Spojrzenia kierowców, których mijasz jadąc na rowerze … bezcenne

29.05.2008
Spojrzenia kierowców, których mijasz jadąc na rowerze … bezcenne

Spojrzenia kierowców, których mijasz jadąc na rowerze … bezcenne

Dzisiaj do pracy wybrałem się na rowerze. Po pokonaniu 13km byłem może trochę zmęczony, ale ile przyniosło mi to satysfakcji, to wiem tylko ja.
Po pierwsze: przed pracą bardzo fajnie jest się dotlenić, wtedy dużo łatwiej się pisze (przynajmniej mnie)
Po drugie: warto szlifować formę i spalić trochę zbędnych kilogramów, jeszcze przed rozpoczęciem lata
Po trzecie: odwiedziłem stację benzynową w poniedziałek i z grymasem na twarzy zatankowałem płacąc za litr po 4,43zł. Nie minęły dwa dni, a na tej samej stacji E95 kosztowała już 4,55zł. Jeśli tak dalej pójdzie, to niedługo na prawdę możemy być zmuszeni wyciągać piątaka za litr. Wydaje się to już kwestią czasu, bo w stolicy E98 już średnio kosztuje 4,88. Dodatkowo baryłka zmierza raczej w kierunku 200$, a nie jak jeszcze niedawno myślano 100$. Pomyśleć, że jeszcze przed rokiem wszyscy ekscytowali się gdy jej poziomy pokonywały 60,70,80 dolarów.
Jest jeszcze jeden aspekt tej sytuacji. Rząd nie zamierza zmniejszać akcyzy na paliwo, która w tym momencie stanowi 34% jego ceny. Oczywiście mógłby wystarczyć tylko VAT, ale przecież wtedy nasza gospodarka by się załamała. Tylko jakoś nikt nie myśli, że jeśli przyjdzie nam płacić po 6,7 zł za litr benzyny, to spotkają nas przykre konsekwencje. Podrożeje żywność i inne dobra => wzrośnie inflacja => wzrosną stopy procentowe => wzrosną raty kredytów => będzie krach??. Aha zapomniałem dodać, że mniej ludzi zacznie jeździć samochodami, co spowoduje mniejsze wpływy do kasy państwa.
Zastanawia mnie fakt, czemu nikt nie reaguje na rosnące ceny paliw… No może nie nikt, ja przecież przesiadłem się na rower i pokazuje innym, że można, trzeba tylko chcieć. Wszystko dla zdrowia i oszczędzenia sobie nie tylko pieniędzy, ale także i nerwów.

Dołącz do dyskusji

Advertisement