Być albo nie być – Pre vs iPhone

06.06.2009
Być albo nie być – Pre vs iPhone

Być albo nie być – Pre vs iPhone

Palm Pre debiutuje na trudnym rynku. Na rynku zdominowanym przez iPhone’a i jego fenomenalne statystyki Pre czeka niezwykle trudne zadanie. Nie jest jednak bez szans. Optymistyczne recenzje wiodących amerykańskich dziennikarzy zapowiadają bardzo udany debiut. Kluczem będzie jednak średnio-okresowy przedział czasowy.

Pre nie uniknie porównań do iPhone’a w każdym możliwym momencie. Wcale to z resztą nie dziwne – najnowsze dzieło niegdysiejszego lidera na rynku smartfonów zostało przygotowane przez zastępy byłych pracowników Apple z Jonem Rubinsteinem na czele. Jak informuje “Time“, Apple do stycznia 2009 r. sprzedało ponad 21 milionów iPhone’ów a w AppStore jest już 50 tysięcy aplikacji. Dzięki temu można mówić o wybuchu mody na smartfony, czyli zaawansowane telefony komórkowe, które częściej niż do dzwonienia służą do łączenia się z internetem i wykorzystywania wszystkich jego dobrodziejstw. Na świecie w użyciu jest 4 miliardy telefonów, z czego według Palm tyko około 10% smartfonów. Dzięki fenomenowi iPhone’a wkrótce liczba smartfonów może wzrosnąć do 50%. Rynek jest więc przeogromny i prawdopodobnie starczy na nim miejsca i dla iPhone’a, i dla Pre, i dla smartfonów z Google Android.

Na starcie Pre ma przewagę nad iPhone’m w dwóch ważnych, ale niekoniecznie najważniejszych aspektach: synchronizacji danych oraz działanie wielu aplikacji w tle. Palm chwali się, że jako pierwszy na rynku scalił całą sieć Web 2.0. Dzięki narzędziu Synergy w mobilnym systemie operacyjnym WebOS, Palm Pre samoistnie zsynchronizuje kontakty, konta e-mail, kalendarze oraz komunikatory i konta w portalach społecznościowych praktycznie ze wszystkich źródeł. Kontakt dodany na przykład do Facebook’a będzie automatycznie dodany do pamięci Palma Pre w sposób pozbawiony denerwujących duplikatów. To co najmniej krok dalej niż to co oferuje aktualnie iPhone oraz MobileMe.

Apple nie pozwala na działanie aplikacji w tle i w najbliższej przyszłości nie zanosi się na to, że może się to zmienić, mimo iż producent iPhone’a od półtora roku próbuje wdrożyć coś na kształt zamiennika tej funkcjonalności. W Pre użytkownicy będą mogli włączyć i używać ponad dziesięć aplikacji w jednym momencie. Każda aplikacja otwierana będzie na nowej karcie i w sposób, w jaki w iPhone przesuwa się poszczególne ekrany jednej aplikacji (np. w Pogodzie), użytkownicy Pre będą mogli przemieszczać się pomiędzy aktywnymi aplikacjami.

Mimo tych udogodnień niedostępnych w iPhone, Pre będzie jednak daleko z tyłu – na linii startu właściwie – w wyścigu na aplikacje, które poszerzają funkcjonalność urządzenia. AppStore dodaje iPhone’owi co najmniej 50% splendoru. Dzięki ponad 40 tysiącom aplikacji w AppStore, iPhone może stać się dosłownie wszystkim. Z nowym oprogramowaniem 3.0 ta sposobność będzie jeszcze bardziej spotęgowana, gdyż Apple udostępniło deweloperom komplet tysiąca API, dzięki czemu ci wniosą aplikacje na wyższy poziom. W momencie startu rynkowego Palma Pre iPhone będzie lata świetlne przed nim.

Sytuacja Palma nie jest godna pozazdroszczeniu. Firma zarządzana dziś przez Rubinsteina zanotowała dramatyczny 71% spadek przychodów kwartalnych do 90,6 milionów dolarów, a straty w ostatnich dwóch latach przekroczyły 750 milionów dolarów. W porównaniu do Apple, Palm jest pyłkiem, który można zdmuchnąć bez zastanowienia. Z 30 miliardami w kasie Apple mogłoby za “resztówkę” kupić Palma i po prostu zakopać w ziemi. Jedynym elementem, który dziś utrzymuje Palma nad kreską oznaczającą bankructwo i upadek firmy jest właśnie Pre. Od czasu jak Palm oficjalnie pokazał Pre cena akcji wzrosła z 1,42 dolarów do 13 w zeszłym tygodniu.

Wydaje się, że dzięki bardzo dużemu zainteresowaniu rynku Palm może liczyć na spektakularny start. Może nie aż tak spektakularny, żeby przy salonach sieci Sprint tworzyły się kolejki po jego zakup, ale pierwsza fala sprzedaży przyniesie wymierny sukces. Najważniejsze będą jednak nie pierwsze miesiące ale pierwszy rok, półtora roku. Jeśli Palm szybko zdobędzie zaufanie deweloperów piszących aplikacje mobilne i w jego sklepie z aplikacjami wirtualnymi pojawi się zalew programów poszerzających jego funkcjonalność, to – jak słusznie zauważa Walt Mossberg – Pre może ocalić Palma od zagłady. Jeśli jednak po pierwszym sukcesie w sukurs nie przyjdą deweloperzy, a klienci nie będą otrzymywali kolejnych zachęt do “inwestowania” w swój telefon w postaci całego ekosystemu wokół Pre, to rozdmuchany wokół niego balon może wybuchnąć i zmieść firmę Palm z powierzchni Ziemi.

Dołącz do dyskusji

Advertisement