Chromebooki nadchodzą. Podniecenia brak.

10.06.2011
Chromebooki nadchodzą. Podniecenia brak.

Chromebooki nadchodzą. Podniecenia brak.

W Amazon i Best Buy pojawiła się już możliwość zamówienia pierwszych Chromebooków – pierwszych komputerów przenośnych produkowanych przez Samsunga i Acera z nowym systemem operacyjnym Google’a Chrome OS. Termin dostawy – 15 czerwca 2011 r. Europejska premiera Chromebooków od Samsunga planowana jest na 22 czerwca w Londynie, na którą serwis Spider’s Web się wybiera. Tyle że… na razie brak ogólnego podniecenia historyczną w końcu chwilą debiutu innowacyjnego systemu operacyjnego opartego w całości na internecie i chmurze.

Powtórzę to, co już swego czasu na Spider’s Web pisałem: podniecenie Chrome OS jest sinusoidalne, także chyba w łonie samego Google’a, w którym wiadomo, że istnieje wewnętrzna rywalizacja pomiędzy Androidem a Chrome (zarówno przeglądarka, jak i OS), także na szczytach: Rubin vs. Pichai. Z miesiąca na miesiąc krajobraz dla debiutu Chrome OS jest coraz mniej korzystny. Najpierw związane było to z gasnącą kategorią notebooków, z myślą o których Chrome OS był przygotowany na samym początku (stąd już dziś nikt nie nazywa pierwszych komputerów z Chrome OS netbookami, lecz… Chromebookami). Potem rynek przyniósł ugruntowanie “ekonomii aplikacji mobilnych” w opozycji do świata przeglądarki internetowej, do czego znacznie przyczynił się także rozwój Androida. W końcu kilka dni temu Steve Jobs wydarł kolejny argument z rąk Sundara Pichaia i jego Chrome OS – wydaje się, że to pomysł Apple’a na wniesienie chmury pod strzechy jest bardziej przyjazny przeciętnemu użytkownikowi.

O ile więc dwa lata temu, kiedy Google rozpoczął pierwszą medialną ofensywę wokół projektu systemu operacyjnego opartego tylko i wyłącznie na przeglądarce internetowej można było poczuć powiew rewolucyjnej innowacyjności, tyle w 2011 r. chyba mało kto czeka na debiut pierwszych Chromebooków.

Ceny Chromebooków – jak wcześniej pisaliśmy – nie są wcale atrakcyjne (łagodnie mówiąc). Dziś wiemy, że najtańszy z nich – Acer Cromia ChromeBook (Wi-Fi) kosztować będzie 379,99 dol., a najdroższy – Samsung Series 5 3G Chromebook – 499,99 dol. O ile więc model Wi-Fi w Chromebooku wydaje się być o dużo mniejszym potencjale rynkowym – w końcu cała filozofia Chrome OS polega na tym, że jego użytkownicy mają być ciągle online, tak 3G+WiFi będą konkurować z tabletami, których ceny – na podstawie benchmarku iPada – zaczynać się będą dokładnie od takiej samej kwoty – 499 dol. Użytkownicy iPada 2 największy atut Chrome OS, czyli chmurę, dostaną na jesieni, kiedy zadebiutuje iOS 5. Do tego czasu Chromebooki mogą nawet nie zdążyć porządnie wejść w kanały dystrybucyjne…

Na promocyjnych stronach Amazon, Google w zgrabny sposób w 7 punktach podsumował zalety Chrome OS, które mają przekonać potencjalnych nabywców. Tyle że dziś, prawie trzy lata po ogłoszeniu pomysłu na Chrome OS większość jego zalet nie jest unikatowa. Prześledźmy:

1. Chromebook bootuje się w 8 sekund. Wszystkie twoje ulubione strony internetowe ładują się szybko, z pełną obsługą najnowszych sieciowych standardów włącznie z Adobe Flash.

Tablety bootują się jeszcze szybciej (przy założeniu, że są uśpione, a nie wyłączone). Część z nich – choćby ta z Androidem – Flasha obsługuje bardzo poprawnie.

2. WiFi+3G – “it just works”

Zdaje się, że ktoś podobnego sloganu użył niedawno i można być pewnym, że to do tego kogoś przylgnie on bliżej niż do Chrome OS.

3. Wszędzie to samo doświadczenie

Twoje aplikacje, dokumenty i ustawienia są bezpiecznie przechowywane w chmurze. Nawet więc jeśli zgubisz swój komputer, możesz po prostu zalogować się do innego ChromeBooka i wrócić do tego samego stanu swojej pracy co wcześniej.

Dokładnie to samo – a nawet więcej – będzie oferował wkrótce iCloud. Więcej, bo obok zwykłego komputera (w tamtym przypadku Mac) będzie można zalogować się do smartfona lub tabletu by uzyskać dokładne odzwierciedlenie stanu naszej pracy.

4. Wyjątkowe aplikacje webowe

Na każdym Chromebooku można włączyć miliony aplikacji webowych: od gier, po arkusze kalkulacyjne, aż po edytory zdjęć. Dzięki potędze HTML5, każda aplikacja pracuje nawet wtedy, kiedy nie jesteś połączony do sieci.

Dyskusja na temat tego co będzie obowiązującym standardem w internecie mobilnym: aplikacje mobilne czy aplikacje webowe ciągle trwa. Aktualnie – za sprawą także Androida – szala przechyla się w kierunku aplikacji mobilnych.

Trzy pozostałe cechy wyróżniające Chromebooka…:

5. Zawsze aktualny: Kiedy włączasz Chromebooka, on się automatycznie aktualizuje. W każdym momencie działasz na najnowszej wersji systemu operacyjnego bez konieczności myślenia o nim.

6. Wbudowane bezpieczeństwo: Chromebooki zawsze działają na najnowszej wersji systemu operacyjnego napisanego od postaw aby bronić przed niebezpieczeństwami malware i wirusów.

7. Przyjaciele pozwalają logować się przyjaciołom: Chromebookami łatwo się dzielić. Każdy może zalogować się do pierwszego z brzegu Chromebooka by dotrzeć do swoich własnych ustawień, aplikacji, rozszerzeń

…można uznać za jego unikalne zalety. Szczególnie ta ostatnia jest bardzo spektakularna. Miałem sam okazję jej doświadczyć, kiedy na niedawnym spotkaniu w Google Polska mogłem wpiąć się do testowego Chromebooka i bez żadnych problemów pobuszować po moim Chromie. Nawet wiedząc czym to skutkuje, zaskoczony byłem odpalając później przeglądarkę Chrome na moim Maku widząc w niej nowe aplikacje web i rozszerzenia, które zainstalowałem wcześniej na Chromebooku. To naprawdę niesamowite uczucie, które udowadnia największą potęgę chmury – uniezależnienie do sprzętu komputerowego.

Tyle, że Chromebook to “tylko” (dla Google’a oczywiście “aż”) przeglądarka internetowa i mimo wszystko trzeba będzie przyzwyczaić użytkowników do korzystania tylko z niej. A Apple, który również swoją chmurę uwolnił od sprzętu komputerowego, zbudował ją niejako na istniejących rozwiązaniach, do których użytkownik jest od dawna przyzwyczajony i niczego nowego nie będzie musiał go uczyć.

Jako wierny użytkownik usług Google’a czekam z niecierpliwością na to, gdy będę mógł zalogować się do Chromebooka i przepracować na nim cały dzień roboczy. Nie jestem jednak przekonany, czy dziś – w czerwcu 2011 r. – jest wiele takich osób jak ja.

Dołącz do dyskusji

Advertisement