Im dłużej myślę o netbooku (iTablecie) od Apple?

01.12.2008
Im dłużej myślę o netbooku (iTablecie) od Apple?

Im dłużej myślę o netbooku (iTablecie) od Apple?

? tym bardziej wydaje mi się, że byłby to strzał w dziesiątkę. Wprawdzie już MacBook Air może być nazwany quasi-netbookiem Apple, ale wydaje się, że to właśnie iTablet z pełną obsługą multi-touch byłby kompletnie czymś nowym, odpowiadającym jednocześnie na zapotrzebowanie rynku.

Czym jest (mógłby być) netbook od Apple? Drugim lub nawet trzecim komputerem użytkownika. Komu mógłby przypaść do gustu? Niezliczonej rzeczy aktywnych zawodowo osób, które nie spędzają pełnych ośmiu godzin przed ekranem komputera, ale jeżdżą, spotykają się z partnerami biznesowymi, uczestniczą w konferencjach i organizują spotkania. Mały, lekki, tani i ograniczony do minimum komputerek do odbierania/wysyłania maili, przeglądania zasobów Internetu i obsługujący pakiet biurowy. Oczywiście z pełną synchronizacją/mobilnością i dostępem do korporacyjnych zasobów za pomocą technologii push. Taki większy iPhone z dziesięciocalowym ekranem pozwalającym otwierać strony internetowe bez konieczności przewijania w lewo-prawo. Oczywiście z wirtualną klawiaturą i szmatką do czyszczenia utłuszczonego ekranu?

– Nie wiemy jak zrobić komputer za 500 dolarów, który nie byłby bublem – odpowiadał na pytanie o netbooka Steve Jobs podczas ostatniej konferencji finansowej Apple, zaraz potem dodając: – Jeśli spojrzymy na kategorię netbooków, to jest to dzisiaj rodząca się kategoria. Niewiele się ich na razie sprzedaje. Jednym z naszych wejść w tą kategorię jest przecież iPhone ze swoją możliwością przeglądania Internetu, wysyłania e-maili i wszystkich innych rzeczy, które robilibyśmy na netbooku (?). Ale poczekamy i zobaczymy w jakim kierunku ta dziewicza kategoria się rozwija. Na pewno mielibyśmy kilka świetnych pomysłów jeśli rzeczywiście się rozwinie.

Wiele faktów i wydarzeń ze świata Apple zdają się jednak wskazywać na to, że Steve Jobs i spółka mogą przygotowywać się do pracy nad netbookiem (i/lub iTabletem). Kupili firmę PA Semi , która specjalizuje się w produkcji miniaturowych i pobierających mało energii procesorach, dokładnie takich, jakie potrzebne byłyby do stworzenia ergonomicznego netbooka. Rozwijają (nie bez problemów) usługę MobileMe , której infrastruktura byłaby idealna do współpracy z netbookiem. Zatrudnili (próbują zatrudnić) Marka Papermastera z IBM , który przez 25 lat pracy zajmował się miniaturyzacją procesorów (z pewnością przydałby się ktoś taki przy pracy nad tabletem). Przygotowują nowy system operacyjny Snow Leopard , o którym mówi się, że nie przyniesie zbyt wielu nowych funkcji, a jedynie “naprawi” Leoparda. Skoro tak, to czemu nie mogłaby to być jedynie kolejna łatka do Mac OS X 10.5? Może Snow Leopard będzie właśnie Leopardem, ale w wymiarze na ultramobilny iTablet?

Zarówno w wymiarze biznesowym, jak i marketingowym debiut iTabletu byłby wydarzeniem na miarę premiery iPhone’a. Na fali nieprawdopodobnego sukcesu telefonu Apple’a firma Steve’a Jobsa niesiona jest na bardzo pozytywnych skojarzeniach medialnych i konsumenckich. Kolejna rewolucyjna innowacyjność na stałe ugruntowałaby pozycję Apple jako najważniejszej współcześnie firmy technologicznej świata. Otworzyłoby to drogę do hegemonii na rynku komputerów, co byłoby zwieńczeniem pracy Steve’a Jobsa  na stanowisku prezesa Apple. Przypieczętowałoby także powstanie pełnego ekosystemu współpracujących ze sobą produktów: Mac OS X, MacBook, iTablet oraz iPhone (iPod touch) z AppStore, który na lata pozwoliłby rozwijać się Apple z lub bez Steve’a Jobsa .

Same plusy, zarówno dla nas konsumentów, jak i Apple, nieprawdaż?

Dołącz do dyskusji