iPhone zagraża Kindle? Nie tak szybko…

03.11.2009
iPhone zagraża Kindle? Nie tak szybko…

iPhone zagraża Kindle? Nie tak szybko…

Kindle, elektroniczny czytnik cyfrowo zapisanego słowa, czy to w formie e-książki, e-czasopisma, czy dokumentów edytora tekstu, to jeden z niewielu gadżetów nie od Apple, który odniósł sukces rynkowy. Teraz, w obliczu wszystko pożerającego iPhone’a, wieszczy się jego detronizację. Wydaje się, że niesłusznie, bo to nie samo urządzenie napędza sprzedaż gadżetu, ale potęga sklepu Amazon.

Liczba e-książek dodawanych do AppStore, sklepu z aplikacjami na iPhone’a i iPoda touch wyprzedziła ostatnio liczbę nowych gier – donieśli analitycy z Flurry dodając prognozę kradzieży większej części rynku Amazon przez Apple. W październiku jedna na pięć wszystkich nowych aplikacji pojawiających się w AppStore była e-książką. Zarówno wielcy wydawcy, jak Softbank, jak i mali, jak Your Mobile Apps, w rekordowym tempie publikują nowe pozycje na platformę iPhone OS. Już w sierpniu 1% amerykańskiej populacji czytało książkę na iPhone’a.

Flurry sugeruje, że z rynkiem elektronicznych czytników książek może być podobnie jak z rynkiem przenośnych konsol do gier, gdzie lider Nintendo notuje ostatnio niezbyt miłą passę spadku sprzedaży zarówno konsol, jak i gier. Jak mieli przyznawać sami przedstawiciele Nintendo, spadki sprzedaży były wynikiem wymagającej konkurencji ze strony iPhone’a.

Faktem jest, że iPhone’ów jest dużo więcej niż Kindle. Według danych Forrester, w tym roku w Stanach Zjednoczonych sprzeda się około 3 miliony czytników e-książek. Nie wiadomo ile z nich sprzeda Amazon, ale choćby wzięli 90% rynku, to i tak niewielka to liczba w stosunku do liczby sprzedanych iPhone’ów i iPodów touch (zbliża się do 60 milionów). Oczywiście bezpośrednie porównanie sprzedaży obu urządzeń nie jest do końca zasadne, bo przecież iPhone to nie tylko czytnik eBooków, ale przede wszystkim telefon (choć także przenośna konsola do gier, nawigacja samochodowa itp.) Mimo to, różnica w liczbach urządzeń na rynku może poniekąd tłumaczyć atrakcyjność rynku dla wydawców i tempo pojawiania się nowych e-książek w AppStore.

Mówi się, że rok 2010 ma być rokiem wybuchu prawdziwej popularności e-książek. Pojawiają się gracze z nowymi czytnikami (Barnes & Noble, Sony); spekuluje się, że głównym przesłaniem biznesowym przygotowywanego przez Apple tabletu ma być właśnie podbój rynku e-książek. Amazon sprzedaje aktualnie swój produkt także poza granicami Stanów Zjednoczonych, w tym do Polski. Jednym słowem – sporo się dzieje.

Należy być jednak ostrożnym w przewidywaniu kolejnego podboju rynku przez Apple i knock-outu Kindle. Amazon dysponuje bowiem potężną bazą, która w pewnym stopniu przypomina główny handicap Apple – przepastny sklep internetowy. Dystrybucja cyfrowa oparta na sklepie w cloudzie daje bowiem bezpośredni i niczym nie limitowany dostęp do wielkiego katalogu produktów w każdym momencie, w każdym miejscu na Ziemi, w którym znajdziemy połączenie z internetem. Zresztą Amazon nigdy nie ukrywał faktu, że fizyczny czytnik Kindle stanowi jedynie motor napędowy dla sprzedaży książek online. Dlatego Kindle jako aplikacja pojawił się na iPhone i dlatego Amazon przejął pierwszego lidera sprzedaży książek w iPhone – Stanzę.

Paradoksalnie fakt pojawiania się coraz większej liczby e-książek na iPhone może wręcz przynieść dodatkowe benefity dla Amazon, bo zainteresowanie czytaniem książek na smartfonie Apple napędzi sprzedaż za pomocą Kindle for iPhone.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement