Apple broni się iCloud. Poza tym traci miano innowatora.

06.06.2011
Apple broni się iCloud. Poza tym traci miano innowatora.

Apple broni się iCloud. Poza tym traci miano innowatora.

W przedziwny dla siebie sposób Apple wyjawił przed konferencją co zostanie na niej pokazane. Stąd zaskoczeń jak na lekarstwo. Gdyby nie iCloud – pierwsza kompletna oferta konsumenckiej chmury na rynku, można by powiedzieć, że Apple stracił miano największego innowatora na rynku mobilnym. Nie jest też dobrze z terminami – żadna z nowości nie jest dostępna od razu, co daje do myślenia w kontekście struktury organizacyjnej Apple’a – ta firma ciągle zarządzana jest jak start-up z każdym projektem sterowanym centralnie. W okolicznościach coraz większej konkurencji, Apple zaczyna tracić cenny czas.

Przez pierwsze pół godziny długiej nawet jak na standardy Apple’a było nudno; ba, było bardzo nudno, ponieważ prawie wszystko, co pokazane zostało odnośnie nowej wersji ‘stacjonarnego’ systemu operacyjnego Mac OS X już wcześniej było prezentowane w podobnie szczegółowym pokazie (no, chyba że podniecać będziemy się pełnoekranowym trybem pracy w aplikacji… Photo Booth), na dodatek przy akompaniamencie największego rozczarowania konferencji – Lion dostępny będzie dopiero w lipcu. Choć trzeba przyznać, że kolejny miesiąc oczekiwania został osłodzony świetną wiadomością – nowy system Apple’a (w formie aktualizacji) będzie kosztował (jak przewidywałem zresztą) 29,99 dol., czyli dokładnie tyle samo co aktualizacja z Leoparda na Snow Leoparda. Na dodatek – również jak przewidywaliśmy – Lew dostępny będzie z Mac App Store.

iOS 5 – nowa wersja mobilnego systemu operacyjnego Apple’a przyniesie 10 nowych kluczowych usprawnień i udogodnień (z ponad 200, które mają mieć miejsce). Jeśli jednak przyjrzeć się każdej nowości z osobna i przyrównać ją do produktów konkurencji (głównie Androida), to niestety nie sposób nie dojść do wniosku, że Apple jest dziś bardziej odtwórczy niż innowatorski. Oczywiście, jak przystało na Apple’a i estetyczny zmysł Steve’a Jobsa, zdecydowana większość nowych funkcji w systemie iOS będzie wyglądać lepiej niż u konkurencji – powiadomienia będą miały miłe dla oka ikonki aplikacji (choć sam pomysł na nie zaczerpnięty jest – o ironio! – z Androida), a iMessage – nowy system wiadomości bezpośrednich pomiędzy użytkownikami urządzeń z iOS to kopia rozwiązań BlackBerry Messenger, tyle że z ‘apple’owym’ dotknięciem magii wyglądu, w końcu kiosk dla gazet i magazynów kupowanych bądź też subskrybowanych na urządzeniach iOS wygląda bardzo podobnie jak ‘huby’ na Androida, choćby Readers Hub w TouchWiz 4.0 od Samsunga.

Oczywiście – dla użytkowników urządzeń z iOS nowa wersja systemu przynosi kolosalne udogodnienia na czele z bezprzewodową synchronizacją z Makami i PC (w końcu Apple wytrącił z ręki ostatni argument przeciwnikom ery post-PC!), wieloma kartami w przeglądarce Safari na jednym ekranie, przyciskiem aparatu fotograficznego na ekranie powitalnym iOS, czy możliwością bardziej zaawansowanej obróbki tekstu pisanego. Jednak patrząc na to, gdzie znajdują się dziś konkurencyjne do iOS mobilne systemy operacyjne, trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć – iOS Apple’a doszlusowuje do standardów rynkowych, a nie kreuje je powodując tak znaną wszystkim zazdrość konkurentów. I co najbardziej zaskakujące in-minus – iOS doszlusuje do konkurencji dopiero na jesień! Można więc zakrzyknąć wzorem krytyki ostatnich posunięć medialnych Microsoftu – także i Apple pięknie potrafi dziś opowiadać o tym, co będzie w przyszłości (zamiast wypuszczać na rynek nowe rzeczy).

