Spider's Web

Wpisy z działu: Motorola

Motorola będzie ciągnąć Google w dół

google_moto

13 lutego to ostateczny termin, w którym Komisja Europejska ma dać odpowiedź na to, czy zgadza się na przejęcie Motoroli Mobility przez Google’a, czy nie. Także przed amerykańskim Departamentem Sprawiedliwości procedury oceny potencjalnych zagrożeń związanych z tym połączeniem dobiegają końca, a w Chinach lokalny urząd antymonopolowy już zaaprobował transakcję. Wszystko wskazuje na pozytywne rozstrzygnięcia w każdym z wyżej wymienionych przypadków, więc najpóźniej do końca lutego Motorola Mobility znajdzie się w rękach Google’a. Pytanie tylko, czy to wciąż dobra wiadomość dla Google’a.

Kilka dni temu Motorola Mobility zaprezentowała swoje wyniki finansowe po czwartym kwartale ubiegłego roku i przy okazji podsumowała cały poprzedni rok. Słowa „tak sobie” byłyby nadużyciem w ocenie wyników Motoroli – dane finansowe amerykańskiej firmy wskazują na bardzo duży problem niegdysiejszego głównego innowatora rynku mobilnego. W całym 2011 r. Motorola Mobility zanotowała stratę 249 mln dol. przy 13 mld dol. przychodów ze sprzedaży. Rok wcześniej strata wyniosła 86 mln dol. przy 11,5 mld przychodach. W samym czwartym kwartale 2011 r. – który, przypomnijmy, w zdrowych firmach technologicznych powinien być zdecydowanie najlepszy w całym roku – Motorola Mobility musiała przełknąć gorzką 80 mln dol. stratę przy 3,44 mld dol. przychodach. Patrząc na te wyniki rodzi się naturalne pytanie – za co tak naprawdę Google zapłacił gigantyczne pieniądze – 12,4 mld dol.

Zanim pojawił się iPhone, telefony były lepsze i ciekawsze – Motorola A925

Motorola-A925_pic_107

Zachwycamy się dziś nowymi smartfonami i zastanawiamy się jaka będzie ich przyszłość: czy ekrany będą jeszcze większe niż teraz, czy sterowanie dotykiem zostanie zastąpione głosem i gestami, w końcu czy czeka nas wkrótce kolejna rewolucja na miarę iPhone’a. Rzadko spoglądamy w przeszłość i historię telefonów. To błąd, bo kryje ona w sobie wiele odpowiedzi na pytania dokąd zmierza rozwój inteligentnych komórek. Dlatego pogrążony w nostalgii, zapragnąłem przypomnieć wcześniej posiadane przeze mnie telefony. Jeden z nich już 7 lat temu blisko przypominał to, co dziś nazywamy smartfonem. Jeden z nich – produkt Motoroli, dziś czekającej na akceptację przejęcia przez Google’a, nie był hitem, jednak jest idealnym przykładem na to, jak czasami produkty pojawiają się na rynku w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze.

Motorola A925 światu została zaprezentowana w roku 2004 i dostępna była jedynie na wyłączność w sieci 3 (dostępnej m.in. w Wielkiej Brytanii), dlatego w Polsce królowała jedynie na Allegro. Co ważne, działała pod kontrolą Symbiana, którego dziś kojarzymy tylko z fińską Nokią. Tymczasem Symbian 7.0 z interfejsem UIQ  dostarczany był do telefonów różnych marek: Sony Ericsson, Motorolli, BenQ,Arima, czy Noki 6708.

Za Apple i Samsungiem już tylko same problemy

techmobilewars

W ujęciu kwartalnym zwycięża Apple, w ujęciu rocznym zwycięski wychodzi Samsung – tak w skrócie można podsumować raporty sprzedaży poszczególnych producentów smartfonów po czwartym kwartale 2011 r. I choć to bardzo interesujące, to jeszcze ciekawiej jest za dwójką liderów, bo poza nimi wszyscy mają mniej lub większe problemy. 

Według dwóch raportów, które podsumowują ostatnie wyniki sprzedaży branży mobilnej – od IHS Suppli oraz Strategy Analytics – na koniec 2011 r. to Apple był liderem sprzedaży smartfonów z 37 mln sprzedanych iPhone’ów. Na drugim miejscu był Samsung z 36,5 mln. W ten sposób w całym 2011 r. po każdym kwartale następowały zmiany na pozycji lidera. Jako lider 2011 r. rozpoczęła Nokia. W drugim kwartale przegonił ją Apple, a także Samsung, który wziął drugie miejsce. W trzecim kwartale to Samsung wyprzedził zarówno Apple’a, jak i Nokię. W ostatnim czwartym kwartale roku sytuacja wróciła do tej z połowy roku i to Apple był przed Samsungiem i Nokią. 

CES 2012 – nudy, nudy i jeszcze raz nudy

ces0

Rekordowa liczba odwiedzających targi – 153 tys. (4 tys. więcej od rekordowego poprzedniego roku); rekordowa liczba wystawców – 3,1 tys. na rekordowo wielkiej liczbie metrów kwadratowych – 1,86 mln; rekordowa liczba odwiedzających z zagranicy – 34 tys. oraz rekordowa liczba nowych produktów pokazanych na targach – 20 tys. – mimo tego wszystkiego tegoroczne targi Consumer Electronic Show (CES) w Las Vegas przejdą do historii jako jedne z najnudniejszych w historii.

Przez trzy dni w zeszłym tygodniu – od wtorku do czwartku – amerykańskie miasto  hazardu Las Vegas na chwilę przestało grać w jednorękich bandytów i poszło oglądać elektroniczne gadżety 2012 roku. Byliśmy też tam i my, i to co zobaczyliśmy raczej nas rozczarowało – zarówno pod względem tego, co na targach zostało pokazane, jak i samej organizacji tego wielkiego przedsięwzięcia. 

Kolejny producent będzie płacił Microsoftowi za Androida, tym razem LG

Microsoft nie ustaje w swoich staraniach o czerpanie jak największych korzysci finansowych nie tylko ze swoich produktów, ale również produktów konkurencji, które jego zdaniem naruszają jego własności intelektualne. Tym razem, jako jedenasta z kolei firma zajmująca się tworzeniem urządzeń z Androidem i/lub Chrome OS, ugodę z gigantem z Redmond podpisało LG.

Tym samym zmieniają się nieco i tak już „imponujące” wyniki Microsoftu, który twierdzi, że w przypadku rynku amerykańskiego, licencjonowane przez niego rozwiązania znajdują się w… ponad 70% sprzedawanych urządzeń z oprogramowaniem systemowym stworzonym przez… Google. W praktycznie żadnym z tych przypadków nie zostały ujawnione warunki ugody, ani kwoty, jakie producenci będą zmuszeni uiszczać Microsoftowi w ramach licencjonowania.

Jakie są telefony komórkowe? Coraz tańsze!

Na ceny nowoczesnych smartfonów, szczególnie tych z najwyższej półki, możemy narzekać – w dalszym ciągu nie każdy z nas jest w stanie pozwolić sobie na taki luksus, a nawet jeśli nie ma żadnych problemów jeśli chodzi o stronę finansową, zaczyna pojawiać się kolejny problem – czy faktycznie warto jest wydawać aż tyle na coś co przecież w dużej mierze służy do dzwonienia?

Ziarno niepewności – Unia Europejska wstrzymuje proces przejęcia Motoroli Mobility przez Google’a

Dość zaskakująca nowina przypłynęła z Brukseli (via Reuters) – Unia Europejska wstrzymała przegląd dokumentów dotyczących przejęcia przez Google’a firmy Motorola Mobility żądając dodatkowych informacji. I choć przedstawiciel Google’a robi dobrą minę tłumacząc, że to żadne niestandardowe działanie ze strony europejskiego regulatora, to jednak jakieś tam ziarno niepewności zostało zasiane. Google musi zyskać zgodę głównych urzędów ds. zwalczania monopolów rynkowych na świecie by domknąć transakcję z Motorolą.

Informacja o tym, że Google kupił (tzn. chce to zrobić) Motorolę Mobility wybuchła w połowie sierpnia 2011 r. i od tego czasu wiele się na rynku mobilnym zmieniło – kilka firm na wewnętrznym rynku Androida musiało skorygować swoje strategie, a sam Google z chęcią już by się pewnie Motorolą zatroszczył nieco bardziej czule, bo sprawa dość wydatnie się przedłuża. Po pierwsze 17 tys. patentów miało być szybką skuteczną bronią przeciwko głównym rywalom Androida (Apple i Microsoft) na rynku mobilnych systemów operacyjnych, a po drugie zbliża się globalna premiera najnowszego wersji Androida i Motorola mogłaby być ważna przy wdrożeniu Ice-Cream Sandwich.

Google zapewnia, że nie będzie faworyzować Motoroli… Ile w tym prawdy?

Eric Shmidt ostatni mówi coraz więcej. Ostatnio powiedział, że kupno Motoroli przez Google nie wpłynie w żaden sposób na faworyzowanie Motoroli przez dostawcę platformy mobilnej, a po sfinalizowaniu transakcji producent sprzętu pozostanie oddzielnym działem i dotychczasowy sposób kooperacji się nie zmieni. Nawet więcej – Google przyznaje, że najważniejsze w całym przejęciu są patenty, które posiada Motorola. I wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że jakoś ciężko uwierzyć w te słowa.

Jasne, patenty dla Google’a są bardzo ważne – firma z racji tego, że na rynku nie działa od kilkudziesięciu lat nie ma bogatego portfolio patentowego. To słaby punkt, bo dzisiejsze wojny między producentami odbywają się właśnie na poziomie patentowym. Wygrywa ten, kto ma ich więcej a bronić się można jedynie kontratakiem (najlepszy ostatni przykład to Apple kontra Samsung i odwrotnie). Taka “zabawa” pochłaniająca masę pieniędzy może trwać latami, a system wzajemnych powiązań angażuje kolejne firmy… A potem dochodzi do już nie tak spektakularnego porozumienia lub wyrównania sił.

W końcu można z czystym sumieniem polecić iPhone, ale…

Mało kto decyduje się na zakup lub zamówienie nowego telefonu wyłącznie na podstawie informacji prasowych i/lub wiadomości umieszczonych na stronach internetowych producenta. Najczęściej czekamy przynajmniej na „pierwsze wrażenia”, a co ostrożniejsi poczekają do publikacji pełnych, wyczerpujących recenzji. Potem wystarczy już tylko zapoznać się z ich treścią i „posortować” portale, które odpowiadają za ich powstanie, tym samym minimalizując ryzyko błędnych testów i w konsekwencji – złego wyboru. Problem pojawia się jednak w momencie, kiedy jeden z najbardziej opiniotwórczych portali zajmujących się ocenianiem wszelkiego typu urządzeń – Consumer Reports, ocenia jedno z urządzeń jako „najlepsze w swojej klasie”, po czym wystawia mu opinię… negatywną. Tak było właśnie w zeszłym roku w przypadku iPhone 4.

Brak rekomendacji ze strony Consumer Reports wiązał się oczywiście ze słynną już aferą związaną z utratą (w niektórych przypadkach) części lub całości zasięgu podczas trzymania urządzenia bezpośrednio w miejscu, w którym znajdowała się zewnętrzna część jego anteny. W ten sposób, pomimo zdecydowanie najwyższego w tamtym okresie wyniku punktowego, klienci nie powinni byli decydować się na zakup najnowszego smartfonu Apple, posiadającego „poważną wadę fabryczną”.

Kto ile z telefonów komórkowych, czyli cztery lata po rewolucji

4,2% udziałów ilościowych, ale za to 52% udziałów w operacyjnych zyskach w branży telefonów komórkowych – taki jest dziś status firmy Apple w cztery i pół roku po wejściu na rynek. To właśnie te dwie liczby dobitnie pokazują jak wielkie spustoszenie uczynił Apple na rynku mobilnym. Rok 2012 r. będzie kluczowy dla historycznych liderów. 

