Spotify w przededniu globalnego sukcesu. Kiedy w końcu zawita do Polski?

01.10.2010
Spotify w przededniu globalnego sukcesu. Kiedy w końcu zawita do Polski?

Spotify w przededniu globalnego sukcesu. Kiedy w końcu zawita do Polski?

Nie wiadomo kiedy Spotify – internetowy serwis muzyczny oferujący tzw. streaming (odsłuchiwanie plików muzycznych w sieci bez możliwości pobrania i zapisania ich na własnym twardym dysku) – zadebiutuje w Polsce. Wszystko jednak wskazuje na to, że do końca roku zadebiutuje w Stanach Zjednoczonych. Jeśli tak się stanie, serwis będzie miał szansę na globalny sukces. Życzę mu tego z całego serca.

Na razie Spotify jest sukcesem wszędzie tam, gdzie uda się podpisać umowy z wydawcami muzycznymi, czyli głównie w Europie. Wprawdzie największe sukcesy serwis święci na własnym skandynawskim podwórku, ale coraz śmielej zaczyna sobie dawać radę na drugim co do wielkości rynku muzyki – brytyjskim. Właśnie odpalił tam pierwszą w swojej krótkiej historii kampanię reklamową, z głównym uderzeniem w bogatym bloku reklamowym przed meczami Ligi Mistrzów.

Serwis właśnie celebrował również 10 milionowego użytkownika i z tej okazji zorganizował wczoraj wystawną imprezę w modnym klubie w Londynie – Camden. Poinformowano na niej, że z 10 milionów użytkowników 500 tys. to płatni subskrybenci serwisu. Te liczby już czynią Spotify najprawdopodobniej największym serwisem oferującym streaming muzyki na świecie. Debiut w Stanach Zjednoczonych, planowany na tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, powinien przynieść temu skandynawskiemu start-upowi to, czego najbardziej potrzebuje – zainteresowania najbardziej opiniotwórczych mediów na świecie.

Spotify ma według wielu obserwatorów sceny rynku muzyki w internecie bardzo zdrowy model biznesowy, który z jednej strony nie jest zbytnio inwazyjny dla przeciętnego amatora muzyki w sieci, nie zainteresowanego zbytnio płaceniem za oddawanie się swojemu hobby, a z drugiej całkiem niedrogi dla tych, którzy praktycznie bez żadnych ograniczeń chcą słuchać muzyki zawsze, wszędzie i wszystko.

Spotify oferuje cztery plany subskrypcji swoich usług:

darmowy – z reklamami pomiędzy poszczególnymi utworami (choć Spotify wygasza akurat ten model, dla nowych subsktybentów ta opcja nie jest oferowana);

otwarty – ograniczony do 20 godzin odsłuchu muzyki miesięcznie, z reklamami pomiędzy odtwarzanymi utworami muzycznymi;

nielimitowany – za 5 euro miesięcznie, odtwarzanie muzyki bez ograniczeń i reklam;

premium – za 10 euro miesięcznie, odtwarzanie muzyki bez ograniczeń i reklam, dostęp do usługi z poziomu aplikacji mobilnych, czy od niedawna serwisu Sonos.

Właściciele serwisu Spotify nie ujawnili do tej pory przychodów, ale na londyńskim spotkaniu ujawnili, że zdecydowana większość płatnych subskrybentów pochodzi z usługi premium za 10 euro miesięcznie. Można więc szybko policzyć, że w najlepszym razie Spotify generuje już ok. 5 milionów euro miesięcznie (czyli ok 60 mln euro rocznie).

Na koniec, mówiąc już zupełnie prywatnie, pojawienie się Spotify w Polsce byłoby spełnieniem moich własnych muzycznych marzeń. Przez kilka miesięcy udawało mi się korzystać z serwisu za pomocą tricku ze zmienionym IP na brytyjski, ale w końcu Spotify zablokowało tę możliwość. Po utracie tej sposobności widzę jak bardzo mi go brakuje. Dzięki Spotify odkrywałem mnóstwo nowej muzyki, którą potem kupowałem w sklepach. W połączeniu z Shazam (ewentualnie SoundHound) na iPhonie, dzięki którym mogłem łapać nieznanych mi wykonawców słyszanych w radiu, mogłem następnie w Spotify poznawać ich dyskografię przed podjęciem decyzji o zakupie.

Spotify ma niezwykle przyjazny, a jednocześnie “poważny” charakter, w przeciwieństwie do popularnej na polskim rynku Muzodajni (choć to nie ten sam profil działalności). To dla mnie niezwykle istotne, bo nic mnie tak nie denerwuje jak infantylizacja muzyki i komercjalnej otoczki wokół niej.

Jako jedyny na rynku legalnej muzyki w sieci serwis oferuje niezwykle bogaty katalog obejmujący również dość rarytasowe pozycje, których osobiście szukam najczęściej. Mamy więc nie tylko Lady Gagę (fuj..), ale również rarytasowe pozycje Porcupine Tree.

Na Maku jest przepiękna oficjalna aplikacja i całość działa kompletnie bez szwanku. W połączeniu z aplikacją na iPhone’a, dzięki której w planie Premium można słuchać muzyki bez totalnie żadnych ograniczeń miejsca i czasu, Spotify byłby dla mnie wymarzonym serwisem.

Niestety sieci fonograficzne w Polsce nie chcą ode mnie brać 40 zł miesięcznie.

Dołącz do dyskusji