Rafał Hirsch: Apple mógłby sobie kupić… Microsoft

20.07.2011
Rafał Hirsch: Apple mógłby sobie kupić… Microsoft

Rafał Hirsch: Apple mógłby sobie kupić… Microsoft

Zapraszam do przeczytania gościnnego wpisu Rafała Hirscha, dziennikarza stacji TVN CNBC i przy okazji aktywnego komentatora wydarzeń giełdowych na Twitterze oraz autora ciekawego bloga na tematy finansowe.

Wyniki Apple są nudne. Co kwartał dynamiki wzrostu większe od wszystkich oczekiwań, tak jakby wszyscy analitycy się zmawiali, że znów nie docenią Appla. To, że Apple pokaże wyniki lepsze od oczekiwań dla mnie stało się już oczekiwaniem nadrzędnym, co prowadzi do sytuacji nonsensownej. Jeśli kiedykolwiek Apple pokaże wyniki tylko zgodne z oczekiwaniami, będzie to dla rynku ogromne rozczarowanie, które wywoła przecenę spółki na giełdzie. Mogę się założyć, że tak będzie. W takiej sytuacji najlepiej już niczego po wynikach Apple nie oczekiwać. Postanowiłem oczekiwać czegoś innego.

Wyniki każdej spółki to łącznie aż trzy sprawozdania, a nie jedno. Oprócz rachunku wyników, gdzie widać zyski i przychody, jest też sprawozdanie z przepływów pieniężnych pokazujące to jak krąży gotówka, oraz bilans pokazujący jaki jest majątek i zadłużenie spółki.

W Apple najbardziej ciekawi mnie bilans. Warto do niego zajrzeć, bo majątek Apple właśnie przekroczył wartość 100 mld USD (w 2006 sięgał 17 mld USD). Najciekawsze jednak jest to, że na ten majątek w ponad 70% składają się pieniądze. W gotówce i obligacjach (marketable securities  Apple trzyma obecnie 76,2 mld USD. Od lat ten składnik to 60% – 70% całego majątku Apple. Proszę się nie obawiać, obligacje które posiada Apple nie są z Grecji i są wysokiej jakości :

Raport roczny Apple zawiera nawet szczegóły wykaz tych obligacji:

Okazuje się, że cała aktywność inwestycyjna Apple skupia się na tych obligacjach. W sprawozdaniach o przepływach pieniężnych widać, że jedynymi istotnymi wydatkami (wydatki to liczby w nawiasach) inwestycyjnymi od lat są zakupy obligacji, finansowane ze sprzedaży obligacji kupionych wcześniej.

Zakładam, że tak nie będzie w nieskończoność. Że Apple zbiera na coś te pieniądze. Możliwe, że teraz sam nie wie na co, czyli że na wszelki wypadek. Ale w końcu kiedyś sprzeda te obligacje i kupi sobie coś na przykład za jakieś 70 mld USD (za rok pewnie już za 100 mld USD).

Nie wiem co sobie kupi Apple, wiem co byłoby dużym newsem. 70 mld USD wystarczy, że mieć 30% akcji Microsoftu. Oczywiście przejmowanie tylko 30% Microsoftu ma średni sens, a na 50% Microsoftu brakuje jeszcze trochę gotówki w Apple. Ale z drugiej strony Bill Gates ma w Microsoft tylko 6,7% akcji. Reszta jest w funduszach i rozproszona na giełdzie. Wszystko jest do zrobienia jak się ma 70 mld USD gotówki. Nie wiem, czy przejmowanie Microsoft przez Apple miałoby jakikolwiek sens, może lepiej kupić sobie Google, albo Baidu, Toyotę, Siemensa, albo coś innego, ale wiem, że Apple może sobie kupić wszystkich. Na tych największych w ostateczności może wziąć parę miliardów kredytu, które dostanie z łatwością i spłaci z łatwością.

Największy news branży na dzisiaj jest w wynikach Apple, największy przyszły news branży drzemie w bilansie Apple. Nie wiem tylko jak długo będzie tam drzemać.

Wszystkie fragmenty sprawozdań pochodzą z raportu rocznego Apple za 2010: http://files.shareholder.com/downloads/AAPL/1329690910x0xS1193125-10-238044/320193/filing.pdf

Rafał Hirsch: Dziennikarz stacji TVN CNBC, komentator wydarzeń giełdowych na Twitterze, autor bloga na temat finansów.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement