Po co TP wizja?

19.10.2010
Po co TP wizja?

Po co TP wizja?

Zeszłotygodniowa informacja o rozpoczęciu współpracy między TP a TVN przeszła zupełnie bez echa. Niesłusznie. Telewizja może być jedną z najważniejszych usług w ofercie TP.

Dawno dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma lasami (a dokładniej w Polsce, jeszcze kilka lat temu), standardem było kupowanie poszczególnych usług od osobnych dostawców. Telewizja – z kablówki. Internet – z sieci osiedlowej. Telefon stacjonarny – od TP. Dziś klienci kablówek mogą mieć to wszystko od jednego operatora. Operatorzy kablowy pierwsi nauczyli się gry w triple play.

Oferowanie kilku usług jednemu klientowi po prostu się opłaca. I to obu stronom. Operatorowi łatwiej (taniej) sprzedać nowy produkt klientom, którzy już są w sieci. Nie chodzi tylko o koszty infrastruktury (ostatnia mila, czyli kabel do domu klienta to najdroższa jej część), ale i o marketing czy windykację (operator zna historię rachunków klienta). Z drugiej strony, operator może zadowolić się mniejszym udziałem marży w cenie produktów (a więc zaproponować korzystniejszą ofertę), jeśli przekona klienta do kupienia kilku usług.

Problem z triple play polegał jednak na tym, że w praktyce, tego rodzaju oferta była dotąd dostępna tylko dla klientów kablówek. Czyli – dla mieszkańców dużych miast (i to nie wszystkich). Poza nimi ciągle króluje zestaw antena satelitarna + neostrada (albo inna podobna usługa na łączach TP). Jeden kawałek tego rynku ma TP, drugi – satelitarne platformy cyfrowe. Jedni i drudzy bardzo solidnie przygotowują się do tego, by odbierać sobie nawzajem klientów.

W czwartek TP poinformowała o zawarciu umowy z TVN. Docelowo, firmy chcą zaproponować zintegrowaną ofertę. TP będzie sprzedawała swoim klientom pakiety telewizyjne dostarczane przez platformę n, a TVN – łącza internetowe TP. Oba podmioty doskonale się uzupełniają. Telekomunikacja dysponuje największą w kraju siecią dostępu do internetu. Chodzi przede wszystkim o linie telefoniczne TP, ale i o nadajniki HSPA+ Orange oraz sieć CDMA zapewniającą zasięg w najsłabiej zaludnionych obszarach Polski. TP sprzedaje już telewizję (dostarczaną – zależnie od możliwości – kablowo lub satelitarnie), ale pod względem oferty programowej nie była w stanie konkurować z platformami cyfrowymi.

Z kolei n nie dysponowała dotąd ofertą dostępu do internetu. Dodatkowo, dostęp do sieci przewodowej TP pozwoli n konkurować z tradycyjnymi kablówkami (instalacja anteny satelitarnej to większy kłopot niż dostawienie kolejnej skrzynki podłączonej do gniazdka telefonicznego). Obie firmy udostępnią też sobie nawzajem sieci sprzedaży i bazy klientów.

Ale dlaczego w ogóle doszło do tego porozumienia? Albo inaczej – do czego jest ono potrzebne TP? W końcu trudno spodziewać się, że ktokolwiek zbuduje w najbliższym czasie infrastrukturę mogącą konkurować z 8 mln linii telefonicznych tego operatora. TP mogłaby spokojnie sprzedawać internet i nie przejmować się rynkiem, który nie należy do jej głównego obszaru zainteresowania.

Wszystko byłoby prawdą, gdyby nie coraz śmielsze poczynania Zygmunta Solorza i jego Cyfrowego Polsatu. Na papierze, to ?tylko? największa platforma cyfrowa w Polsce plus operator wirtualny oferujący dostęp do internetu w technologii HSPA+. Trochę za mało jak na prawdziwy triple play.

Wygląda jednak na to, że Solorzowi udało się skompletować naprawdę pokaźny pakiet częstotliwości. Kontroluje nie tylko Sferię (pozostałość po Polpagerze, świadczy usługi w Warszawie i Ostrołęce przy wykorzystaniu egzotycznej technologii CDMA2000), ale i – najprawdopodobniej – operatorów Aero2, CenterNet oraz Mobyland.

Dzięki temu, dysponuje jednocześnie pasmami 850Mhz (Sferia) i 900Mhz (Aero2), które mogą być przydatne przy dostarczaniu internetu na mniej zaludnionych obszarach, a także wyższymi częstotliwościami zapewniającymi większą pojemność sieci w miastach. CenterNet i Mobyland jako jedyni polscy operatorzy są w stanie uruchomić LTE w najszybszej odmianie (do 150Mb/s). Już teraz internet w Cyfrowym Polsacie to teoretycznie do 28Mb/s. I to nie testowo (jak 40MB/s w Orange), ale komercyjnie, w połowie stacji obsługujących sieć.

Solorz poważnie traktuje ten biznes. Kontrolowani przez niego operatorzy dysponują w sumie większym pasmem niż każdy z dużych dostawców komórkowych (Era, Orange, Play i Plus). Dodatkowo, nie muszą przejmować się milionami klientów używających telefonów drugiej generacji do rozmów i SMSów – bo ich nie mają. Całość pasma może być przeznaczona na transmisję danych (chociaż nie bez wyjątków).

Oferta internetowa Cyfrowego Polsatu może być pierwszą prawdziwą konkurencją dla TP w miejscach, gdzie nie docierają sieci telewizji kablowych (a zwykli operatorzy komórkowi oferują co najwyżej EDGE). Umowa z TVN to próba ucieczki do przodu – TP chce zaoferować bogaty pakiet kanałów jeszcze zanim Cyfrowy Polsat będzie mógł pochwalić się rozbudowaną siecią komórkową. Obie firmy zawalczą o tych samych klientów. TP nie ma wyboru – żeby skutecznie konkurować z platformą Solorza musi poszerzyć ofertę telewizyjną.

Dołącz do dyskusji

Advertisement