Piotr Kowalczyk: No i gdzie ta e-bookowa rewolucja Empiku?

12.10.2010
Piotr Kowalczyk: No i gdzie ta e-bookowa rewolucja Empiku?

Piotr Kowalczyk: No i gdzie ta e-bookowa rewolucja Empiku?

Mam wielką przyjemność zapowiedzieć gościnny wpis Piotra Kowalczyka, vel. Niżeja Podpisanego, artysty, którego wiernym czytelnikom Spider?s Web zbytnio przedstawiać nie trzeba. Niżej to nie tylko postmodernistyczny pisarz-absurdysta, ale również wnikliwy obserwator rynku e-literatury. Kto jak nie On powinien skomentować ostatnie zamieszanie związane z debiutem e-booków w ofercie Empika.

Jeśli każda informacja w mediach o wprowadzeniu nowego kanału sprzedaży e-książek zaczyna się od słów ?rewolucja?, ?atak? lub ?ofensywa?, to w oczywisty sposób zwiększają się oczekiwania czytelników – tym bardziej, że tym nowym kanałem ma być potężny gracz na rynku książki – Empik.

Z tonu zapowiedzi wynika, że Empik świetnie czuje się w roli głównego rozgrywającego, i to zanim jeszcze włączył się do gry. A obietnic do spełnienia było sporo. Najważniejsze z nich to: ponad 5000 tysięcy tytułów w ofercie; ceny bestsellerów, nowości i książek specjalistycznych na poziomie 25 złotych oraz czytnik za 500 złotych.

Jasne jest, że Empik ma zamiar jednym posunięciem zdominować rynek e-książki. Skojarzenia z Amazonem (stopień dominacji) oraz Barnes&Noble (model sprzedaży) są jak najbardziej na miejscu.

Premiera przesuwana była kilkakrotnie. Pierwsze informacje o uruchomieniu sprzedaży e-książek mówiły o końcu czerwca. Od tego czasu co chwila pojawiały się w mediach nowe informacje. Wszyscy inni dystrybutorzy e-treści mogą tylko pomarzyć, by tak często i chętnie pisano o ich planach biznesowych. W końcu poszła w świat informacja, że w sobotę, 9 października rusza ofensywa Empiku.

Jak się rozwijała wszyscy wiemy: ?sklep empik.com jest chwilowo niedostępny ze względu na prowadzone prace serwisowe?. Chwila trwała do następnego dnia rano, a Empik na samym wejściu zraził tych z nas, których nie trzeba przekonywać do czytania e-książek. Tym razem zabrakło choćby krótkiej zapowiedzi, kiedy serwis będzie znowu dostępny.

Jak wygląda rewolucja Empiku w kilka dni po premierze e-księgarni? Na razie jej nie ma.

Komunikacja

Empik, będąc marką znaną większości Polaków w naturalny sposób przejmuje rolę propagatora e-książek wśród czytelników.

Szersza komunikacja rozpocznie się zapewne wtedy, gdy wprowadzony będzie czytnik, ale przynajmniej jeżeli chodzi o funkcjonowanie strony internetowej nie spodziewam się większych zmian.

Obietnica dla czytelnika (póki co niechętnego e-książkom i potrzebującego przewodnika po ich świecie), brzmi ?teraz książki się e-czyta!?. Tymczasem w zakładce poświęconej e-książkom, natrafiamy głównie na napisane bardzo trudnym językiem informacje o zabezpieczeniach Adobe. Nie jest to zachęta na dobry początek.

Osoby poszukujące informacji o e-książkach nie znajdą w Empik.com nic pożytecznego. Na podstronie ?co to jest e-book? znajduje się kilka napisanych od niechcenia paragrafów. Więcej – przez to że są nieprecyzyjne, mogą wprowadzać w błąd. Dlaczego nigdzie nie jest napisane, na jakich aplikacjach mogę czytać ePuby na smartfonie lub tablecie – skoro napisane jest, że mogę? Dlaczego nie ma informacji o tym, jak na tych urządzeniach czytać ePuby zabezpieczone DRM-em?

Aż trudno uwierzyć, że w tak poważnym przedsięwzięciu, na stronie internetowej, do której będą kierowani czytelnicy zachęceni kampanią reklamową, zabrakło miejsca na większą liczbę przydatnych informacji.

Oferta

Gdy ruszała platforma eClicto, w ofercie e-było 800 tytułów. Empik rusza ze sklepem, w którym jest ponad 5700 e-publikacji z zasobów Virtualo. Część z nich w postaci plików ePub (3486), część – pdf (2217).

Jedna obietnica została spełniona – katalog Virtualo/Empik jest jak na razie najbardziej obszernym komercyjnym zbiorem e-publikacji w Polsce. I o to chodzi – im więcej ich będzie, tym łatwiej można przekonać czytelnika do zaakceptowania elektronicznej formy książki.

Bardzo dobrym posunięciem była decyzja o udostępnieniu w formacie ePub książek z domeny publicznej. Dostępne są one w cenie 4,99 zł i nie mają zabezpieczenia. Książki te pojawiły się w ofercie Virtualo parę tygodni temu. Muszę przyznać, że jestem pod sporym wrażeniem tempa, w jakim to się odbyło.

