Spider's Web

Wpisy z działu: netbook

Chrome OS i Chromebook od Samsunga kompletnie subiektywnie

chromebook

Mam bardzo mieszane uczucia odnośnie Chromebooka od Samsunga, jak i samego systemu Chrome OS. Na CES-ie Samsung zaprezentował nowe urządzenia, zarówno Chromebooka, czyli netbooka z systemem od Google’a, i Chromeboksa, czyli swoistego nettopa. Wszystko w dość wysokich cenach. Ja od kilku dni mam okazję używać pierwszej generacji Chromebooka, i choć jestem wielką fanką chmury, to muszę powiedzieć, że Chrome OS to nie jest jeszcze pełnoprawny produkt, który ma szansę zagościć na rynku konsumenta masowego. Choć Chromebook ma sporo zalet, to w obecnej cenie i formie nie ma sensu.

Nabierze go dopiero wtedy, gdy Google wprowadzi w życie plan rozdawania ich za darmo (a raczej sprzedawania po kosztach, czyli w niskich cenach) koncernom, różnym agencjom czy organizacjom w dużych ilościach, które to następnie rozdadzą je swoim pracownikom czy członkom. To ma sens – Chromebook mimo wszystko jest prosty w użyciu, ciężko w nim coś zepsuć, a zapewnia dostęp do aplikacji, a Google może wspierać go zarówno sprzętowo, jak i software’owo przez długi czas. Dzięki temu przekonanie firm do używania Google Apps będzie o wiele łatwiejsze. To jednak odległe i skomplikowane biznesowe plany, a tymczasem Chromebooki są ciekawostką, która nie ma na razie szans na sukces.

Nowe Chromebooki i Chromebox – pomysł dobry, cena zła

chromeb0

Ku zaskoczeniu wszystkich, pomimo raczej umiarkowanego (mówiąc delikatnie) sukcesu laptopów z systemem Chrome, Samsung podczas tegorocznego CES zaprezentował światu nie tylko nowy komputer przenośny z tym OS, będący naturalnym następcą swojego pierwowzoru, ale również coś, czego można się było spodziewać jeszcze mniej – komputer stacjonarny (choć w wersji mini). Teoretycznie żadnemu z tych urządzeń niczego nie brakuje – wyglądają efektownie, mają parametry wystarczające do płynnej pracy z autorskim system Google, Chromebook posiada przy tym możliwość obsługi sieci 3G, a Chromebox jest na tyle mały, że znajdzie się dla niego miejsce praktycznie w każdym miejscu – i na biurku, pełniąc wtedy rolę normalnego komputera i przy telewizorze, będąc go w stanie tym samym wzbogacić o funkcje „Smart”.

Problem jest tylko jeden, ale za to bardzo poważny – cena. Zarówno Chromebook, jak i Chromebox zostały wycenione po raz kolejny jak komputery ze zwykłym, o wiele potężniejszym przecież systemem operacyjnym, większymi możliwościami i lepszymi parametrami – 499$ za laptopa z 3G, 399$ za wersję WiFi i tyle samo za wydanie „pudełkowe”.

Recenzja: Acer Aspire S3 – taniej, ale czy dobrze?

logowanie

Ultrabook tu, ultrabook tam – każda licząca się firma produkująca komputery musi mieć w swojej ofercie przynajmniej jeden model, który można w ten sposób określić, a jeśli zdarzy się tak, że jeszcze nie jest on dostępny w sprzedaży, najprawdopodobniej jego premiera będzie miała miejsce w najbliższej przyszłości. Jednym z najszybszych graczy na rynku był Acer, który jako pierwszy zaprezentował światu swoją wizję ultrabooka – Aspire S3.

Tym, co najmocniej przykuwało uwagę była cena, która od samego początku była wyraźnie niższa niż w przypadku MacBooka Air o podobnych wymiarach, a także niższa od innych komputerów z tej kategorii, pracujących pod kontrolą Windowsa. Od momentu premiery cena spadła jeszcze dodatkowo, dzięki czemu najnowszy produkt Acera wydaje się być całkiem ciekawym zakupem. Czy jednak na pewno?

Recenzja: Lenovo U300s – ultrabook prawie kompletny

theme

Cel ultrabooków jest prosty – dominacja. Przy projekcie rozwijanym przez Intela z praktycznie wszystkimi największymi producentami PC nie ma miejsca na żadne wątpliwości – ultralekkie i ultrawydajne laptopy mają w przyszłości stanowić o istocie wszystkich komputerów przenośnych. Na chwilę obecną nie widać jeszcze wprawdzie gigantycznego zainteresowania klientów, ale nie powinno to chyba nikogo dziwić – urządzenia są stosunkowo nowe i nieznane, ich ceny nadal można umiejscowić raczej w okolicach „wyższej klasy średniej”, a część z potencjalnych właścicieli może po prostu nie odczuwać potrzeby ich posiadania. Wszystko jednak zmienia się w momencie, kiedy weźmiemy ultrabooka do ręki lub popracujemy z nim kilka-kilkanaście dni, w ciągu których prawdopodobnie nabierzemy trwałego wstrętu do zwykłych, grubych laptopów.

Na samym początku muszę zaznaczyć, że w tym przypadku, w większości aspektów, laptopem wzorcowym nie będzie MacBook Air, a wprawdzie kilkuletni, ale w dalszym ciągu praktycznie niedościgniony ThinkPad X300, w roli przedstawiciela „starszej generacji ultrabooków” oraz T410, jako przedstawiciel Grubasów. Do dzieła!

Pożegnajmy netbooki. Spełniły swoją rolę

acer-aspire-one

Po informacji, że Dell wycofuje się z produkcji netbooków czy wcześniejszej o tym, że Acer planuje poważnie ograniczyć asortyment i że ucierpią na tym najtańsze urządzenia (czyli netbooki), na te małe komputerki posypał się grad krytyki. Kolejny raz. Zewsząd dobiegają opinie, że netbooki były od początku nietrafione, że nie miały racji bytu i że to tablety są ich zabójcą. To wszystko nieprawda, bo zapomina się, kiedy netbooki trafiły do sprzedaży, że swojego czasu były bardzo popularnymi urządzeniami i że dzięki ich istnieniu słowo “komputer osobisty” mocno się upowszechniło. To, że teraz znikną, nie ma najmniejszego związku z ich przeszłą przydatnością.

Najczęściej popełnianym błędem w ocenie netbooków jest zapominanie, że pod koniec 2007 i na początku 2008 roku, gdy rynek zaczęły zalewać pierwsze sensowne netbooki, tablety w świadomości konsumentów nie istniały a do prezentacji pierwszego iPada miały upłynąć jeszcze dwa długie lata. Tymczasem rynek PC rósł w swoim tempie, ale jego problemem była szeroko pojęta mobilność. Notebooki z kilkunastocalowymi przekątnymi ekranu nigdy były wygodne do noszenia, nawet mimo dedykowanych toreb czy plecaków. A im cieńsze i lżejsze, tym były droższe. Ultrabooki jeszcze wtedy nie istniały, a przyjazne smartfony dopiero zaczynały zawojowywać masowe rynki. Mimo wszystko wiadomo było, że ludzie chcą nosić ze sobą mniejsze od notebooków urządzenia, dzięki którym łatwo połączą się z internetem w kawiarni, szkole czy pracy, ale nie chcą i nawet nie są w stanie płacić kilku tysięcy złotych za taką przyjemność. I odpowiedzią na takie potrzeby były netbooki i wtedy idealnie zdały egzamin.

Dell żegna się z netbookami

Firma poinformowała, że w przyszłym roku nie będzie miała w ofercie małych, energooszczędnych laptopów, a istniejąca linia netbooków zostanie zamknięta.

Niezwykle popularne w ostatnich latach netbooki tracą na popularności, głównie za sprawą coraz popularniejszych tabletów, oferowanych w podobnych cenach. Amerykański producent chce w zamian skupić się na ultrabookach – cienkich i mocnych laptopach. Kategoria cenowa po Inspironach Mini ma zostać zastąpiona tabletami w podobnych cenach (300 – 400 dolarów).

Acer chce zmienić wizerunek – w najlepszym możliwym momencie

s3

CEO Acera, podczas jednego z ostatnich wywiadów stwierdził coś, co być może nie jest zbyt wielkim odkryciem, ale sygnalizuje niemal całkowitą zmianę podejścia rynku. Kojarzony do tej pory przede wszystkim z niezbyt drogimi (żeby nie powiedzieć wręcz: tanimi) komputerami z niższej półki producent, od dwóch kwartałów ponoszący straty, zamierza przynajmniej częściowo zrezygnować z produkcji „tandety” i zająć się głównie sektorem, który będzie mu w stanie przynieść realne zyski. Brzmi to oczywiście niezbyt odkrywczo, ale prawdę mówiąc takie deklaracje złożone wcześniej nie miałyby większych szans na pokrycie.

Teraz, w momencie powolnej ekspansji ultrabooków, w których Acer pokłada ogromne nadzieje, szansa jest większa niż kiedykolwiek. W końcu maja być one zaprzeczeniem wszystkich wad niesamowicie do niedawna popularnych netbooków – mobilnych, ale w większości słabo wykonanych i charakteryzujących się raczej słabymi parametrami. W tym momencie każda firma startuje na rynku praktycznie od zera i tylko od niej zależy, czy będzie kojarzyć się z bylejakością w niskiej cenie czy solidnością w cenie nieco wyższej.

AMD wesprze Androida na PC i… stworzy konkurencję dla Chromebooków?

brazos

Próby stworzenia wersji Androida pracujących poprawnie na procesorach z serii x86 nie są niczym nowym. Udało się to już Intelowi przy Androidzie 2.3.7, a niedawno udostępnione i wspierane przez AMD jest wydanie najnowsze – 4.0 Ice Cream Sandwich. Obydwu firmom przyświeca jednak zupełnie inny cel – podczas gdy Intel zamierza dostosować do systemu operacyjnego Google swoje produkty, poszerzając tym samym ofertę urządzeń z procesorem Atom o tablety i smartfony z Androidem, AMD podchodzi do idei „Android dla wszystkich” o wiele bardziej dosłownie, docelowo planując, aby OS ten był w stanie pracować na praktycznie każdym sprzęcie – od telefonu, przez tablety, aż po zwykłe komputery.

Na pierwsze efekty wyścigu o Androida na x86 nie będziemy musieli długo czekać. Bardzo prawdopodobne jest bowiem, że pierwszym dostawcą, który zdecyduje się właśnie na takie rozwiązanie będzie Samsung, który już podczas odbywających się w przyszłym miesiącu targów CES ma zaprezentować pierwszego smartfona zasilanego przez procesor Intel Atom.

Ultrabooki za mniej niż 2000zł? Już wkrótce może to być możliwe

O ultrabookach można powiedzieć wiele dobrego – dzięki niewielkim wymiarom i małej masie zasługują na miano ultra-mobilnych, a dzięki dobrym podzespołom mogą (o ile nie przeszkadza nam stosunkowo mały ekran) z powodzeniem zastąpić w większości sytuacji normalnego laptopa lub nawet komputer stacjonarny. Powinniśmy się wręcz spodziewać, że za kilka lat tego typu urządzenia ostatecznie wyprą w większości przypadków swoich dużych odpowiedników. Na razie jednak sprzedaży ultrabooków nie można zaliczyć do specjalnie udanej i raczej trudno się temu dziwić – kosztują one więcej niż spora część dostępnych obecnie na rynku komputerów zarówno, jeśli chodzi o dotychczas najpopularniejsze ultra-przenośne (netbooki) czy nawet podobny do ultrabooków Macbook Air. Prezes Acer’a zdradził dziś jednak, jakie są plany zmian cen urządzeń z tej kategorii w ciągu najbliższych dwóch lat i trzeba przyznać, że zapowiada się to naprawdę rewelacyjnie.

Obecnie za pierwsze ultrabooki musimy zapłacić, w zależności od tego, jakiego producenta wybierzemy, od około 900$ aż po 1300$ lub nawet więcej. Trochę zbyt dużo, aby klienci nagle rzucili się masowo do sklepów, nawet jeśli taki lekki i cienki laptop jest od jakiegoś czasu ich marzeniem i spełnieniem wizji komputera naprawdę przenośnego.

Kto (i co) ciągnie w dół rynek PC w Europie?

Rynek komputerów stacjonarnych, laptopów, netbooków i innych ich „klasycznych” odmian w Europie zachodniej, w przeciwieństwie do rynku światowego, ma się mizernie, żeby nie powiedzieć wręcz: słabo. Pomimo tego, że cała branża zanotowała na wszystkich kontynentach w ostatnim kwartale wzrost o niecałe 5%, Europejczycy byli o wiele mniej skłonni do zakupu produktów, które można odnaleźć praktycznie w każdym gospodarstwie, generując tym samym spadek w wysokości łącznej ponad 11% w stosunku do analogicznego okresu w poprzednim roku. W dogonieniu wyników sprzed 12 miesięcy nie pomógł nawet przeważnie przychylny producentom i dystrybutorom okres powrotu do szkół, kiedy sprzedaż powinna niezależnie od wszystkiego przynajmniej odrobinę wzrosnąć. Okazuje się jednak, że nie jest aż tak tragicznie jak mogłoby się wydawać i w dalszym ciągu niektórzy z graczy pokazują, że można na tym rynku jeszcze sporo ugrać.

Największym zwycięzcą okazał się w tym przypadku ASUS – komputerów oznaczonych tym logo sprzedało się w ciągu ostatnich trzech miesięcy o ponad 20% więcej niż rok temu, co pozwoliło temu producentowi wspiąć się aż na trzecie miejsce wśród największych dostawców, spychając tym samym Della na pierwszą pozycję poza podium. Łączny udział ASUS’a w rynku wyniósł 10,6%, co przełożyło się na ponad 1,5 miliona nowych klientów.

Początki ultrabooków trudniejsze niż przewidywano – czy starczy im czasu?

Ultrabooki nie miały być wyłącznie nową podkategorią rynku komputerowego – miały być czynnikiem, który znowu nada mu blask i sprawi, że powolny w ostatnich latach wzrost sprzedaży znów wystrzeli w górę i nikt nie będzie już głośno mówił o nastaniu ery post-PC. Było oczywiste, że nie stanie się to w ciągu jednego miesiąca, nawet przy zmasowanym ataku producentów na ten sektor – swoje propozycje przedstawił przecież m.in. Asus, Acer czy Lenovo. Mimo wszystko wiele wskazuje na to, że nawet bardzo ostrożne prognozy twórców przenośnych komputerów nie są w stanie w żaden sposób zbliżyć się do rzeczywistych wyników osiągniętych w ciągu pierwszych tygodni sprzedaży. Rezultat jest dość szokujący – Asustek i Acer decydują się na drastyczne zmniejszenie zamówień na nowe modele.

Informacje ujawnione dziś przez portal DigiTimes sugerują, że właśnie tych dwóch graczy, którzy najaktywniej postanowili włączyć się do gry o dominację na rynku małych i wydajnych komputerów, w związku z bardzo słabymi wynikami sprzedażowymi, już teraz zdecydowało się na redukcję ilości urządzeń, które zostaną wyprodukowane przez ich partnerów do końca tego roku. I nie są to redukcje byle jakie – według źródeł, sięgają one nawet 40% dotychczasowych zamówień. Początkowo planowano, że fabryki miałoby opuścić w ciągu najbliższych dwóch miesięcy około 250 000 – 300 000 ultrabooków, jednak ostatecznie ma być ich zaledwie 150 000 – 180 000.

Niepewna przyszłość ultrabooków

Mówiąc (i pisząc) o ultrabookach nie można zapomnieć o jednym – jest to kategoria stworzona niemal zupełnie sztucznie. Kogo z nas interesuje w końcu coraz mniej atrakcyjny rynek komputerów stacjonarnych lub laptopów? Z wyjątkiem garstki zapaleńców nikt już prawie nie śledzi nowych osiągnięć w tym segmencie i nie ma w tym nic dziwnego – komputer wymieniamy już przecież raz na kilka lat. Sprytny zabieg PR’owski i intensywna kampania reklamowa pozwoliły nam jednak uwierzyć, że oto nastała era „nowych” ultrabooków, które w ostatnim czasie zaprezentowało Lenovo, Asus i Acer, a w kolejce czekają prawdopodobnie kolejne firmy.

Produkty dwóch ostatnich dostawców komputerów – odpowiednio ZenBook UX21 i UX31 oraz S3 zostały już nawet oficjalnie pokazane światu (i zainteresowanym), a data ich premiery przypada na najbliższe dni. Pomimo zapewnień producentów, przekonujących o wyjątkowości swoich najnowszych dzieł, może być im jednak ciężko odnieść spektakularny sukces. Może być nawet trudno odnieść jakikolwiek sukces.

Subiektywnie o tablecie vs. netbook i erze post-PC

Era Post-PC to wciąż pobożne życzenie Steve’a Jobsa i grupy technologicznych trendsetterów. Czy tablet jest praktyczny ? Czy może wyeliminować komputer PC? W czym jest od niego lepszy? Od 25 marca bieżącego roku korzystam z iPada 2. To mój pierwszy tablet i zarazem pogromca mojego starego netbooka.

Muszę zacząć od tego, że do marca 2010 byłem starym pececiarzem. Najpierw posiadałem legendarną Amigę, a od 1998 r korzystałem, a nawet sam złożyłem kilka stacjonarnych komputerów klasy PC działających na ogół pod kontrolą systemu Windows. Ostatecznie po zauroczeniu iPodem, przyszła pora na iPhone’a oraz Maka.

Abonament marzenie

Szybka kariera rynkowa urządzeń mobilnych – smartfonów, tabletów, odtwarzaczy multimedialnych oraz e-czytników stale podpiętych do sieci za pomocą modułu 3G zmienia krajobraz mobilnego internetu, głównie jeśli chodzi o biznes dostawców internetu, czyli telekomów. Najgorsze jest to, że u progu ery mobilnej świat dał sobie narzucić tok myślenia operatorów, którzy – czemu nie można się dziwić – chcą zrobić dobrze bardziej sobie niż klientowi. Powinno być zupełnie inaczej niż jest.

Dzisiaj jest tak – aby cieszyć się pełnym dostępem do mobilnego internetu, użytkownik powinien podpisywać szereg kontraktów z telekomem. Smartfon, netbook (przy Chrome OS będzie podstawowym wymogiem), tablet, e-czytnik – by cieszyć się pełną swobodą ich używania, do każdego z nich powinniśmy podpisać – najlepiej co najmniej dwuletni – cyrograf u operatora sieci mobilnej.

Czy to się opłaca: Play Online Box

Nowa oferta Play Online to zakupy na raty – razem z abonamentem internetowym i umową na 24 albo 36 miesięcy kupujemy netbooka lub tablet. Policzyliśmy, czy to się opłaca.

Play był chyba ostatnim dużym polskim operatorem, który nie oferował dotąd zestawów komputer plus pakiet internetowy. Zaprezentowana dziś oferta Play Online Box wypełnia tę lukę. Do wyboru są trzy abonamenty, każdy z innym limitem transferu danych: 5GB za 69 zł, 15GB za 99 zł i 35GB za 149 zł. Urządzenia też są trzy: netbook HP Mini 110, tablet Samsung Galaxy Tab 16GB oraz iPad 3G 16GB. Do tego dwie opcje długości trwania umowy: 24 lub 36 miesięcy. Ceny urządzeń wyglądają tak:

Przełącz do wersji mobilnej