Nawigator Przekroju już działa. Oto szczegóły i nasza pierwsza ocena.

24.03.2011
Nawigator Przekroju już działa. Oto szczegóły i nasza pierwsza ocena.

Nawigator Przekroju już działa. Oto szczegóły i nasza pierwsza ocena.

Dzisiaj o godzinie 11, na konferencji w Warszawie szefowie Wydawnictwa Przekrój zaprezentują szczegóły działania i modelu biznesowego multimedialnej, płatnej platformy Nawigatora Przekroju, ale już teraz zainteresowani projektem mogą poznać najważniejsze informacje z nią związane. Nawigator już działa zarówno w wersji online, jak i aplikacji na iPadzie. Będę na konferencji Przekroju i zamierzam przeprowadzić z niej relację na żywo dla Czytelników Spider’s Web pod tym adresem.

Nawigator Przekroju jest już dostępny pod adresem Przekroj.pl oraz w App Store na iPadzie. Najważniejsza sprawa? Ceny. W wersji online tygodniowa subskrypcja Nawigatora kosztuje nieco mniej od obniżonej ceny jednego wydania Przekroju (w druku od niedawna 4 zł, do niedawna 5 zł), czyli 3,69 zł. W wersji na iPada tygodniowa subskrypcja kosztuje 0,79 eurocentów. Abonament wykupiony na iPadzie upoważnia do subskrypcji serwisu online (poprzez przepisanie odpowiedniego kodu), więc opłaca się kupować subskrypcję na iPadzie. Kwartalny dostęp do Nawigatora kosztuje 30,75 zł, a roczny, z 30% rabatem – 99 zł.

Dużo? Chyba nie. Patrząc na to, że w cenie niższej od jednego wydania drukowanego tygodnika “Przekrój” otrzymujemy dostęp także do treści miesięcznika “Sukces”, nowego tworu “Twój Przekrój” oraz do innych treści niedostępnych dziś w wydaniach papierowych. Dla czytelnika “Przekroju” oferta może się więc wydać bardzo atrakcyjna. Jeśli ktoś czyta dziś regularnie krakowski tygodnik, to dla kogoś takiego wybór jest prosty – wybierze internet, bo nieco taniej i znacznie więcej treści. Pytanie tylko jak to się odbije na sprzedaży wydań drukowanych “Przekroju” oraz “Sukcesu”, które – jak wiemy – zamiast rosnąć co najwyżej stoją w miejscu.

Czy na “Przekrój” w formie Nawigatora skusi się ktoś spoza kręgu istniejących fanów tygodnika? Trudno jednoznacznie wyrokować. Z pewnością po tym, co dziś rano można zobaczyć online oraz na iPadzie jest znacznie więcej pytań i wątpliwości aniżeli oczywistości.

Przede wszystkim jednak Nawigator wydaje się być usługą bardzo dobrze przemyślaną pod względem strukturalnym, choć nie pozbawionym irytujących błędów, od których – i tu pierwsze zaskoczenie – wyraźnie odcinał się Grzegorz Hajdarowicz kiedy z nim rozmawiałem. Nawigator w formie online, jak i w wersji na iPada wygląda niemal identycznie. Wielką zaletą takiego rozwiązania jest to, że bez względu, na którym nośniku wchodzisz na platformę, wszędzie dostajesz ten sam rodzaj nawigacji dostępu do treści oraz “feelingu” obcowania z jednym produktem. Przydałaby się synchronizacja pomiędzy poszczególnymi platformami, która uwzględniałaby to, w którym momencie skończyliśmy czytać na jednym nośniku i przesiedliśmy się na drugi (coś na wzór synchronizacji Whispersync w usłudze Amazon Kindle).

Podstawowym narzędziem nawigacji jest “kostka Przekroju”. Po wybraniu strony głównej serwisu Przekroj.com, bądź też włączeniu aplikacji na iPadzie pojawia się przestrzenny sześcian, który na kolejnych ścianach prezentuje wejścia do poszczególnych kategorii tematycznych Nawigatora. Mamy więc: Przekrój, Magazyn Sukces, Twój Przekrój, Seriale Film, Raczkowski i inni oraz Krzyżówka.

