Czego brakuje prepaidom?

14.12.2010
Czego brakuje prepaidom?

Czego brakuje prepaidom?

cc-by-sa mroachCzasy gdy użytkownik prepaida mógł się czuć jak klient drugiej kategorii dawno minęły – przynajmniej w niektórych sieciach. Operatorzy coraz chętniej oferują prepaidowcom usługi dostępne dotąd tylko wyłącznie w abonamencie. Jakie to usługi i gdzie jest ich najwięcej?

Jestem fanem prepaidów. Bardziej niż jednorazowy wydatek na nowy telefon boli mnie comiesięczne oddawanie haraczu operatorowi; bycie przywiązanym przez dwa lata nie tylko do jednej sieci, ale i do jednej, starzejącej się z każdym tygodniem oferty. Gdyby nie bawiło mnie majstrowanie w pakietach i szukanie coraz lepszych propozycji, pewnie dałbym sobie spokój. Ale lubię to i podejrzewam, że takich wariatów jak ja jest więcej. A prepaid to jedyna opcja, która daje nieskrępowaną wolność wyboru, w każdej chwili (zwłaszcza od momentu uruchomienia przenoszenia numerów).

Mimo to, mój główny numer to ciągle abonament. Prepaidy mają trzy istotne wady: brak możliwości dowolnego łączenia ofert (np. darmowe połączenia w sieci plus duży pakiet internetowy); brak pewnych specyficznych usług (połączenia oczekujące, transmisja danych w roamingu, pełny billing) oraz ogólnie większa kłopotliwość (konieczność pamiętania o doładowaniach i aktywowaniu pakietów promocyjnych). Te wady dotyczą różnych ofert w różnym stopniu.

Brak możliwości łączenia ofert

Tutaj mistrzem jest Orange. Albo internet, albo tanie połączenia w sieci. Jedyna taryfa prepaidowa u ?pomarańczowych? z sensownymi pakietami internetowymi to Orange Free na Kartę. Jeśli chcesz gadać godzinami, zapomnij o ryczałcie na transmisję danych. I na odwrót. Pozostałe telekomy też są niezłe. W Tak Taku masz do wyboru (to chyba złe słowo) dokładnie jeden pakiet internetowy – i to śmiesznie mały (100MB). Najlepiej sytuacja wygląda w Simplusie i GaduAir. Ale one z kolei wypadają słabo pod innymi względami.

Brak zaawansowanych usług

Połączenia oczekujące, konferencje, przekazywanie połączeń, normalny roaming (bez wpisywania kilometrowych kodów), transmisja danych w roamingu – to kilka spośród usług, których żałują swoim prepaidowym klientom telekomy. W tej kategorii na podium ponownie Orange, ale tym razem zdeklasowany przez oferty Plusa (Simplus, 36i6) oraz operatorów wirtualnych (mBank mobile, GaduAir). Na ich tle bardzo dobrze wyglądają Play i Era (Tak Tak, Heyah) – w tych sieciach można korzystać ze wszystkich zaawansowanych usług również w prepaidzie.

Kłopotliwość

Doładowania to akurat najmniejszy problem. Skoro i tak robię raz na miesiąc przelew na konto mojego operatora, równie dobrze mogę za pomocą innej funkcji banku internetowego doładować konto. A abonamenty też mają limity kwot, których nie można przekroczyć (i to dość niskie – moja poprzednia taryfa w Orange, przy miesięcznej kwocie abonamentu 150 zł dopuszczała maksymalną wysokość rachunku 225 zł), więc tak samo dotyczy ich problem pt. ?wydzwoniłem za dużo w tym miesiącu, więc mam zablokowany telefon?.

Największy grzech prepaidów to brak automatycznego odnawiania pakietów (internetowych, minutowych). Nie rozumiem, czemu ŻADEN z operatorów nie oferuje takiej opcji dla wszystkich dostępnych pakietów (poza Orange w ofercie Free na Kartę, w której są tylko pakiety data przyznawane za doładowania). Nie ma tu żadnej reguły. U niektórych operatorów niektóre pakiety są automatycznie przedłużane, a inne nie.

Do tej samej kategorii należą SMSy o stanie konta przychodzące po zakończonej rozmowie. Nie chcę ich dostawać. Na szczęście, nikt (poza Orange) nie zmusza mnie do otrzymywania tego spamu.

A tak oto prezentuje się całe zestawienie:Rozumiem uwarunkowania techniczne i rozumiem, że lepiej mieć klientów przywiązanych dwuletnimi umowami niż takich, którzy mogą w każdej chwili uciec do konkurencji, ale jak widać, jednak się da. Przynajmniej niektórym udaje się lepiej niż reszcie. Ceny połączeń są już na tyle niskie, że warto chyba zwrócić większą uwagę na dodatkowe usługi.

Dołącz do dyskusji