Dzisiejszą konferencję Apple’a przed rozczarowaniem broni jednak iCloud – to prawdziwa innowacja Apple’a, która o rok świetlny wyprzedza rozwiązania konkurencji na czele z chmurą od Google’a. Jeśli iCloud będzie działał tak dobrze jak prezentował się na dzisiejszej konferencji (a można założyć, że będzie, bo Steve Jobs postarał się o autoironiczny dowcip związany z rozwojem iCloud – “przygotowali go ci sami ludzie co MobileMe, więc jestem pewien, że to wypali, przypominając kolosalne problemy na starcie usługi MobileMe i łajankę odpowiedzialnych za wtopę pracowników, która przedostała się do mediów), to można mówić o nowym wymiarze ery post-PC. Oto bowiem personalna technologiczna chmura od Apple’a uwolni przeciętnych konsumentów, którzy używają komputera do zarządzania plikami domowej, cyfrowej rozrywki od konieczności obcowania z komputerem. Teraz wystarczy tylko niezwykle przyjazny użytkownikowi terminal w postaci urządzenia iOS (iPhone, iPod touch, iPad – lub wszystkie naraz), a całą resztą w magiczny sposób zajmie się chmura Apple’a. To dramatyczna zmiana w stosunku do tego, co aktualnie mamy na rynku do dyspozycji jeśli chodzi o konsumenckie usługi technologicznej chmury.

iCloud przynosi obietnicę przeniesienia punktu ciężkości ze sprzętu komputerowego na internet. Wszystko – dosłownie wszystko co trzymamy na naszych komputerach, będziemy mogli zsynchronizować z naszym miejscem w internecie: dokumenty, zdjęcia, pliki muzyczne, e-książki i e-magazyny, aplikacje, e-maile, kontakty, kalendarze i to na dodatek w automatyczny, niezwykle przyjazny użytkownikowi sposób – bez instalacji, bez instrukcji obsługi, bez konieczności pobierania i instalowania dodatkowych aplikacji. Całość apple’owego geniuszu prostoty zintegrowane zostanie w iCloud, którego macki wbudowane będą wewnątrz całego systemu, w taki sposób, że użytkownik nie będzie musiał zastanawiać się co i jak ma zrobić. Po prostu w każdej aplikacji systemowej iOS z osobna czaić się będzie opcja dostępu do jednej, spersonalizowanej chmury. Prościej nie można było tego rozwiązać.

iCloud przynosi wielką obietnicę popularyzacji chmury, która ciągle dla wielu wydaje się być czymś niezrozumiałym i abstrakcyjnym. Tu – w przypadku rozwiązania Apple’a – wystarczy tylko podanie swojego loginu i hasła, a wszystko w magiczny sposób zostanie podane na tacy – aplikacje, które wcześniej kupiliśmy z poziomu innego urządzenia iOS, pliki muzyczne, które kupiliśmy w iTunes z dowolnego urządzenia (no.., to oczywiście tylko dla konsumentów z rynków, na których iTunes Store jest obecny), czy tak oczywiste dziś dla wszystkich: aktualny stan poczty, kalendarzy i kontaktów.

Świat może dziś Apple’owi podziękować za to, że pokazał iCloud. Dzięki temu inni mają wytyczoną ścieżkę jak zintegrować ekosystem usług w chmurze. Nawet pionier w chmurze konsumenckiej – Google – dziś, po zaprezentowaniu iCloud, wydaje się dziś mieć usługę mało atrakcyjną, trudną do zrozumienia przez przeciętnego konsumenta i ‘rozlazłą’ we wszystkich zakamarkach dostępnych usług Google’a, a nie scentralizowaną jak u Apple’a. Co więcej, oddając iCloud użytkownikom za darmo, Apple daje światu bardzo ważny sygnał – chmura to dobrodziejstwo społeczne, a nie biznesowe (oczywiście… Apple zarobi na chmurze via urządzenia, czy aplikacje) – dlatego jest za darmo.

iCloud to jedyna poważna innowacja przedstawiona dziś przez Apple’a. Wszystko inne to tylko aktualizacje istniejących rozwiązań. Na dodatek wszystkie rozłożone w czasie.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement