Jarosław Kaczyński – the blogger

21.02.2011
Jarosław Kaczyński – the blogger

Jarosław Kaczyński – the blogger

Długo wstrzymywałem się przed tym wpisem ale w końcu muszę skomentować, bo i chwila to wiekopomna dla całej polskiej blogosfery. Panie i Panowie – polska scena blogowa zyskała nową wielką gwiazdę – prezes Jarosław Kaczyński rozpoczął pisanie bloga na Salon24.pl.

Blog – jak wiemy – tym się różni od artykułu dziennikarskiego, że niekoniecznie musi przedstawiać “obiektywną” dysertację lecz opinię jego autora. Coś na wzór znanego z tradycyjnej dziennikarskiej szkoły felietonu, tyle że tu w sieci z dodatkowym – i dla wielu najważniejszym – elementem społecznościowym w postaci komentujących w czasie rzeczywistym czytelników. Blog to miejsce publicznej dyskusji z autorem, który za pomocą dostępnych mu narzędzi chce przedstawić swój punkt widzenia i podyskutować na jego temat z czytelnikami. Mając to na względzie, ruszyłem pełen nadziei na Salon24.pl i blog Jarosława Kaczyńskiego.

I co widzę? Debiut marzenie to mało powiedziane! Ponad 1600 komentarzy (!), ponad 2 tys. kliknięć w “lubię to” Facebooka pod wpisem (!!), ponad 120 tys. odsłon (!!!) oraz gorąca trzydniowa dysputa polityczna w mediach tradycyjnych na temat pierwszego zaledwie wpisu (!!!!). W jednym momencie nowy bloger zawstydził innych blogerów walczących od lat o każdego czytelnika, o każdą odsłonę, o każdą ekspozycję medialną. Jednak przy okazji, w jednym momencie nowy bloger wyniósł całą społeczność blogową do głównego nurtu medialnego dyskursu. Bo przecież od 18 lutego bloger to ktoś tak poważny, jak pan Jarosław Kaczyński. Ponoć Jarosław Rybus przesunął nawet premierę filmu “Blogersi”, żeby nakręcić dodatkowe sceny z najważniejszym z blogerów. Pozwolę więc sobie zakrzyknąć w imieniu własnym – dziękujemy panu, panie Jarosławie!

Ale cóż to? Zaczynam czytać i bloga nie widzę. Widzę miejsce nazwane “Jarosław Kaczyński – Prawo i Sprawiedliwość”, gdzie na razie nie sposób odnaleźć żadnych elementów blogowych. Pierwszy wpis: “Polska i Polacy zasługują na nowoczesny patriotyzm gospodarczy” jest zapisem przemówienia, które pan prezes popełnił 31 stycznia 2011 r. gdzieś indziej. Więc to nie wpis, lecz przemowa. Trudno się ją czyta jak na standardy blogowe. Podejść miałem ze trzy zanim udało mi się przebrnąć do końca wpisu. Pod długą listą komentarzy, w których mnóstwo pytań, sugestii, próśb o rozwinięcie, mocnych kontr politycznych oraz miłych (lub sarkastycznych) powitań nowego blogera nie znajduje się ani jedna odpowiedź autora. I trzydniowa przerwa w pisaniu jak na standardy blogowe – szczególnie na starcie bloga – jest już całkiem przydługawa.

Zaczyna się preludium do kampanii wyborczej w bardzo ważnym roku wyborczym. Skąd to wiadomo? Otóż na Twittera zaczynają powracać politycy – przeczytałem gdzieś ostatnio, a zaraz potem usłyszałem komentarz mojego ulubionego posła, pana Mariusza Błaszczaka, który tak tłumaczył metamorfozę myślenia pana Kaczyńskiego na temat internetu – Wykorzystujemy wszystkie kanały, żeby dotrzeć do opinii publicznej z naszym programem, pomysłami i koncepcjami.

Aha, to już wszystko wiemy.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement