Safari 4: lepiej czyli gorzej

15.06.2009
Safari 4: lepiej czyli gorzej

Safari 4: lepiej czyli gorzej

Przeglądarka internetowa Safari 4 wyszła z fazy beta i podczas prezentacji keynote na konferencji WWDC została zaprezentowana jej oficjalna wersja. Zaskoczenie jest spore – Apple zrezygnowało z postępowych zmian testowanych w wersji beta i pokazało wygładzoną przeglądarkę pozbawioną nowych cech, do których można było przywyknąć używając wersji beta.

Dla przeciętnego użytkownika przeglądarki internetowej najważniejsze wydają się być trzy elementy: wygląd, rozplanowanie dostępnej przestrzeni oraz szybkość otwierania stron. Nieco bardziej zaawansowani użytkownicy poszukają także integracji z wtyczkami, które ułatwiają i przyspieszają komunikację z serwisami Web 2.0. Nową przeglądarkę internetową Apple testowałem na obu systemach operacyjnych, których używam – Mac OS X Leopard oraz Windows XP.

Wygląd Safari od zawsze był unikatowy. Pośród innych przeglądarek internetowych Safari wyróżnia się bardzo atrakcyjnymi “pogrubionymi” czcionkami, ciepłymi domyślnymi kolorami obwolut oraz ogólnie eleganckim wyglądem tożsamym z większością produktów Apple. Dotyczy się to również windowsowej wersji przeglądarki internetowej Apple, tym bardziej, że w wersji 4 Safari na Windows w końcu wygląda jak program przygotowany specjalnie pod ten system operacyjny. Mimo to Safari nie straciła na swoim wyglądzie i na PC ciągle daje poczucie obcowania z produktem Apple, a nie toporną windowsową kreską.

Ważny element – wygląd – w finalnej wersji Safari 4 nie został zachwiany. Safari ciągle wygląda świetnie wyróżniając się na tle konkurencyjnych przeglądarek. To nie do końca wytłumaczalne, ale strony internetowe, a szczególnie ich tekst wyświetlany w Safari po prostu wyglądają ładniej niż na konkurencyjnych przeglądarkach.

Rozplanowanie dostępnej przestrzeni zostało jednak przez Apple zepsute przywróceniem zakładek odpowiadających otwartym stronom na dolny brzeg okna przeglądarki, poniżej pasków zadań oraz menu. Nie wiedzieć czemu ta postępowa i dająca dużo satysfakcji z używania zmiana, którą Apple testowało w wersji beta swojej przeglądarki została usunięta. Przez to widocznie zmniejszyła się przestrzeń przeglądania zawartości stron internetowych bez konieczności przewijania ekranu. Odniosłem również wrażenie, że zakładki umieszczone na górze okna przeglądarki pozwalały za szybszą identyfikację oglądanych treści.

Dziwna to decyzja, która nie idzie w parze ze zmianami w innych aplikacjach Apple, które dążą przecież do maksymalizacji pola przeznaczonego na wyświetlanie mediów, a nie eksponowania przycisków nawigacji i sterowania. Pokazana na keynote WWDC nowa wersja QuickTime’a w doskonały sposób maksymalizuje przestrzeń, w której wyświetlane są pliki wideo, co jeszcze bardziej go urealnia.

W finalnej wersji Safari 4 Apple przywróciło coś na kształt paska, który pokazywał jaki procent strony został już załadowany. Teraz podczas ładowania strony z prawej strony okna przeglądarki pojawia się znane z iPhone’a kółeczko wraz z paskiem i informacją “wczytuję”, które znikają wtedy, kiedy cała strona zostanie załadowana. To przydatna rzecz, choć po niebieskim pasku postępu w polu przeglądarki zbytnio nie tęskniłem.

Szybkość Safari jest jej dużą zaletą. Prędkość otwierania stron testowałem na tym samym połączeniu internetowym (6 Mb/s) na wszystkich najpopularniejszych i masowych przeglądarkach z wyjątkiem Opery zarówno na Windows i Mac (w tym przypadku oczywiście bez IE) i na obu platformach Safari dużo szybciej radziła sobie z otwieraniem mojego przyciężkawego bloga. Różnica pomiędzy Safari a Chrome, które chwali się porównywalną szybkością była zauważalna.

Do Top Sites oraz przeszukiwania historii przeglądania w Internecie za pomocą Cover Flow zdążyłem się już przyzwyczaić. Top Sites weszło mi w krew tak dalece, że zawsze zaczynam od przeglądania zaktualizowanych podczas mojej nieobecności najczęściej odwiedzanych przeze mnie stron. Z historii przeglądania stron w Cover Flow korzystam rzadziej, co ma związek z faktem, iż zazwyczaj nie mam problemów z lokalizacją szukanych przeze mnie treści archiwalnych.

Podsumowując Safari ciągle pozostaje najładniejszą przeglądarką internetową na rynku, ale niezwykle szkoda, że Apple wystraszyło się dość postępowych zmian zaproponowanych w wersji beta. Ucierpiało na tym rozplanowanie dostępnej przestrzeni dla treści internetowych, co szczególnie dla komputerów o mniejszych ekranach ma spore znaczenie. A to, że zakładki na samej górze okna przeglądarek będą wkrótce rynkowym standardem, jest raczej oczywiste. Szkoda, że Apple nie jest wśród pionierów tych zmian.

Tagi: ,

Dołącz do dyskusji

Advertisement