Rynek mobilny można analizować na wiele sposobów. Najbardziej popularne jest ujęcie ilościowe, tzw. liczby dostarczonych na rynek i sprzedanych telefonów komórkowych. Często analizuje się także udziały mobilnych systemów operacyjnych, co ma oznaczać popularność danych telefonów aktualnie dostępnych na rynku (głównie smartfonów). Najrzadziej patrzy się na udziały wartościowe, a szkoda, bo to przecież one pokazują to, na na czym zależy każdemu przedsiębiorstwu – zyski. W udziałach ilościowych Apple może oscylować w granicach błędu statystycznego, w udziałach mobilnych systemów operacyjnych spadać na łeb i szyję w stosunku do Androida, ale w zyskach generowanych na działalności na rynku mobilnym nie ma sobie równych – po raz kolejny 50% tego, co zarabia cała branża telefonów komórkowych ląduje na kontach Apple’a.

Tablety? To jeszcze długo będzie rynek wyłącznie Apple

Na początku był iPad (przynajmniej jeśli myślimy o tabletach „nowej generacji”). Potem pojawił się Android – niesamowicie popularny do tej pory na telefonach komórkowych – i podobnie jak w innych przypadkach, zaczął się gwałtownie rozprzestrzeniać na rynku. Pomimo początkowych wątpliwości ekspertów i teorii o braku gotowości tego systemu do mocne wejścia w ten segment, udało mu się do dziś zdobyć całkiem spory udział. Od teraz iPady nie stanowią już 97%, 90% czy nawet 80% wszystkich sprzedanych tabletów – ich przewaga topnieje z miesiąca na miesiąc i prawdopodobnie zachłanny Android nie zadowoli się wyłącznie około 25%, dążąc do dominacji podobnej jak w przypadku smartfonów. Tyle, że nawet jeśli uda mu się wywalczyć ponad 30%, 40% czy 60%, zwycięzcą w walce pomiędzy producentami i tak będzie Apple. I tak będzie jeszcze przez długi czas.

Analitycy są w jednej kwestii praktycznie całkowicie zgodni – niezależnie od tego co zrobi Apple, popularność Androida w wersji przystosowanej do tabletów (mniej lub bardziej) będzie stale rosła, nawet do momentu, kiedy tablety z iOS będą stanowić zdecydowaną mniejszość na rynku i będzie można ostatecznie ogłosić koniec ich dominacji. Wstępnie szacuje się, że pierwszy prawdziwy „kontakt”, jeśli chodzi o ilość sprzedanych urządzeń z konkretnym systemem operacyjnym, Android nawiąże z iOS w wersji tabletowej dopiero w 2015. Później prawdopodobnie powtórzy się scenariusz z rynku telefonów komórkowych i tak o to będziemy mogli mówić o wielkim sukcesie Google.

Motorola Xoom? Katastrofa

Motorola Xoom była predysponowana do tego, aby być globalnym hitem sprzedaży – pierwszy tablet na pierwszej tabletowej wersji systemu operacyjnego Google Android miał być odpowiedzią na świetną sprzedaż iPada. Motorola Xoom zaprezentowana została na targach CES w styczniu 2011 r. i wkrótce zaczęła się wielka ofensywa marketingowa wokół tego produktu. Marketer zdecydował się na bardzo charakterystyczne pozycjonowanie marki jako anty-Apple i anty-iPad, co w naturalny sposób miało podbijać PR wokół tabletu Xoom. Jak wyszło? Słabo, a nawet bardzo słabo.  

Motorola Mobility – co trzeba wyraźnie zaznaczyć – jest bardzo transparentną firmą i publikuje wyniki sprzedaży poszczególnych linii produktowych w swoim portfolio. W zeszłym tygodniu ten amerykański producent smartfonów i tabletów, który wciąż czeka na zezwolenie regulatorów rynku by oddać się we władanie Google’owi, zaprezentował wyniki po trzecim kwartale 2011 r. Wynika z nich, że w minionym kwartale firma sprzedała 11,6 mln sztuk urządzeń mobilnych, w tym 4,8 mln smartfonów oraz zaledwie 100 tys. tabletów Xoom.

Fragmentacja Androida nie jest problemem. Jeszcze.

Można udawać, że problemu prawie nie ma, że jest marginalny, ledwie widoczny, że dla części użytkowników nie ma to znaczenia, że nie zależy to od nikogo i powinniśmy się cieszyć z tego co mamy, ale nie da się w pełni zaprzeczyć jednemu – problem fragmentacji Androida istniał, istnieje i będzie istniał. Najgorsze jest jednak to, że praktycznie żaden z producentów, ani nawet sam Google w ogóle się tym nie przejmuje, nawet pomimo okresowych „burz” wywoływanych przez media lub niezadowolonych klientów. Tak ma być i koniec.

Premiera Androida 4.0 i deklaracje dostawców telefonów w żaden sposób nie wróżą dobrze na przyszłość. Oczywiście, aktualizację otrzymają „wybrane telefony” i ich użytkownicy powinni być szczęśliwi. Problem jednak w tym, że w dalszym ciągu dokładnie nie wiadomo, które urządzenia otrzymają ten zaszczyt oraz kiedy właściwie będzie miało to miejsce. Ostatnie porozumienia pomiędzy Google a producentami zobowiązały tych drugich do aktualizowania sprzedawanych przez siebie smartfonów przez okres co najmniej 18 miesięcy (o ile pozwolą na to parametry sprzętowe), jednak nie określiło w jakim czasie aktualizacja ma zostać udostępniona.

Legendarny RAZR od Motoroli powraca. Ma powalczyć wiadomo z kim

Kiedy Motorola wypuściła po raz pierwszy na rynek telefony marki RAZR w 2004 r., to z miejsca stał się on nie tylko popularnym gadżetem, ale wręcz ikoną ówczesnej mody. Dzięki super nowoczesnemu wyglądowi oraz cienkości, RAZR był przełomowym modelem, który pokazywał, że telefony nie muszą być nudne. RAZR wyprzedzał konkurencję pod względem dizajnu o co najmniej jedną generację i był swoistym preludium do wystrzału popularności smartfonów zapoczątkowaną w 2007 r. przez pojawienie się pierwszego iPhone’a.

RAZR odniósł globalny sukces sprzedażowy z ponad 130 mln sprzedanych egzemplarzy, co do dziś może robić wrażenie nawet na Apple’u. Niestety Motorola zmarnowała szansę na to, by RAZR stał się prawdziwym iPhone’em swoich czasów, pewnie dlatego, że nie miała własnego systemu operacyjnego, który mogłaby przy nim rozwijać. W pewnym momencie menedżerom z Motoroli zabrakło również pomysłu na to, w którym kierunku rozwijać markę RAZR. W paradoksalny sposób właśnie ten brak innowacyjności wobec hitowego modelu pchnął Motorolę w poważne tarapaty finansowo-rynkowe, z których do końca się nie wykaraskała. Po wydzieleniu części mobilnej z Motoroli było jasne, że długo nie pozostanie na rynku sama. Nikt się jednak nie spodziewał tego, że Motorolę Mobility przejmie Google.

Newsweek: Wojny patentowe

W ostatni poniedziałek, tj. 3 października 2011 r., tygodnik „Newsweek Polska” (wyd. 40/11) opublikował mój tekst pod tytułem: „Wojny patentowe”. Oto jego treść:

Dziś przeciwko sobie stają największe koncerny nowych technologii. Jednak w bój nie wysyłają rycerzy informatyki, lecz zacisznych prawników. W ostatnim miesiącu holenderskie i niemieckie sądy wydały wyroki, które w wojnach między koncernami komputerowymi można porównać do odpalenia bomby jądrowej. Wygląda na to, że od 13 października na wszystkich rynkach europejskich państw, które są w unii patentowej, w tym w Polsce, Samsung nie będzie mógł sprzedawać smartfonów z linii Galaxy.

Przełącz do wersji mobilnej