Poruszanie się po Nawigatorze jest bardzo intuicyjne. Prezentacja materiałów jest wyjątkowo schludna: bez zbędnego upiększania, bez wciskania na siłę miliona przeszkadzajek, za to z mnóstwem przestrzeni i oddechu potrzebnego do miłego konsumowania treści oraz wyjątkowo atrakcyjnymi czcionkami znanymi z drukowanego “Przekroju”. Świetnie prezentuje się blokowy podział na teksty. Co ciekawe, coś co jest naturalne na tablecie, gdzie nawiguje się dotykiem, wygląda i działa równie dobrze w wersji na komputery zarządzane myszką i klawiaturą.

Nawigacja to jednak znacznie mniej istotna część usługi, którą z powodzeniem chce sprzedawać w najbliższych miesiącach i latach Grzegorz Hajdarowicz. Najważniejsza jest treść. Wprawdzie w wydaniu Nawigatora uzyskujemy dostęp do znacznie większej ilości materiałów niż kupując poszczególne wydania drukowane pism Wydawnictwa Przekrój, ale na razie praktycznie brak jest tych multimedialnych przekazów oraz “dzieł dziennikarzy, które uwzględniałyby wymiar przestrzenny”, które reklamował mi Hajdarowicz. To oczywiście dopiero początek działania platformy i nie wszystko musi być jeszcze takie, jak kiedy wszystko ruszy pełną parą, ale trzeba jasno powiedzieć, że struktura prezentacji treści Nawigatora nie wydaje się być zbytnio łaskawa na integrację nie tylko multimedialnych treści (pojawiające się tu i ówdzie materiały wideo wydają się być takimi samymi intruzami, jak w przypadku “Wired”, którego integrację multimediów Grzegorz Hajdarowicz krytykował w rozmowie ze mną) ale również tak istotnego dziś elementu społecznościowego.

Trudno oceniać w pierwszym dniu potencjał i działanie Twojego Przekroju, który wg słów Hajdarowicza ma się stać “sprofilowanym Facebookiem” umożliwiającym skuteczniejszą promocję własnej twórczości, gdyż nie ma w nim jeszcze wielu treści zewnętrznych autorów. Te, które są nie odbiegają sposobem prezentacji od zwykłych materiałów redakcyjnych. Nie jestem przekonany, czy to dobre rozwiązanie.

Nie ma również żadnej integracji elementów społecznościowych przy tekstach Nawigatora, nawet – uwaga uwaga – systemu komentarzy. Tłumaczę sobie, że to pierwszy dzień działania usługi?

Kolejna rzecz: w wydaniu na tablet Apple’a, Nawigator niestety nie uniknął irytujących błędów, o których istnieniu w przypadku innych produktów Grzegorz Hajdarowicz wiedział i je krytykował. Po wybraniu chęci dostępu do najnowszego wydania magazynu “Sukces” z poziomu aplikacji na iPada, system informuje, że? do pobrania jest 730 MB danych. Przy moim domowym połączeniu internetowym o szybkości 2 megabitów, “Sukces” pobierał mi się? ponad 30 minut. Wydanie “Przekroju” waży? ponad 300 MB. Nie zdążyłem rano pobrać. To chyba najbardziej irytujący sposób pobierania treści prasowych w wydaniach na iPada. Wtedy, kiedy mam akurat kilkanaście minut czasu by przejrzeć prasę muszę czekać na pobranie gigantycznie dużo ważących materiałów.

Z tego co również widzę, “Sukces” wygląda po prostu jak wydanie zapisane w formacie PDF, formacie, które Grzegorz Hajdarowicz tak krytykował w przypadku “Wired”, czy “Newsweeka Polska”.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że aby dotrzeć do jakichkolwiek treści na iPadzie nie trzeba pobierać gigantycznej ilości danych. Na starcie dostępne są materiały dokładnie te same, co w przypadku wydania online Nawigatora. To – powtórzmy – bardzo dobrze przemyślana strategia, choć przypuszczam, że znaczna część użytkowników aplikacji na iPada będzie chciało przede wszystkim zajrzeć do najnowszych wydań tygodnika i miesięcznika. Tu – niestety – nadzieją się na sporą przeszkodę.

Na głębsze przemyślenia i ocenę prawdziwego potencjału Nawigatora Przekroju przyjdzie jeszcze czas, choćby po tym, co dziś zaprezentują szefowie wydawnictwa. Na pierwszy rzut oka – dla wielu konsumentów najważniejszy – Nawigator wygląda na schludne, bardzo dobrze ułożone narzędzie. Jednak rewelacji, która pozwalałaby myśleć o dynamicznym pozyskiwaniu nowych czytelników poza istniejącą bazą fanów “Przekroju”, na razie nie widać.

Chciałbym się mylić.

Dołącz do dyskusji