Windows 7 Phone za miliard dolarów

01.09.2010
Windows 7 Phone za miliard dolarów

Windows 7 Phone za miliard dolarów

Według różnych źródeł, Microsoft wyda na premierę swojego nowego, mobilnego systemu od kilkuset milionów do miliarda dolarów. To olbrzymia kwota, ale czy to wystarczy, by zatrzymać Androida i odebrać klientów Apple?

Jak informuje TechCrunch, Microsoft planuje zasilić ekosystem Windows Phone 7 w momencie jego premiery kwotą od 400 milionów do 1 miliarda dolarów. Pieniądze pójdą na marketing, ale również na wsparcie dla producentów telefonów i developerów. Wygląda na to, że po spektakularnej porażce Kina, Microsoft postanowił położyć wszystko na jedną kartę. Jakie ma szanse sukcesu?

Zacznijmy od samego produktu – Windows Phone 7 ma bardzo niewiele wspólnego z poprzednimi generacjami Windows Mobile. Kompletnie nowy interfejs wnosi powiew świeżości do świata smartfonów. Kwestionuje klasyczny paradygmat aplikacji zastępując go tematycznymi hubami. A przy tym – wygląda zupełnie inaczej niż menu iPhone, Androida czy Symbiana^3. Na pewno wyróżnia się na tle konkurencji. Czy na plus? Reakcje prasy i blogerów są raczej pozytywne. Miałem okazję chwilę pobawić się prototypem smartfonu z Windows Phone 7 i póki co jestem na tak. Oczywiście, diabeł tkwi w szczegółach. O tym, czy nowy system Microsoftu faktycznie jest tak dobry, jak twierdzi Redmond przekonamy się dopiero wtedy, gdy do sklepów trafią pierwsze egzemplarze urządzeń z ?siódemką? na pokładzie.

Warto zwrócić uwagę na jeden drobiazg. Windows Mobile był systemem napisanym z myślą o korporacjach, a przede wszystkim – ich działach IT. Do ergonomii i multimediów przykładano mniejszą wagę niż chociażby do funkcji zarządzania zdalnego. Z Windows Phone 7 jest inaczej. Tutaj na pierwszym planie pozostaje użytkownik indywidualny. To jego mają skusić gry, sklep muzyczny Zune i oryginalny design menu. Biorąc pod uwagę, że ?korporacyjne? funkcje są coraz lepiej wspierane przez iOS i Androida, a same korporacje coraz szerzej uchylają drzwi przed prywatnymi smartfonami swoich pracowników, sądzę, że Microsoft postawił na właściwego konia. Wystarczy przekonać zwykłych użytkowników, a reszta pójdzie za nimi.

Zmienił się też model licencjonowania systemu. Smartfony z ?siódemką? muszą spełniać bardzo szczegółowe wymagania sprzętowe. Inaczej niż w przypadku starszych wersji Windows Mobile, producent ma bardzo wąskie pole manewru. To, w połączeniu z centralnym, niezależnym od operatora komórkowego i producenta smartfonu systemem aktualizacji oprogramowania (który bardziej przypomina rozwiązania Apple niż Google) ma zapewnić znacznie większą spójność platformy, niż ma to miejsce w przypadku borykającego się z fragmentacją Androida.

Z punktu widzenia użytkowników i developerów jest to zaleta. Z punktu widzenia producentów sprzętu – niekoniecznie. Microsoft odbiera im spore spektrum możliwości odróżniania się od siebie. A skoro nie widać różnic, wystarczy wybrać najtańszy model (ten, którego producent zgodził się na najniższą marżę). Na razie, Redmond finansuje przynajmniej część prac nad nowymi urządzeniami ze swoim systemem. Pytanie, czy utrzymanie tego modelu będzie opłacalne na dłuższą metę. Oprócz marchewki jest też kij, który Microsoft trzyma do spółki z… Apple i pozostałymi doświadczonymi dostawcami mobilnych systemów operacyjnych. Korzystając z Androida, producenci smartfonów wystawiają się na ataki patentowe (jak w sprawie Apple vs. HTC). Google, w przeciwieństwie do Microsoftu, nie dysponuje odpowiednim portfolio patentów, dzięki któremu mógłby skutecznie zabezpieczyć swoich licencjonariuszy przed takim ryzykiem.

Każda platforma smartfonowa jest tak dobra, jak aplikacje, które na nią powstają. Windows Phone 7 zaczyna od zera. Samo zapewnienie spójności platformy to zbyt mała zachęta dla developerów. Microsoft próbuje zasypać tę dziurę za pomocą gotówki. Czy mu się uda? Tutaj należy chyba postawić największy znak zapytania.

Ostatni, ale zdecydowanie najważniejszy element tej układanki to operatorzy komórkowi. To oni trzymają klucze do sukcesu poszczególnych urządzeń i platform. Dzięki rozbudowanej sieci sprzedaży i olbrzymiej bazie lojalnych klientów (chociaż to lojalność wymuszona, jest dużo warta) są w stanie zrobić wiele, by pomóc jednemu smartfonowi (patrz: Motorola Droid), ale też nie zrobić nic rujnując przy okazji producenta urządzenia (patrz: Palm). Wygląda na to, że Windows Phone 7 przypadnie im do gustu. Zapewnia większą różnorodność oferty (operatorzy panicznie boją się uzależnienia od jednego dostawcy sprzętu albo systemu) i pozwala na pewien stopień ingerencji w oprogramowanie (m.in. dodanie własnego sklepu z aplikacjami). Nie jest może tak elastyczny jak Symbian czy Android, ale jednocześnie telekomy byłyby bardzo szczęśliwe, gdyby Microsoftowi udało się osłabić pozycję iPhone, na którego wygląd i konfigurację nie mają absolutnie żadnego wpływu. Zwłaszcza, że za prowadzenie tej wojny Redmond zapłaci z własnej kieszeni.

Dołącz do dyskusji