WPIS SPONSOROWANY: Pustynne Operacje

25.05.2011
WPIS SPONSOROWANY: Pustynne Operacje

WPIS SPONSOROWANY: Pustynne Operacje

Kto nie zetknął się z grami przez przeglądarkę? Od tych przed laty – prostych, tekstowych, to atakujących z każdej reklamy już bardzo rozbudowanych strategii. W ramach, a jakże, sponsoringu postanowiliśmy zdać Wam relację od A do Z z doświadczeń z grą “Desert Operations” od looki.pl.

Nazwa brzmi zachęcająco – “Pustynne Operacje”, w świetle ostatnich działań Navy Seals “pustynia” i “operacje” zwłaszcza obok siebie stają sie niezłą kartą przetargową. Zobaczmy, co tu mamy…  O, żołnierz. Żołnierzem nie byłam od zamierzchłych czasów Medal of Honor (tego pierwszego, “najpierwsiejszego” – jakby to powiedział Kubuś Puchatek – Medal of Honor), a przeglądarkowe gry w jakie miałam okazję zagrać zazwyczaj przepełnione były skośnymi uszami zielonookich elfów i niepranymi od lat szatami bulwonosych trolli. Ba, smoków też bywało pod dostatkiem! Zdarzały się i inne, polegające na byciu… menelem, ale te niechlubne przeżycia lepiej przemilczeć:)

W nadziei na dowiedzenie się czegoś więcej oglądnęłam wyeksponowany na samym środku trailer (oficjalny, żeby nie było!). Samoloty – nie wiem, jakie, bo ostatnimi czasy mam wrażenie, że jedynymi samolotami są TU-154 i ten przeogromy Boening, który zawitał ostatnio do Polski wywołując falę podniecenia w pewnych kręgach. A te jakieś takie inne, mniejsze, zwinniejsze… I strzelają do czołgów, pewnie nomenklaturę poznam w trakcie gry. Dalej wiem niewiele, ale kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa. Podobno.

Rejestrujmy się więc! Widzę, że jest możliwość logowania przez Facebook Connet, ale czy prawdziwy, nieustraszony żołnierz bawi się w takie banały jak Facebook?! Stworzę nową tożsamość, by wdać się w wir walki! Ale chwila… Jak się nazwać? Muszę porażać i budzić respekt swoim nickiem, na wojnie “misiaczqi” i inne cudne nicki mogą spowodować więcej kłopotów, niż na pierwszej z brzegu Naszej TwarzoKsiążce. Myśl – pustynia, operacje, pustynna burza, wojna, siła, wytrzymałość… Szczur Pustynny? Może i szczur nie jest zbyt przyjaznym zwierzem, ale na wojnie przecież to pożądana cecha. A szczur, jak to szczur, instynkty przetrwania ma świetnie rozwinięte… Niech będzie wiec Szczur Pustynny! Wrogowie, strzeżcie się Szczura, żadne trutki ni pociski mu niestraszne!

Zaczęło się, czas pierwszego poważnego wyboru właśnie nadszedł. Każą mi wybrać front – wschodni czy zachodni? Głosowania SMS nie zrobię, szkoda czasu, ale popatrzmy… Proponują mi wschodni. Żołnierzy ponad 88 tysięcy, na zachodnim 143 tysiące. Z chęcią zorientowałabym się też o wschód i zachód czego chodzi, ale nijak na tej mapie nic nie widać. Niech będzie, że wschód mapy i zachód mapy, dobry żołnierz nie zadaje zbyt dużo pytań, dobry żołnierz walczy. Entliczek, pętliczek… Niech będzie wschodni. Mniej żołnierzy znaczy łatwiej, czy szybciej giną?

Jestem. Jakiś pulpit nawigacyjny, każą mi budować centrum dowodzenia – to nawet logiczne, bez centrum dowodzenia dowódcy (mi!) ciężko zrobić cokolwiek. Widzę jakiś dialog, ciekawe czy to szyfrowana linia? Centrum dowodzenia kosztuje 400 tysięcy dolców, buduje się 32 sekundy. Mam 2 miliony, a “Centrum dowodzenia jest sercem Twojego imperium. To tutaj zobaczysz aktualny stan swojego wojska i obrony. Stąd możesz rozpoczynać działania zbrojne, a także je cofać. Jednym słowem w centrum dowodzenia możesz swobodnie dysponować swoimi wojskami.” Więc budujmy.

O, dostałam 5 diamentów i odznaczenie odkrywcy za zbudowanie centrum. Nawet jeszcze nie wiem, po co mi diamenty, someone help?

Nie wiem, o co chodzi, zamiast walczyć każą mi budować fabrykę, która będzie mi co 10 minut przynosić pieniądze. Tak weźmie mi i przyniesie, ta fabryka? Niech będzie, wydam na nią 120 tysięcy dolarów, stracę ponad 5 minut i poczuję się całkowicie bezwolna. Nie tak chce się czuć żołnierz na froncie! Tu miałam walczyć, a robią ze mnie Boba Budowniczego! Widocznie sama muszę sobie wojsko zrobić, obraza! Dobry dowódca (ja, a o kim pomyśleliście?) dostaje gotowe, wyszkolone oddziały (jakiś batalionik chociaż?) i rusza do boju, a nie zajmuje się logistyką… Ciężka ta dola na wojnie, ciężka.

Zastanawiałam się, czy mądrym pomysłem było zostawienie mojego centum dowodzenia na jakiś czas bez nadzoru (czyt. wylogowanie się). Niepokój o losy mojego… jeszcze nie wiem czego dręczył mnie nieustannie, ale po prowrocie okazało się, że nikt mnie nie zaatakował, a jedynie przybyło mi pieniędzy! Nie jest źle. Na górnym panelu znajdują się po kolei przyciski: BAZA, Wyspy, Mapa, SOJUSZ, TOP LISTA, POCZTA, oraz PREMIUM. Sojuszy żadnych jeszcze nie nawiązałam, atakować innych i przejmować wysp nie mam jeszcze czym.

Klikając, znaczy wizytując centrum dowodzenia przejrzałam stan mojej floty wojennej (można mówić flota wojenna o czymś, czego jeszcze nie ma?):

Przyjrzałam się także tajnym rozkazom strategicznym, które wymuszają na mnie budowę domków przed budową fabryki amunicji – cóż, muszę się dostosować… Kurz frontu wojennego wciąż daleki, ale nie poddam się! Gdy tylko za niecałe pół godziny zbuduję kwatery dla personelu, to wtedy, to wtedy… Strzeżcie się!

Ja jeszcze powalczę, dam z siebie wszystko na froncie, zobaczycie! Gdy uporam się z tym całym zapleczem, to, to…! No!

Dołącz do dyskusji

Advertisement