Długi ogon bańki internetowych start-upów

13.01.2011
Długi ogon bańki internetowych start-upów

Długi ogon bańki internetowych start-upów

Niebezpieczeństwo aktualnie pompowanej bańki start-upów polega na tym, że balon nadyma nie tylko takich gigantów współczesnego internetu jak Facebook, Groupon, Twitter czy Zynga, lecz dziesiątki mniejszych internetowych serwisów, które nie tylko nie zarobiły dotąd ani dolara, lecz marnie rokują także jeśli chodzi o zbieranie użytkowników z rynku.

W ostatnim kwartale 2010 r. mieliśmy do czynienia z dwuletnim pikiem inwestycyjnym z wykorzystaniem tzw. venture capital. Przeprowadzono aż 735 inwestycji – głównie tzw. rund inwestycyjnych – na łączną kwotę 6,5 mld dolarów. To dane z raportu CB Insights, który obejmuje trzy kategorie inwestycji: start-upy internetowe, przedsięwzięcia związane z tzw. technologią zieloną oraz technologie medyczne. Łącznie w 2010 r. przeprowadzono 2792 transakcji inwestycyjnych na łączną kwotę 23,7 mld dolarów. To o 14% więcej jeśli chodzi o wartość inwestycji i 13% więcej jeśli patrząc na liczbę inwestycji w stosunku do roku 2009.

Zdecydowanie najgorętszy jest rynek internetowych start-upów. Wartość inwestycji wzrosła tu aż o 21% w czwartym kwartale 2010 r. (rok do roku). Dla porównania – inwestycje VC w zieloną technologię wzrosły w tym czasie jedynie o 7% a inwestycje w technologie medyczne – 2%. W ostatnim kwartale 2010 r. przeprowadzono 272 transakcji z udziałem internetowych start-upów na łączną kwotę 2,5 mld dol. To najwięcej od pięciu kwartałów. Największą z nich była oczywiście kolejna runda finansowania Groupona na kwotę 950 mln dol. 500 milionów dostał Facebook, wpuszczając poważnego inwestora instytucjonalnego – Goldman Sachsa. Kolejne 200 mln dol. uzyskał także Twitter, a 175 mln Living Social (inwestycja Amazon).

To największe inwestycje, które można jeszcze jakoś na siłę uzasadniać – Facebook zbliża się do granicy 600 mln użytkowników i ponoć pokazuje już ok 2 mld przychodów rocznie. To wprawdzie niedużo i w ciąż zasadne pozostaje pytanie “co pan sprzedaje panie Zuckerberg?“, jednak mimo to, można się zachwycić firmą Człowieka Roku wg. magazynu “Time”, która w ostatnim czasie przejęła od Google’a miano najgorętszego fenomenu internetu. Można zrozumieć też 950 mln dol. dla Groupona, który wykazuje największy potencjał sprzedażowy ze wszystkich największych stary-upów, a nawet 200 mln dol. dla Twittera, który od miesięcy całkiem udanie wdraża projekty reklamowe.

Co jednak powiedzieć o rzeszy mniejszych inwestycji po kilkadziesiąt milionów dolarów każda w serwisy, o których mało kto słyszał, lub takie, których użyteczność wydaje się znikoma. Ktoś pamięta Bump? To aplikacja mobilna na iPhone’a i Androida, która pozwala na wymienianie informacji, zdjęć oraz muzyki pomiędzy użytkownikami smartfonów za pośrednictwem zbliżania do siebie urządzeń. 16 mln dolarów zainwestowała właśnie w Bumpa grupa inwestorów na czele z wszechobecnym Andreessen Horowitzem.

Ktoś zna Formspring? Klasyczny serwis pytanie/odpowiedź, jakich wiele w internecie na czele z serwisem Quora, który przebojem wdziera się na nagłówki mediów internetowych. Formspring ponoć ma 20 mln zarejestrowanych użytkowników, którzy udzielają 10 milionów odpowiedzi dziennie. Redpoint Ventures właśnie zainwestował w ten start-up 11,5 mln dolarów.

Paper.li? Serwis pozwalający tworzyć tematyczną internetową gazetę z tweetów obserwowanych osób przez użytkownika Twittera właśnie zebrał 2,1 mln dolarów z rundy finansowania. Serwis dziennie wydaje 140 tys. twitterowych gazet, które odwiedza ok 2 mln osób miesięcznie. Z innych, o których zapewne niewielu słyszało: Centro – 22,5 mln., Millennial Media – 27,5 mln, Jinni – 5 mln., OMGPOP – 10 mln, Tapjoy – 21 mln – to tylko pierwsze z brzegu przykłady z początku 2011 r.

Wracając do raportu CB Insights – warto spojrzeć na co przeznaczane są dziś pieniądze inwestorów VC. Aż 50% nowych pieniędzy na rynku pompowanych jest w dwie kategorie serwisy ala Groupon (zakupy grupowe oparte na obniżce cen) oraz serwisy społecznościowe. To właśnie największe zagrożenie spekulacyjne. W kategorii zakupów grupowych nie ma miejsca na wielu graczy, bo siła Groupona powoduje, że to do niego będą przychodzić zainteresowani efektem skali kontrahenci, a nie do kogoś, kto siłę dotarcia do tysięcy potencjalnych klientów ma niewielką. W kategorii serwisów społecznościowych z kolei ciągle szuka się modelu zarabiania. Szukają wszyscy na czele z Facebookiem.

Celem większości tych firm jest debiut na giełdzie. To jedyna droga, dzięki której inwestorzy VC mogą w większości przypadków odebrać zainwestowane pieniądze. Ewentualnie inna sposób – sprzedaż start-upu większemu graczowi zazwyczaj nie przynosi oczekiwanej stopy zwrotu (firmy przejmuje się zazwyczaj za równowartość rocznych przychodów, a w zdecydowanej większości przypadków przychody takich start-upów są niewielkie). Trafiając na giełdę, napompowane milionami dolarów start-upy sprzedadzą się na pniu małym inwestorom, którzy skutecznie omamiani są gigantycznymi wycenami na prywatnym rynku.

Inwestor VC pewnie zdąży na takich debiutach zarobić swoje. Tylko potem przyjdzie realna ocena potencjału sprzedażowego start-upów. I kiedy inwestorzy dostrzegą, że za sztucznymi milionami dolarów wpompowanymi w serwisy nie stoi realny pieniądz zacznie się wyprzedaż.

Potem to już tylko ludzkie dramaty.

Dołącz do dyskusji