Jeśli jednak policzymy resztę książek w ePubie, to pozostaje ich około 900. Są to tytuły od znanych polskich wydawnictw, nowości, wśród nich zdarzają się bestsellery. Dla porównania – w ofercie eClicto jest obecnie ponad 1200 e-książek w tym formacie.

Empik zapowiada, że do końca roku będzie miał w ofercie 6500 tytułów. Tak więc wyścig o to, kto będzie miał największy katalog e-publikacji rozpoczął się na dobre. Pozostali dystrybutorzy e-treści mobilizują siły i nadrabiają straty. Jak na razie jedynym pozytywnym efektem wejścia Empiku na rynek e-książki jest właśnie reakcja konkurencji na zapowiedzi giganta. Można spodziewać się szybkiego przyrostu liczby e-książek w formacie ePub, a i ceny urządzeń powinny zostać obniżone. Z punktu widzenia czytelnika – bardzo dobrze.

Ceny

Gdy przeczytałem informację o tym, że nowości będą kosztowały 25 złotych, przez chwilę, ale tylko przez chwilę wyobraziłem sobie, że Empik będzie chciał powtórzyć słynną strategię Amazona, by ceny e-książek nie były wyższe niż 9,99 USD. Szybko jednak uznałem, że nie jest to możliwe. W Polce ceny ustalają wydawcy, rynek jest niewielki, a Empik nie miał okazji udowodnić, że to dzięki niemu mocniej się rozkręci.

Na razie poziom cen, a zwłaszcza ten odbierany przez czytelnika przy pierwszym zetknięciu z serwisem, to od 19 do 39 złotych – z przewagą tych wyższych. Oczywiście polski fenomen, czyli cena wydania elektronicznego wyższa niż papierowego jest również bardzo popularny na stronach Empik.com. Tak więc rewolucji nie ma, nie ma nawet rewelacji, choć coraz częściej mamy do czynienia z sytuacją taką jak ta – Morderstwo w Alei Róż Tadeusza Cegielskiego w wersji elektronicznej kosztuje 19,95 zł, a książka w miękkiej oprawie – 35,99 zł.

Sprawdziłem również w Virtualo ceny kilku e-książek z Top 50 Empiku. Są identyczne, co potwierdzałoby moje przypuszczenia, że Empik nie ma zamiaru, przynajmniej na razie ingerować w ofertę, skupiając się jedynie na komunikacji.

A jeżeli chodzi o komunikację, to szkoda że nikt nie pomyślał i nie wybrał pięciu, dziesięciu tytułów po naprawdę atrakcyjnych cenach i nie zastąpił nimi tych straszących cen z przedziału 34,90 – 39,90.

Jedno bardzo ważne pytanie pozostaje: ?skąd się wzięło magiczne 25 złotych i dlaczego ktoś wprowadza czytelników w błąd?? Może dowiemy się o tym z kolejnej informacji prasowej.

Funkcjonalność

Jeżeli chodzi o integrację oferty Virtualo , to najbardziej obawiałem się, że funkcjonalności oferowane przez serwis wyjściowy zostaną sprowadzone do poziomu mało funkcjonalnej strony Empiku. I tak się niestety stało. W porównaniu z Virtualo nie ma na przykład możliwości czytania książek online, ani opcji ich wypożyczania.

Generalnie strona Empiku nigdy nie grzeszyła nadmiarem pożytecznych funkcji i intuicyjną nawigacją, ale liczyłem na to że nowa treść, która wymusza konieczność dodania nowych elementów, będzie pretekstem do ulepszenia funkcjonowania całej strony. Niestety nic takiego się nie wydarzyło.

Do tej pory książki papierowe i elektroniczne były dystrybuowane w Polsce oddzielnymi kanałami. Empik.com jest pierwszą księgarnią internetową, w której umieszczonych jest jednocześnie kilka wersji książek – ale tej okazji nie wykorzystuje. Szkoda, że wzorem Amazona, na stronie książki czytelnik nie ma bezpośredniego dostępu do różnych jej wersji (papierowej, elektronicznej lub audio). Łatwiej by mu było dokonać wyboru.

Najbardziej irytujące są jednak szczegóły. Razi brak dostosowania elementów strony do specyfiki kategorii. Nie wiem, jak trudne jest na przykład usunięcie znaczka ?0 zł za dostawę do salonu empik w Polsce?. Jeśli podajemy magiczną cenę 25 złotych, to przydałoby się wprowadzić nowy próg cenowy przy wyszukiwaniu: 0-25 zł. Takich niedoróbek jest sporo.

Czytnik

Empik będzie sprzedawał e-czytnik Oyo, zamówiony wspólnie z kilkoma innymi europejskimi sieciami księgarskimi – po to, by jego cena była jak najniższa.

Czytnik znajduje się już w ofercie e-księgarni Thalia. Cena: 139 euro, czyli około 550 złotych. Zapowiadana wcześniej cena na poziomie 500 złotych jest więc możliwa do zrealizowania. No chyba że, co jest możliwe, Empik nic sobie nie robi z deklaracji, które sam składa.

Piotr Kowalczyk: Self-publisher, tech-absurdysta i popularyzator czytelnictwa e-książek na urządzeniach mobilnych. Tworzy mikroopowiadania na Twitterze oraz historie obrazkowe na iPhonie (#1picstory). Jego książki dostępne m.in. są w e-księgarniach Amazon, Barnes&Noble, Kobo i iBookstore. Polski partner akcji Read an E-Book Week.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji