Apple broni się iCloud. Poza tym traci miano innowatora.
W przedziwny dla siebie sposób Apple wyjawił przed konferencją co zostanie na niej pokazane. Stąd zaskoczeń jak na lekarstwo. Gdyby nie iCloud – pierwsza kompletna oferta konsumenckiej chmury na rynku, można by powiedzieć, że Apple stracił miano największego innowatora na rynku mobilnym. Nie jest też dobrze z terminami – żadna z nowości nie jest dostępna od razu, co daje do myślenia w kontekście struktury organizacyjnej Apple’a – ta firma ciągle zarządzana jest jak start-up z każdym projektem sterowanym centralnie. W okolicznościach coraz większej konkurencji, Apple zaczyna tracić cenny czas.
Przez pierwsze pół godziny długiej nawet jak na standardy Apple’a było nudno; ba, było bardzo nudno, ponieważ prawie wszystko, co pokazane zostało odnośnie nowej wersji ‘stacjonarnego’ systemu operacyjnego Mac OS X już wcześniej było prezentowane w podobnie szczegółowym pokazie (no, chyba że podniecać będziemy się pełnoekranowym trybem pracy w aplikacji… Photo Booth), na dodatek przy akompaniamencie największego rozczarowania konferencji – Lion dostępny będzie dopiero w lipcu. Choć trzeba przyznać, że kolejny miesiąc oczekiwania został osłodzony świetną wiadomością – nowy system Apple’a (w formie aktualizacji) będzie kosztował (jak przewidywałem zresztą) 29,99 dol., czyli dokładnie tyle samo co aktualizacja z Leoparda na Snow Leoparda. Na dodatek – również jak przewidywaliśmy – Lew dostępny będzie z Mac App Store.