Jaki problem rozwiązuje Windows Phone 7?

28.12.2010
Jaki problem rozwiązuje Windows Phone 7?

Jaki problem rozwiązuje Windows Phone 7?

Spoiler: nie rozwiązuje żadnego. Przynajmniej z punktu widzenia użytkownika. Nie jestem w stanie wskazać żadnego, sensownego powodu, dla którego miałbym komuś zarekomendować smartfon z tym systemem.

Wszystkie platformy smartfonowe, które odniosły sukces w ciągu ostatnich lat, rozwiązywały jakiś łatwy do zdefiniowania problem. BlackBerry jako pierwsze oferowało sensowny, mobilny dostęp do emaila – niektórzy twierdzą, że nadal jest w tym absolutnie najlepsze. iPhone był początkowo reklamowany jako telefon z iPodem, a więc rozwiązywał problem konieczności noszenia dwóch urządzeń. Poza tym, jako pierwszy łączył wygodę obsługi jedną ręką z dużym, dotykowym ekranem. Android rozwiązuje trzy problemy iPhone – wysokiej ceny, niewielkiego wyboru (oraz dostępności) urządzeń i stosunkowo małego możliwego poziomu ingerencji ze strony użytkownika.

Nieważne, na ile wspominane problemy były rzeczywiste. Ważne, że jako takie postrzegały je duże grupy potencjalnych klientów. Niektórzy twierdzą, że pojawienie się BlackBerry i usługi push email faktycznie zmniejszyło produktywność. Znajdą się też tacy, którym iPod i multitouch nie są niezbędne do szczęścia, w przeciwieństwie do rysika i ekranu dotykowego wykonanego w technologii oporowej. Niektórym nie przeszkadza iTunes i brak możliwości instalowania aplikacji spoza sklepu dostarczonego przez producenta urządzenia.

Mimo wszystko, jest na świecie całkiem spora grupa osób, które nie wyobrażają sobie pracy bez stałego dostępu do emaila. Pomimo, że iPod nie był ani pierwszym, ani jedynym odtwarzaczem MP3, ponad 200 milionów klientów zagłosowało za nim swoimi portfelami. Fakt, że zaproponowane przez Apple rozwiązania kwestii obsługi interfejsu (multitouch, ekran pojemnościowy, brak rysika) stały się de facto standardem świadczy na ich korzyść. Mimo, że Android wszedł na – wydawałoby się – zagospodarowany rynek, znaleźli się klienci, którym nie odpowiadają ani maksymalnie zintegrowane podejście Apple, ani to, co do zaoferowania ma Nokia ze swoim Symbianem.

Każdy z nowych systemów rozwiązywał jakiś problem. ?Chcę mieć dostęp do emaila nie tylko na komputerze?, ?Chcę mieć telefon z wbudowanym iPodem?, ?Chcę mieć smartfon z dużym ekranem i wygodną przeglądarką WWW, ale nie lubię iTunes, a poza tym mój operator żąda kosmicznych pieniędzy za iPhone?, itd.

Po tygodniu używania smartfonu z Windows Phone 7 nie jestem w stanie wskazać, jaki problem rozwiązuje ta platforma. ?Chcę mieć smartfon z kwadratami w menu?? ?Kocham HTC, ale nie lubię interfejsu Sense?? ?Chcę mieć smartfon, na który nie będę musiał patrzeć?? Dajcie spokój.

Windows Phone 7 ma piękny, prosty interfejs. Z zapowiedzi Microsoftu wynika też, że będzie radził sobie z problemem fragmentacji lepiej niż Android. MS Office na Windows Phone 7 jest wyjątkowo dobry – zdecydowanie lepszy niż odpowiedniki na inne platformy mobilne.

Tylko co z tego? Czy znacie kogoś, kto zmienił telefon ze względu na wygląd (nie mam na myśli ogólnej ergonomii, bo tutaj moim zdaniem WP7 nie przynosi żadnego przełomu – jest po prostu inaczej) menu? Albo fragmentację systemu operacyjnego? MS Office mógłby być bardzo dobrym powodem (?chcę mieć smartfon, na którym można edytować pliki Office?), ale nie jest – przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, nadal nie daje gwarancji edycji wszystkiego, co dostaniesz mailem (nie potrafi np. edytować plików ppt – tylko pptx). Po drugie, Microsoft prawie w ogóle nie wykorzystuje tego argumentu w swojej komunikacji (patrz: powyższa reklama).

Windows Phone 7 jest pozycjonowany jako konkurencja dla iPhone (wysokie ceny urządzeń, duży nacisk na estetykę, mocny sprzęt) ale w zestawieniu ze smartfonem Apple wypada bardzo słabo. Głównie dlatego, że jest niedojrzały – brakuje aplikacji (spróbujcie znaleźć jakąkolwiek nawigację albo komunikator…) i funkcji uznawanych za oczywiste w przypadku smartfonów (kopiuj/wklej, powiadomienia push i/lub multitasking). Spod wysmakowanego interfejsu co rusz wyskakuje bardzo przeciętna (gorsza niż w iPhone i Androidzie) przeglądarka WWW (np. po wciśnięciu przycisku ?szukaj? w aplikacji mapowej). Oczywiście, te same lub podobne problemy miał iPhone. Tyle, że to było w 2008 i 2009 roku. A za kilka dni będzie rok 2011. Jednocześnie, poza wspomnianym pakietem Office, Windows Phone 7 nie ma żadnej istotnej przewagi nad produktem Apple.

Gdybym miał dziś rekomendować komuś zaawansowany technicznie smartfon nie będący iPhonem, zdecydowanie wskazałbym któreś z urządzeń z Androidem (Galaxy S? Desire HD?).

Poprzednia generacja mobilnych okienek rozwiązywała jasno zdefiniowany problem – ?chcę mieć peceta, który mieści się do kieszeni?. Stąd zapożyczenia z pecetowego interfejsu i nazwa ?Pocket PC?. Nie odniosła sukcesu, bo albo problem był wydumany, albo jego rozwiązanie kiepskie – to już dziś nieistotne. Windows Phone 7 to rozwiązanie poszukujące swojego problemu – przynajmniej z punktu widzenia kogoś, kto korzystał już z jakiegoś innego smartfonu. WP7 nie umie niczego, czego nie umiałby Android albo iOS.

Na szczęście (dla Microsoftu) smartfony sprzedają nie funkcje i możliwości, tylko operatorzy. Stąd olbrzymi budżet na promocję nowego systemu i stąd chwalenie się danymi dotyczącymi liczby urządzeń dostarczonych do sieci sprzedaży (a nie do kieszeni użytkowników). Do zagospodarowania jest ciągle olbrzymi rynek osób, które nie miały dotąd żadnego smartfonu. Może przekona je oryginalny interfejs Windows Phone 7 (dzięki operatorskim subsydiom, większość decyzji o zakupie telefonu ma charakter impulsowy – “w końcu kosztuje tylko złotówkę”), a Microsoft kupi sobie w ten sposób trochę czasu niezbędnego do rozbudowania systemu tak, by pod względem możliwości mógł konkurować z iOS i Androidem. Na to chyba właśnie liczą w Redmond.

Dołącz do dyskusji