Jailbreakowcy to piraci

15.10.2009
Jailbreakowcy to piraci

Jailbreakowcy to piraci

Analityczna firma Pinch Media bada poziom piractwa aplikacji z AppStore od maja 2009 r. Według najnowszych danych tej firmy 4 miliony iPhone’ów i iPodów touch poddanych zostało jailbreakowi. Na 38% z nich (1,5 miliona) można znaleźć pirackie aplikacje.*

Odejmując posiadaczy iPhone’ów pierwszej generacji, którzy muszą poddać jailbreakowi swoje aparaty, aby używać ich poza granicami Stanów Zjednoczonych i kilku innych państw, wydaje się pewne, że większość osób, które decydują się na łamanie oprogramowania w gadżetach Apple robi to po to, aby kraść czyjąś własność intelektualną.

Według Pinch Media największa liczba piraconych aplikacji – aż 37% – znajduje się u chińskich posiadaczy iPhone’ów i iPodów touch. To chyba nie dziwi, bo iPhone dopiero na tym rynku oficjalnie zadebiutuje 30 października, więc wszyscy użytkownicy smartfona Apple w Państwie Środka poddało go jailbreakowi. W Rosji 25% wszystkich aplikacji zainstalowanych na iPhone’ach to piraty. Tylko nieco mniej – 22% – wynosi poziom piractwa aplikacji w Brazylii. Najmniejszy współczynnik piractwa jest w Japonii – 3% oraz w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii – 5%.

To jedna strona medalu, bo niektórzy najpopularniejsi deweloperzy gier na platformę iPhone OS X raportują 90% poziom piractwa ich dzieł. Dotyczy to, między innymi, najgorętszego aktualnie studia gier na iPhone’a – ngmoco. Przedstawiciele firmy skarżą się, że w pierwszym tygodniu dostępności ich tytułów aż do 90% kopii jest nielegalnie (i oczywiście nieodpłatnie) instalowana na iPhone’ach i iPodach touch.

Sukces AppStore jako platformy dystrybucji gier pociąga za sobą skutki nie tylko w postaci zmian na całym rynku, ale również przejęcia najgorszych standardów z już istniejących kanałów. Co może dziwić i smucić zarazem jest to, że piractwo w AppStore szybko zbliża się do poziomów znanych z dystrybucji fizycznej mimo cen, które są z reguły o kilkaset procent niższe od gier pudełkowych.

* grafika pochodzi z Gizmodo

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement