoła dwóm poważnym problemom. Z jednej strony trzeba będzie jakoś się obronić przed zakusami Microsoftu żądającego 15 dol. od każdego smartfonu z Androidem sprzedanego przez Samsunga w związku z łamaniem patentów należących do koncernu z Redmond, a z drugiej strony będzie musiał coś zrobić z rosnącym wizerunkiem imitatora wszystkiego co od Apple. Nie na darmo Samsung Galaxy SII nazywany jest ulepszonym iPhone’em 4, a jak się spojrzy choćby na Chromebooka, to inspirację MacBookami widać jak na dłoni. Apple już kilka spektakularnych zwycięstw na polu sądowym odniósł w walce z Samsungiem, włącznie z tym, że jego przedstawiciele będą mieli wgląd w laboratoria Koreańczyków przygotowujących nowe produkty. Może się więc okazać, że model ‘naprawiania’ tego co nie do końca dobrze zrobił Apple może się wkrótce skończyć.

Jedno natomiast trzeba wyraźnie odnotować – po tym, jak Apple przeistoczył się z producentów niszowych komputerów w firmę działającą przede wszystkim na rynku mobilnym, w podobnym kierunku podąża jego główny rywal z Korei. Zapewne wkrótce będziemy postrzegać Samsunga głównie jako producenta telefonów, a nie telewizorów, czy ekranów LCD.

W końcu to era post-PC.

Dołącz do dyskusji