Trendy, na które warto zwrócić uwagę w 2011 roku

30.12.2010
Trendy, na które warto zwrócić uwagę w 2011 roku

Trendy, na które warto zwrócić uwagę w 2011 roku

cc-by-20 cory schmitzTo będzie rok tabletu! To będzie rok Androida! To będzie rok Apple! Wszytko prawda, ale to już mniej więcej wiemy. Ciekawe są rzeczy, których jeszcze nie wiemy. Oto lista trendów, które będę śledził w przyszłym roku.

Zobaczymy w tym roku wysyp tabletów z Androidem. Zwłaszcza, gdy wyjdzie już Honeycomb. Sam Android będzie rósł i to zapewne bardzo szybko. Apple pokaże nowego iPhone i nowego iPada, a do tego więcej niż przyzwoite wyniki sprzedaży swoich urządzeń. Nudy. Co ciekawszego nas jeszcze czeka w 2011 roku?

1. Internet zjada telewizję

Internet będzie próbował zrobić z telewizją to samo, co zrobił z prasą. Pociąć treść na kawałki, odebrać płacących klientów i przejąć rynek reklam.

W Wielkiej Brytanii Internet ściąga z rynku reklamowego więcej pieniędzy niż telewizja. Google TV, Apple TV, telewizory internetowe – na rynku są urządzenia pozwalające oglądać wideo na ekranie telewizora bez pośrednictwa stacji telewizyjnej. Są też odpowiednie usługi – Hulu Plus, Netflix, Amazon Video On Demand (w USA); iPlex, iPla (w Polsce). Ludzie, którzy mają internetowe telewizory korzystają przede wszystkim z funkcji VoD. I robią to zaskakująco chętnie.

Stacje telewizyjne i sieci kablowe będą agresywnie broniły swojej pozycji, czego przedsmak daje wojna wypowiedziana przez nie przystawce Google TV.

2. Smartfon dla każdego

Dzięki darmowemu Androidowi i coraz tańszemu sprzętowi, na smartfon będzie mógł pozwolić sobie każdy. Razem z cenami spadną marże producentów. W tym wyścigu do dna coraz większe znaczenie będą mieli producenci, o których jeszcze nikt nie słyszał.

Już teraz mówi się o smartfonach za 85 dolarów. W Indiach drugą najpopularniejszą marką telefonu jest od niedawna… G?Five – zaraz po Nokii i przed Samsungiem.

Zapewne zobaczymy trochę więcej niż dotąd smartfonów z Androidem sprzedawanych pod markami operatorów, a produkowanych przez Huaweia, ZTE i inne firmy z dalekiego wschodu. Powody do obaw mają przede wszystkim tradycyjni producenci, którzy mocno związali się z Androidem i którzy już dziś nie mogą pochwalić się przyzwoitymi marżami – Sony Ericsson, Motorola.

3. Przedefiniowanie pojęcia prywatności

Ostatnia awantura związana z WikiLeaks to dopiero początek. Nawet jeśli Amerykanom uda się skazać Assange za dowolne przewinienie i zesłać go na 150 lat ciężkich robót w fabryce produkującej iPhone?y, znajdą się jego następcy. Ujawniający olbrzymie ilości tajnych i poufnych danych rządowych oraz korporacyjnych – z bardzo różnych pobudek. Nigdy jeszcze nie było to tak proste i tak tanie jak teraz.

Czeka nas też dyskusja o granicach prywatności – nie tylko w internecie. Zbieranie danych o nas i naszych zachowaniach jest coraz prostsze i coraz tańsze. A techniki wyłuskiwania z tych danych sensownych informacji (data mining) – coraz bardziej wyrafinowane.

Ciekawe, czy publika kupi pogląd (podlinkowana Pani się z nim nie zgadza), że do prywatności mają prawo nie tylko jednostki, ale i państwa oraz firmy.

4. Bitwa o neutralność sieci

Operatorzy telekomunikacyjni będą chcieli mieć większy wpływ na to, co jest przesyłane w ich sieciach. W tym celu wywrą nacisk na regulatorów, by ci dopuścili rezygnację z zasady neutralności sieci.

Telekomy odkryły w końcu odpowiedź na pytanie o to, jak poradzić sobie ze spadkiem średniego przychodu z klienta. Po latach nieudanych prób zostania dostawcami treści, postanowiły zmusić tych, którzy na dostarczaniu treści zarabiają (Google, Facebooka, itd.) do podzielenia się przychodami. Do tego jest im potrzebna możliwość regulowania ruchu – czyli zaoferowania klientowi np. zryczałtowanej opłaty za dostęp do YouTube (ale tylko YouTube i żadnej innej usługi internetowej). To przeczy zasadzie neutralności sieci, uważanej dotąd za – pisane bądź nie – prawo.

Są już odpowiednie technologie pozwalające na filtrowanie ruchu. Największy z amerykańskich operatorów – Verizon – dogadał się z Google. Wspólne stanowisko firm brzmi: neutralność tak, ale nie w sieciach bezprzewodowych.

Bardzo wiele zależy od państwowych regulatorów. Amerykański FCC przyjął ostatnio pozycję kompromisową, która nie satysfakcjonuje ani telekomów, ani obrońców neutralności sieci. Europejska komisarz Neelie Kroes i polskie UKE ?badają rynek?.

Co z tego wszystkiego wyjdzie? Jeszcze nie wiem, ale na pewno będę to śledził. Co i Wam polecam!

Dołącz do dyskusji