Zanim wprowadzicie czterordzeniowe procesory w smartfonie….

12.04.2011
Zanim wprowadzicie czterordzeniowe procesory w smartfonie….

Zanim wprowadzicie czterordzeniowe procesory w smartfonie….

Apple powoli przenosi użytkowników do świata bezprzewodowego odtwarzania multimediów z AirPlay, operatorzy obiecują i wprowadzają szybki internet bezprzewodowy, smartfony zalewają rynek, a tablety zaraz będą się sprzedawać w liczbach liczonych w setkach milionów rocznie. Co więcej, według IBM za kilka lat zamiast wideorozmów będziemy używać hologramów! To wszystko nowoczesne cuda technologii, ale gdy przychodzi do codziennego korzystania z nich… to zazwyczaj nie jest już tak różowo. To, co ma służyć i ułatwiać życie często okazuje się dla producentów zbyt skomplikowane lub niewarte uwagi. Nie wierzysz? Prześledźmy.

Wczoraj nadawana była relacja z muzycznego wydarzenia “Live4Sendai”, z którego zyski przeznaczone będą dla ofiar trzęsienia ziemi w Japonii. Zapowiadało się świetnie – streaming na żywo, łączenie z gwiazdami rozsianymi po całym świecie, część z działaczy w studiu. A jeszcze piękniej, że nadawane ze studia The Hit Factory Miami Studio, tego samego, w którym James Brown nagrał “I Feel Good”, w którym nagrywał Bruce Springsteen, U2, Michael Jackson, John Lennon czy The Rolling Stones! Wydawałoby się, że Live4Sendai będzie dopracowane i profesjonalne. W końcu skoro możemy widzieć rozmówcę w zwykłym smartfonie, to transmisja na żywo nie powinna być problemem!

Nic bardziej mylnego. Większość nowoczesnych wynalazków, które w teorii mają służyć wygodnemu i szybkiemu nadawaniu okazują się trochę mniej przyjazne niż na reklamach. Relacja wypadła więc – delikatnie mówiąc – mało profesjonalnie. Kiepski dźwięk, zrywane połączenie, brak a to obrazu, a to dźwięku podczas występów i irytacja nie tylko widzów, ale też twórców. Czyli…. jak zwykle.

Tak samo jest z wieloma innymi rozwiązaniami. Rozmowy głosowe istnieją już od lat i są podstawowymi funkcjami. Może w telefonach stacjonarnych, ale przez komórki ( a zwłaszcza przystosowane do surfowania po sieci, a nie lamerskich rozmów smartfony) to już nie taka oczywista sprawa. Jak nie kiepski zasięg, to kiepski głośnik, jak nie marny mikrofon, to inny problem. No, ale kto by się tym przejmował – w końcu odbiera maile i pozwala wejść na Facebooka! Gorzej jak okaże się, że po “nieodpowiednim chwycie” straci zasięg i nawet na Twittera nie da się wejść. Cóż – technika!

Zamontujmy w smartfonie albo laptopie czytnik linii papilarnych – kolejny “ficzer”, który wygląda ładnie w specyfikacji technicznej, a w reklamach wręcz idealnie. Nic to, że zdarzy mu się nie rozpoznać za pierwszymi 3 razami odcisku palca właściciela, a zaakceptuje obcy. Czytnik jest? Jest. Dołóżmy jeszcze aparat, który liczbą megapikseli pobije niejeden średniozaawansowany aparat fotograficzny. Reklamujmy podkreślając tę niesamowitą liczbę. A że brak mu autofocusa? Kto by na to zwracał uwagę… Liczy się ilość, a nie jakość.

“Zabezpiecz swoje kontakty i miej do nich dostęp zawsze i wszędzie”. Kto by nie chciał? Przecież to takie proste – synchronizacja i już. Tylko lekkie zdziwienie, gdy przy zmianie telefonu kontakty okazują się pomieszane – zdjęcie cioci Krysi przy numerze wujka Franka, adres e-mail szefa przy całkowicie innej osobie… Bywa. Back-up był? Był.

Takich przykładów jest mnóstwo w komputerach, tabletach, smartfonach i dziesiątkach innych urządzeń. Podstawowe braki i niedopracowania, podczas gdy walka na liczbę rdzeni, częstotliwość, rozdzielczość ekranu czy superhipernowoczesne funkcje, których nie ma jeszcze nikt inny trwa w najlepsze.

A przeciętny użytkownik denerwuje się częściej niż powinien. Bo co mu po czterech rdzeniach i obsłudze jakiegoś niszowego formatu wideo, skoro nie może normalnie, po ludzku, wysłać SMS czy maila z dwoma załącznikami?

Dołącz do dyskusji